Właściwie to wcale nie śledziłem niedawnej kampanii przedwyborczej. Wszyscy od dawna wiedzą, co przedstawiciele każdej z partii mają do powiedzenia. Niemniej, oczywiście, jakieś wypowiedzi przebiły się do moich uszu. I zauważyłem w nich pewien wspólny mianownik.
167
BLOG
Każda partia twierdziła, że to ona będzie najlepiej dbać o interes Polski. W domyśle – to ona wyżebrze dla nas najwięcej kasy z budżetu unijnego.
Nie zauważyłem jednak, by ktoś deklarował, że ma zamiar dbać o interes Europy. A przecież to były wybory do Parlamentu Europejskiego...
Czy Europa to jedynie postaw czerwonego sukna,za który wszyscy mają ciągnąć tak, by wyrwać jak najwięcej?...
Kiedy do naszego parlamentu startuje jakiś kandydat z – powiedzmy – Kujaw, to oczywiście deklaruje walkę o interesy swojego regionu. Ale – co też oczywiste – widziane przez pryzmat interesów całego kraju. Zdajemy sobie sprawę, że takie np. bezpieczeństwo tychże Kujaw zależy od bezpieczeństwa całej Polski. Dlatego, choć czasem mamy do czynienia w Sejmie z interesami partykularnymi (np. przesławna walka o „janosikowe”), to zwykle schodzą one na plan dalszy w obliczu problemów ogólnopolskich.
A przynajmniej tak powinno być.
Moim zdaniem w trakcie ostatniej kampanii zbyt mało podkreślano, że Polacy są także Europejczykami, tak jak Kujawianie są Polakami. Co prawda hasłem jednej z partii było Silna Polska w silnej Europie, ale... no właśnie, to było tylko hasło. Nie zauważyłem, żeby za nim poszło wiele konkretów. Nasi politycy najwyraźniej nie potrafią jeszcze patrzeć na sprawy z perspektywy ogólnoeuropejskiej.
A może to my, wyborcy, na razie do tego nie dorośliśmy? Kto wie, czy nie należałoby strawestować słów Johna F. Kennedy'ego:
Nie pytaj, co Europa może zrobić dla ciebie, ale co ty możesz zrobić dla Europy!


Komentarze
Pokaż komentarze (2)