44 obserwujących
408 notek
385k odsłon
  1163   4

Z powrotem w stronę Księżyca

Przedstawiam kolejny tekst dotyczący historii wyznaczania współrzędnych geograficznych. Dla tych, co nie czytali poprzednich (albo zapomnieli, co w nich było), oto ich lista z linkami:

Jakie jest twoje miejsce na Ziemi? 

Jakie jest twoje miejsce na Ziemi? Część 2.

Jaka jest twoja długość?

W roli głównej Księżyc

Na scenę wkracza Jowisz

W poszukiwaniu uwięzionego czasu


Historycy nie uważają Karola II Stuarta za władcę szczególnie wybitnego. Zarzuca mu się chwiejne rządy, dwulicowość i uleganie zbyt wielu słabostkom. Poddani mieli żal, że duża część ich podatków idzie na utrzymanie licznych kochanek i nieślubnego potomstwa króla Anglii. Ale Karol miał też trochę zalet. Jedną z nich było zainteresowanie nauką. Karol wspierał nowo powstałe towarzystwo naukowe, zwane dziś Royal Society, a i sam w pracowni umieszczonej w piwnicach swego pałacu przeprowadzał doświadczenia chemiczne i alchemiczne.

Jedna z kochanek Karola, Louise de Kéroualle, musiała być dziewczyną nie tylko seksowną, ale też inteligentną i wykształconą, bowiem kiedy zgłosił się do niej pewien Francuz, który twierdził, że zna sposób wyznaczania długości geograficznych, nie zbyła go, lecz uznała sprawę za ważną i załatwiła mu audiencję u króla. Francuz ten, przedstawiający się jako Sieur de St. Pierre, został przyjęty przez Karola w grudniu 1674 roku. Król nie czuł się wystarczająco kompetentny, aby samemu ocenić metodę, powołał więc komisję, w skład której weszli najwybitniejsi ówcześni uczeni, tacy jak Robert Hooke i Christopher Wren, a ona z kolei zwróciła się o opinię do 28-letniego wówczas astronoma, Johna Flamsteeda (1646-1719).

image

Louise de Kéroualle (portret z pracowni Petera Lely’ego; wiki, public domain)


Flamsteed był synem słodownika. Skończył szkołę średnią, ale jego ojciec sprzeciwiał się dalszej edukacji Johna, który przez dłuższy czas musiał uzupełniać wiedzę samodzielnie. Pierwsze prace astronomiczne opublikował jeszcze jako samouk. W końcu rozpoczął naukę w Cambridge, gdzie miał okazję uczęszczać na wykłady Newtona, ale studiował w sposób – jakbyśmy to dziś powiedzieli – zaoczny.

Zaproponowana przez de St. Pierre’a metoda była zasadniczo odnowionym pomysłem pomiaru odległości księżycowych gwiazd, przedstawionym półtora wieku wcześniej przez Johannesa Wernera i Petrusa Apianusa. Przypominam, że chodzi o wykorzystanie Księżyca jako specyficznego zegara na niebie. Nasz satelita szybko przemieszcza się po sferze niebieskiej, tak więc jego odległość kątowa od różnych gwiazd szybko się zmienia. Gdyby więc dla jakiegoś miejsca na Ziemi opracowano na kilka lat wprzód prognozę zmian położeń Księżyca na niebie – czyli wartości jego odległości kątowych od poszczególnych gwiazd w różnych momentach – to mierząc te odległości można by wyznaczać czas tegoż konkretnego miejsca. Znając ten czas, można go porównać z czasem lokalnym na morzu, i w ten sposób obliczać różnicę długości geograficznych. Ogromną zaletą metody odległości księżycowych jest fakt, że można ją stosować w każdą pogodną noc, a nie tylko wtedy, gdy zachodzi jakieś specyficzne zjawisko astronomiczne (na przykład zaćmienie któregoś z Księżyców Galileuszowych).

image

Zasada pomiaru odległości księżycowej gwiazdy (wiki, GNU Free Documentation License)


Flamsteed stwierdził, że pomysł jest w zasadzie poprawny, ale aktualnie nie do zrealizowania, gdyż zarówno ówczesne katalogi gwiazd, jak i znajomość ruchów Księżyca są zbyt mało precyzyjne. Sytuacja może się jednak poprawić, o ile stworzy się dokładniejsze katalogi oraz lepiej pozna ruchy naszego satelity – co rzecz jasna wymagało długoletnich obserwacji.

Gdy Karol II się o tym dowiedział, sprawy zaczęły się toczyć w ekspresowym tempie. W czerwcu 1675 roku król przyznał fundusze na budowę Royal Greenwich Observatory – placówki, w której miano prowadzić odpowiednie obserwacje. Projekt budowli został przygotowany przez Christophera Wrena, wspomaganego przez Roberta Hooke’a. Już w rok później do obserwatorium wprowadził się Flamsteed, którego Karol II mianował „Astronomem Królewskim” (Astronomer Royal). Jego zadanie miało polegać na „skorygowaniu Tablic ruchów Niebios i położeń gwiazd stałych, aby znaleźć tak pożądaną Długość Geograficzną miejsc w celu Doskonalenia Sztuki Nawigacji”. Roczne uposażenie Flamsteeda wynosiło 100 funtów – żadne wielkie kokosy, ale suma pozwalająca na w miarę dostatnie życie.

image

John Flamsteed (portret wykonany przez Godfreya Knellera; wiki, CC license)


Stanowisko Astronoma Królewskiego istnieje do dzisiaj, choć nie musi on już osobiście wyznaczać położeń gwiazd i Księżyca. Jego roczna pensja wynosi obecnie... nadal 100 funtów! Przywiązanie Anglików do tradycji bywa czasem rozbrajające... Tytuł ten jednak niesie ze sobą ogromny prestiż, Astronomami Królewskimi byli bowiem najwybitniejsi uczeni swoich epok. Aktualnie stanowisko to piastuje Sir Martin Rees, znakomity astrofizyk i intelektualista, którego miałem zaszczyt poznać osobiście, i który po dłuższej rozmowie zaprosił mnie na miesiąc do Cambridge, z czego jestem niezmiernie dumny. (To ostatnie zdanie napisałem oczywiście w celu autopromocyjnym; inni chwalą się tutaj swymi osiągnięciami, to i ja będę, a co!)

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie