To już moja czwarta notka o Michale Kwiatkowskim w ciągu miesiąca. Chyba staję się nudny, ale co zrobić: kiedy Kwiato wciąż jeździ tak wspaniale, to jak tu o nim nie pisać! :)
W ostatnim tygodniu Michał brał udział w trzech bardzo ważnych wyścigach jednodniowych, tzw. klasykach ardeńskich. Najpierw był 5. w Amstel Gold Race, następnie 3. w Walońskiej Strzale i znowu 3. w Liege-Bastogne-Liege. Najbardziej cieszy ostatni sukces, gdyż wyścig Liege-Bastogne-Liege jest szczególnie prestiżowy (zalicza się go do tzw. kolarskich monumentów). W tym roku odbyła się jego jubileuszowa, 100. edycja. Za jego wygranie kolarz otrzymuje tyle samo punktów do klasyfikacji World Tour, co za zwycięstwo w wieloetapowym Tour de Pologne.
Od czasów Zbigniewa Sprucha, odnoszącego sukcesy na przełomie wieków, w polskim kolarstwie nie było zawodnika, który regularnie zajmowałby czołowe miejsca w wyścigach klasycznych.
Teraz Kwiatkowskiego czeka przerwa, gdyż ma zamiar przygotowywać się do lipcowego Tour de France. Nie znaczy to jednak, że kibice kolarstwa będą się nudzić, gdyż już niedługo rusza inny z wielkich tourów – Giro d'Italia. W zeszłym roku Przemysław Niemiec, mimo że jego głównym zadaniem była pomoc koledze z zespołu Lampre-Merida, Michele Scarponiemu, zajął wysokie, 6. miejsce, zaś liderujący grupie Saxo-Tinkoff Rafał Majka był 7. Teraz obaj nasi kolarze mają być liderami swych zespołów na Giro, więc można spodziewać się dobrych wyników.
Apdejt. Kwiatkowski po wyścigu Liege-Bastogne-Liege awansował na 5. miejsce rankingu World Tour (odpowiednika Pucharu Świata w narciarstwie). Sam Kwiato stwierdził, że nie czuje się zmęczony i przed udaniem się na treningi do Tour de France wystartuje jeszcze w Tour de Romandie.
Komentarze
Pokaż komentarze (2)