Spotkali się Łukaszenka z Juszczenką i dalejże sobie z dzióbków pić. Batka Аляксандр Рыгоравіч tak się rozochocił, że nawet angedotką sypnął:
"Przyjeżdża raz do domu z akcji na granicy mój starszy syn i mówi: będziesz na mnie krzyczał, ale coś ci opowiem. Zatrzymaliśmy na terytorium Białorusi Ukraińca z jakąś butlą gazową. Oni wymieniali ten gaz na ziarno. Nie krzycz na mnie, ale pomogłem mu przenieść ten gaz przez granicę.
Ja mówię: i dobrze zrobiłeś. Przecież my nigdy, w szczególności przy granicy, nie przeszkadzaliśmy w kontaktach między ludźmi. Zbieramy zboże my - zbieracie wy na Ukrainie. Zbiera Ukraina, pomaga i nam"
Tak rozkwita i utrwala się przyjaźń między bratnimi narodami.
http://kresy24.pl/showNews/news_id/8953/





Komentarze
Pokaż komentarze (3)