Na poprzednich piłkarskich Mistrzostwach Świata (w RPA) bardzo nie podobała mi się gra piłkarzy, uważanych wówczas za absolutne gwiazdy futbolu; dałem nawet wyraz swemu rozczarowaniu pisząc wtedy notkę Na Mundialu nie świecą gwiazdy. Na szczęście takiego zawodu nie dostarczył mi tegoroczny Mundial. Większość największych dzisiejszych piłkarzy zagrała na co najmniej przyzwoitym poziomie.
Oczywiście, nie każda gwiazda świeciła jak nadolbrzym czy olbrzym, mało jednak było brązowych karłów i czarnych dziur – że pozwolę sobie użyć terminologii astronomicznej* ;) Kiepściutki był choćby występ właściwie wszystkich graczy Hiszpanii. Podobnie było z piłkarzami Anglii i Włoch, chociaż tu zdarzały się wyjątki (na przykład w drużynie Włoch na plus wyróżniał się Pirlo; niestety, większość jego kolegów nie była w stanie mu dorównać).
Trzymając się dalej porównań astronomicznych, niektóre z gwiazd były gwiazdami zmiennymi. Gwiazdami zmiennymi krótkookresowymi (czyli takimi, które w każdym meczu większość czasu były słabo widoczne, ale na krótkie chwile rozbłyskały wspaniałym światłem) byli dla mnie Messi i Ronaldo, natomiast zmienne długookresowe (większość meczy kiepska, ale jeden albo dwa bardzo dobre) to Benzema, Higuain, Suarez i Van Persie.
Mocnym, stałym światłem świecili Mueller, Neuer, Neymar i Robben.
Pojawiły się też gwiazdy nowe: Ochoa, Rodriguez i Shaqiri. Supernowych nie było chyba wcale.
W sumie – całkiem udany Mundial... :)
-------------------------------------------
*Czarne dziury, brązowe karły, olbrzymy i nadolbrzymy, a także gwiazdy zmienne krótko- i długookresowe oraz nowe i supernowe – rodzaje obiektów obserwowanych w kosmosie.




Komentarze
Pokaż komentarze