Za Gierka prześcigano się w nagłaśnianiu naszej pozycji w rankingach światowej produkcji, a to w wydobyciu węgla, a to ziemnaków. I za każdym razem wychodziło na to, że już jesteśmy mocarstwem, bo zawsze trzymamy się pierwszej piątki. Pamiętam, że najczęściej plasowaliśmy się w pobliżu Iranu Rezy Pahlawiego, który kupował na potęgę sprzęt wojskowy, rdzewiejący następnie na irańskich pustyniach. Ta propaganda sukcesu narastała tym bardziej, im bardziej w sklepach brakowało podstawowych produktów. Gdyby nie Solidarność dziś pewnie bylibyśmy "piersi w świecie" wyprzedzając bratni Sowiecki Sojuz, a nawet Kubę.
Dlaczego to wszystko przypominam? Otóż w mediach, w tym w necie, krążą od jakiegoś czasu historie o tym, jakoby Gierek planował przekształcenie peerelu w mocarstwo atomowe. Polskie komuchy chciały podobno wzorem Francji dystansującej się od USA uzyskać niezależność od Sowietów dzięki własnej bombie atomowej.
No cóż marzenia dobra rzecz, a jeszcze lepsza jest political fiction dla maluczkich. Gierek tak wybijał Polskę na suwerenność, że nakazał wpisać podporządkowanie peerelu Związkowi Sowieckiemu do konstytucji. A żeby całkiem wyrwać nas spod sowieckiego buta, zbudowaliśmy na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych bazy atomowe na terytorium Polski dla Krasnoj Armii, np. w Kolonii Brzeźnicy na Pomorzu. Ponadto nasze polskie komunistyczne trepy mogły oglądać atomowe popisy na poligonie w Semipałatyńskiej Obłastii w Kazachstanie. Za ten przywilej mogą do dziś wiernie służyć towarzyszom radzieckim od kielicha i nagana, układając w III RP polityczne klocki. Sam znam takich.
W latach dziewięćdziesiątych pewien dowódca lotniczego dywizjonu opowiedział mi, jak wyglądały za komuny ćwiczenia na czas "W". Otóż do polskiej bazy lotniczej przybywało sowieckie dowództwo z ruskimi lotnikami i przejmowało polskie samoloty. Jedyną rolą Polaków było przygotowanie samolotów do zainstalowania sowieckich bomb atomowych.
Wspólnota polsko- rosyjskich interesów ujawniała się jedynie podczas ćwiczeń wojsk Układu Warszawskiego. Pamiętam jak podczas jednej takiej akcji o nazwie Tarcza, Polacy wspólnie z Ruskimi nakładli po mordach Niemcom i Czechom. Nie, nie na polu bitwy. W przypoligonowej knajpie. Inna rzecz, że kiedy Niemców nie było w pobliżu, tłukli się między sobą.
http://www.pardon.pl/artykul/10114/dunska_hiroszima_bombe_mieli_zrzucic_polacy





Komentarze
Pokaż komentarze (22)