Nie tylko Kazachstan
Blog jest pokłosiem moich zainteresowań związanych z Kazachstanem i Azją Środkową oraz zagadnieniami migracyjnymi, ze szczególnym uwzględnieniem repatriacji.
3 obserwujących
24 notki
11k odsłon
473 odsłony

Kirgistan - patchworkowa demokracja

Wykop Skomentuj

15 czerwca dotychczasowy premier Kirgistanu, Muchammetkałyj Abyłgazijew, ustąpił ze stanowiska, by – jak zadeklarował - nie utrudniać śledztwa w sprawie korupcji. Chodzi o zarzuty dotyczące przyjęcia przez niego łapówki za sprzedaż częstotliwości radiowych. Równocześnie ekspremier zaprzeczył wszelkim zarzutom wobec siebie.

„Jest taka mała demokratyczna wyspa w Azji Środkowej. Nazywa się Kirgistan” – tak decyzję Abyłgazijewa skomentowała w mediach społecznościowych Telewizja Biełsat. Moim zdaniem, rzeczywiście decyzja Abyłgazijewa (być może wymuszona przez jego polityczne środowisko) wydaje się być ewenementem w skali całego regionu, jednak nie czyni ona demokracji w Kirgistanie, ani też nie jest świadectwem jej rozkwitu. 

Rewolucje, konstytucje, paragrafy

Od pierwszych dni uzyskania niepodległości w 1991 r. przez Kirgistan przetoczyło się kilka rewolucji i niepokojów społecznych (np. etnicznych). Po raz pierwszy Kirgizi obalili niechcianego satrapę, Askara Akijewa, w 2005 r. (tulipanowa rewolucja). Pięć lat później, następca Akijewa, Kurbanbek Bakijew został zmieciony ze sceny politycznej w wyniku krwawej rewolucji, tym razem pozbawionej kwiecistych przymiotników. Ster władzy objęła na krótko Roza Otunbajewa. Była pierwszą w poradzieckiej Azji Środkowej kobietą na stanowiskach prezydenta i premiera. W tym okresie uchwalono nową konstytucję zmieniającą system zarządzania państwem z prezydenckiego na parlamentarny. W wyniku wyborów w 2011 r. na fotelu prezydenta zasiał Ałmazbek Atambajew. W roku 2017 ster władzy, również w wyniku wyborów, przejął Sooronbaj Dżeenbekow.

Wydawać by się mogło, że skoro w kraju są organizowane wybory, a ludzie u steru władzy zmieniają się w ich wyniku, to demokracja ma się całkiem dobrze. Taka też była do niedawna opinia międzynarodowych organizacji zajmujących się monitoringiem praw człowieka na świecie, m.in. Freedom House i Amnesty International. Teraz ta opinia zaczyna się zmieniać. Nawet jeśli ktoś nie dowierza danym pochodzącym, z instytucji współfinansowanej przez Georga Sorosa, czy AI (dziś już jednoznacznej ideologicznie i politycznie), to pobieżny przegląd faktów z ostatnich miesięcy powinien dać lepszy ogląd stanu demokracji w Kirgistanie.

Mogę przypomnieć tu choćby opisywaną przez siebie niedawno decyzję Sądu Najwyższego Kirgistanu, który utrzymał w mocy wyrok na Azimjona Askarowa. Wszystko wskazuje na to, że ten najsłynniejszy kirgiski więzień polityczny nigdy już na wolność nie wyjdzie.

Właśnie wolność słowa i możliwość nieskrępowanego dostępu do kanałów dystrybucji treści – także nieprzychylnych władzy – jest tym obszarem kirgiskiej sfery publicznej, który teraz ulega zdecydowanym ograniczeniom za sprawą działań kirgiskich władz. Chodzi m.in. o ustawę „o manipulowaniu informacjami”, którą przeszła do drugiego czytania w parlamencie i czeka na podpis prezydenta. Na pierwszy rzut oka z ustawą jest wszystko OK, a jej cel jest szlachetny. Jak zwykle jednak, diabeł tkwi w szczegółach. Postulowane przepisy dadzą władzom uprawnienia do blokowania dostępu do zasobów internetowych, które uznają za zawierające nieprawdziwe informacje. Na jakiej podstawie będą podejmowane decyzje o nałożeniu blokady na jakieś medium internetowe lub o usunięciu konkretnych treści z sieci? Kto będzie ustalał, co jest prawda, a co nie? No właśnie… Nie sąd, a organ władzy.

Jeden z paragrafów (§ 2 art. 4) zakłada np., że użytkownicy Internetu będą zobowiązani do ujawnienia swojej tożsamości podczas korzystania z mediów społecznościowych, a tworzenie anonimowych kont może być traktowane jako przestępstwo. Kolejny zapis (§ 1 art. 4) wymaga od dostawców usług internetowych przechowywania danych użytkowników, takich jak zdjęcia, nagrania wideo i audio, przez okres do sześciu miesięcy oraz dostarczania ich do agencji rządowych na żądanie.

29 czerwca przez główne ulice Biszkeku przeszła demonstracja przeciwników wprowadzenia nowego prawa. A tymczasem, od lutego w areszcie przebywał – czekając na proces, w którym może zostać skazany na minimum 5 lat pozbawienia wolności - popularny bloger Elmir Sydymanow. Zarzuca się mu podżeganie do nienawiści na tle etnicznym. Jego winą była kpina (fakt, głupawa) ze sposobu, w jaki przeklinają mieszkańcy poszczególnych regionów kraju. Niedawno sąd – na wniosek obrony - zdecydował o powołaniu kolejnych biegłych, a na podejrzanego nałożono areszt domowy.

Wybory, owszem są, ale...

Szeroko komentowanym wydarzeniem było ubiegłoroczne zamieszanie wokół byłego prezydenta Ałmazeka Atambajewa, który został w czerwcu tego roku skazany na 11 lat więzienia za korupcję. Oczywiście, on sam zaprzecza oskarżeniom. A co do wspomnianego zamieszania – były prezydent został zatrzymany na początku sierpnia 2019 r. podczas szturmu sił specjalnych na jego rezydencję. W wyniku starć między siłami bezpieczeństwa i zwolennikami Atambajewa rannych zostało ok. 170 osób, a jeden żołnierz sił specjalnych zginął.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka