Dziś obejrzałem sobie końcówkę spotkania Ligi Mistrzyń w siatkówce. Atom Trefl Sopot grał z belgijską drużyną Gent Dames. Kiedy włączyłem telewizor, było 2:0 w setach dla sopocianek, a na parkiecie doświadczenie zdobywały głębokie rezerwy tego zespołu. Belgijki przegrywały gładziutko. I nie dziwota, gdyż poza urodą nie posiadały żadnych atutów – ani umiejętności, ani warunków fizycznych, ani doświadczenia. Ta drużyna nie miałaby najmniejszych szans na utrzymanie się w naszej ekstraklasie.
272
BLOG
Jeden z komentujących to spotkanie, Wojciech Drzyzga, stwierdził że dopuszczanie do Ligi Mistrzyń takich słabeuszy jak Gent Dames nie ma sensu, gdyż za bardzo odstają od poziomu najlepszych, zaś mecze z nimi to niepotrzebna strata czasu i kosztów. Patrząc z tego punktu widzenia pan Drzyzga zapewne ma rację. Ale...
Zacząłem zastanawiać się, co w trakcie meczu piłkarskiej Ligi Mistrzów mówią w Anglii sprawozdawcy relacjonujący spotkanie Chelsea ze Steauą Bukareszt. Albo komentatorzy niemieccy meczu Bayernu z Viktorią Pilzno. Może też uważają, że dopuszczanie do Ligi Mistrzów zespołów z Europy wschodniej, odstających poziomem od czołówki europejskiej, jest pozbawione sensu?
Jako Polacy chcemy, żeby jak najwięcej drużyn futbolowych z naszego regionu kontynentu mogło kwalifikować się do fazy grupowej, gdyż wzrastają wtedy szanse polskich zespołów – choć nikt nie ma chyba złudzeń, że któryś z nich mógłby osiągnąć znaczący sukces. Dlatego pozwólmy, żeby w dziedzinach, w których to my jesteśmy potentatami – takich jak siatkówka – w LM znalazło się także miejsce dla maluczkich.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)