Ze wspomnień Szewczyka:
"W Warszawie, w latach 70-tych DJ-mi byliśmy tylko my dwaj - Andrzej (założyciel PO - przypis mój) i ja.
Przeważnie spotykaliśmy się na moście nad Wisłą jadą z jednego klubu do innego aby tam prowadzić dyskotekę.
Nie stanowiliśmy konkurencji dla siebie bo było nas tylko dwóch."
Tyle historii.
BTW:
W 1983 roku startowałem na DJ-a.
Egzamin był w Tychach.
Aby dostać się na egzamin trzeba było mieć skierowanie od przewodniczacego ZSMP w mieście albo od sekretarza PZPR.
Inaczej nie było szans na załapanie się na egzamin i otrzymanie licencji DJ-a.
Dostałem to skierowanie, z zestawem pytań i odpowiedzi egzaminacyjnych, od przewodniczącego ZSMP.
Złożyłem w komisji.
I...
Odpadłem zaraz na początku egzaminu bo nie byłem członkiem ZSMP lub PZPR, a był to warunek KONIECZNY do uzyskania patentu DJ-a.
Przewodniczącemu ZSMP, któremu zawdzieczałem skierowanie, "podziękowano" za funkcję i członkostwo w ZSMP.
Nie miał pretensji, bo był osobą chcącą coś zmienić.
I jeszcze: Przepisy dotyczące uprawnień DJ-a nie zmieniły się od chwili ich wprowadzenia pod koniec lat 60-tych.


Komentarze
Pokaż komentarze