Operator przez otwarte okno mgłę spokojnie nagrywa zziębnięty
Prywatną kamerą w hotelowym pokoju na pierwszym piętrze.
Elektroniczne urządzenie w chłodzie pracuje bezbłędnie.
Równo miarowo naświetla kolejne mleczne klatki filmowe.
Akcja lub brak akcji raczej i nuda straszna do czasu, gdy
Człowiek jeden i drugi blachę pokaże mu przez szybę w czasie pracy.
Jezus Maryja - słowa trwogi w myśli wykrzyczał przestraszony.
A jeszcze szybciej wyłączył kamerę, co miała dac newsa na pierwsze strony.
Ostrożnie poskładał prywatne kamery, spakował się i poszedł
Schodami do nieba, bo teraz poczuł, że musi coś zrobić
Tam gdzie widział jak skrzydło orze spadając z przestworzy.
A tyle czekał na newsa co go sprzeda gdy stworzy.
Tędy iść muszę, pomyślał po chwili, klucząc przez pole do lasu.
Nagle skrzynkę zobaczył pomarańczową a później dalej szachownicę
I doznał olsnienia: "to nasz, ja pierdolę" i w błocie podążał dalej.
Lotem błyskawicy ogarnął swym spojrzeniem teren odkryty.
Opadła mgła i nieliczne dymy, strażaków kilku leniwie pracuje.
To nie może być katastrofa - myśl pierwsza głośno informuje
O rany boskie katastrofa chyba jakaś mała i nic się nie pali.
Świat nadaje wiadomości z pierwszej ręki psa ogrodnika.
Wszystkie poważne agencje na żółtym lub czerwonym pasku
Informują tylko o tym, że spadł i się rozbił a przecież mało go na polu.
Co nagrał operator montażowy, jakich części nie dowieźli lub dowiozą.
Ile karetek było i strażackich wozów bez wody?
Eeee, sława i chwała bokiem tylko przeszła a tyle czatował za newsem
cdn



Komentarze
Pokaż komentarze (12)