Media podały, że w ostatniej chwili wstrzymano wysyłkę do Mediolanu obrazu Macieja Świeszewskiego Ostatnia wieczerza, który miał być jednym z głównych eksponatów w polskim pawilonie na wystawie EXPO. Nieoficjalnie mówi się, że powodem wstrzymania wysyłki była obraza uczuć religijnych wicepremiera Janusza Piechocińskiego.
Ostatnia wieczerza, ukończona przez Świeszewskiego w 2005 roku, nawiązuje do dzieła Leonarda o tym samym tytule. Taki sam jest układ postaci, ale Świeszewski jako apostołów sportretował swoich znajomych. Są wśród nich zarówno osoby dość znane (np. pisarz Paweł Huelle), jak i mniej znane.

Dla mnie ten obraz jest nieco kiczowaty – ale może taki był zamysł autora? Nie jestem krytykiem sztuki, więc moja opinia nie ma większego znaczenia. Być może zmieniłbym zdanie, gdybym zobaczył oryginał (jest on bardzo duży, ma wymiary 5 na 9 metrów; aby obraz móc pokazać, specjalnie przebudowano nasz pawilon w Mediolanie). To w sumie nieistotne, gdyż powodem niewysłania obrazu nie była jego zbyt niska wartość artystyczna, ale uczucia religijne wicepremiera.
W całej sprawie najciekawsze jest to, że do powstania obrazu jako opiekun przyczynił się ksiądz Krzysztof Niedałtowski, duszpasterz środowisk twórczych archidiecezji gdańskiej (który zresztą został przedstawiony jako jeden z apostołów). W 2006 roku Ostatnia wieczerza Świeszewskiego otrzymała nagrodę Episkopatu Polski. Wygląda na to, że Piechociński okazuje się być bardziej papieski od papieża...
W tym miejscu rodzi się pytanie, jak dalece uczucia religijne jednostek (albo nawet całych grup) mogą ingerować w promocję sztuki, czy – ogólniej – we wszelkie działania w sferze publicznej. Ja świetnie rozumiem, że uczucia religijne są sprawą niezwykle wrażliwą. Sęk w tym, że są one także rzeczą bardzo osobistą i dlatego niemożliwą do precyzyjnego zdefiniowania. Może się okazać, że bardzo wiele zupełnie niewinnych działań obraża uczucia religijne tej czy innej jednostki. I co wtedy?... Jeżeli ta jednostka jest osobą prominentną, może – jak Piechociński – nie dopuścić do prezentacji jakiegoś dzieła zagranicą. Ktoś inny może pójść do sądu i powołując się na artykuł 196 Kodeksu Karnego zażądać wymierzenia kary. Zgodnie z obecnym ustawodawstwem będzie mieć do tego pełne prawo, gdyż artykuł ten nie precyzuje, czym konkretnie jest obraza uczuć religijnych. Co się stanie, jeżeli któryś z wyznawców rodzimowierstwa słowiańskiego (a jest ich w Polsce kilka tysięcy) stwierdzi, że huczne obchody świąt katolickich obrażają jego uczucia religijne, bo przecież kiedyś chrześcijaństwo tępiło – czasem w dość brutalny sposób – jego wiarę? Czy należałoby wtedy ukarać osoby publicznie obchodzące nasze święta? Formalnie, zgodnie z literą art. 196 KK, chyba tak...
Kompromitująca decyzja Piechocińskiego pokazuje, że problem obrazy uczuć religijnych nie jest wcale sprawą marginalną.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)