Szukając w necie informacji na temat książek pokładowych TU-101 i TU-102 znalezionych na smoleńskim pobojowisku, natrafiłem na osobliwy artykuł SE z 14 kwietnia 2010 r. (tekst artykułu podam w post scriptum), a przy nim na ciekawe zdjęcia. Oto jedno z nich:

Niby doskonale znamy to miejsce, ale na tym zdjęciu jakoś dziwnie ono wyglada. Jakby więcej na nim krzaków i drzew, szczególnie od drugiej strony, po której kręcili swoje filmy Wisniewski i jego ruski odpowiednik. Byc może jest to spowodowane perspektywą ujęcia, bo zdjęcie wykonano od strony ognisk, w których ponoc płonęły szczątki ofiar, jednak na moje oko wrak spoczywa w większym gąszczu niż na filmie Wiśniewskiego:


Na kolejnym zdjęciu z SE widzimy podwozie:

Zadaję sobie pytanie, w jaki sposób kilkutonowa stalowa konstrukcja pędząca z pędkością dziesiątek, a może i setek kilometrów, mogła osiąść tak delikatnie na miekkim gruncie, że go nie poryła? Więcej, nie połamała nawet krzaków, ani delikatnego drzewka i nie strąciła widocznego wśród gałęzi gniazda. A o drugą stronę krzaków opiera się ponadto fragment kadłuba. Ruskie cuda, nie ma co.
Na koniec zdjęcie z innego źródła, będące kompilacją tego, co uchodzi za resztki kokpitu polskiego tupolewa (lewy dolny róg) z rzeczywistym przodem tu-154:

P.S. A to tekst z SE:
Znaleźli szczątki dwóch ofiar katastrofy. Nie było ich na liście pasażerów samolotu
Nowe doniesienia rosyjskich portali brzmią wstrząsająco, ale wciąż nie wiadomo ile w nich prawdy. Wśród znalezionych w rozbitym wraku tupolewa tu-154 M ludzkich szczątków są fragmenty ciał dwóch osób, które nie figurowały na liście pasażerów feralnego lotu.
Czołowe rosyjskie serwisy internetowe powołują się w swych szokujących odkryciach na przedstawiciela moskiewskiego sztabu wsparcia rodzin ofiar katastrofy, który ma stały kontakt ze śledczymi identyfikującymi zwłoki.
Ani rosyjscy śledczy medycyny sądowej ani kryminolodzy ani też polscy eksperci nie potwierdzają informacji, że w Biurze Ekspertyz Sądowych w Moskwie zidentyfikowali ciała dwóch osób, które mogłyby być przypadkowymi ofiarami tragedii.
Do tej pory oficjalnie mówi się o 64 ciałach, których tożsamość potwierdzono. Wszyscy byli pasażerami prezydenckiego samolotu. Kim były dwie osoby, których szczątki znaleziono? Jedna z możliwych wersji jest taka, że to członkowie załogi lub personelu pokładowego, którzy nie wiedzieć czemu nie znaleźli się na liście pasażerów tu-154 M.
Mniej prawdopodobnie, ale nie można jej wykluczyć, brzmi wersja, że zidentyfikowane zwłoki to przypadkowi ludzie. Być może znaleźli się oni na terenie lotniska kiedy samolot runął o ziemię i stanął w płomieniach. Pytanie tylko kto przedarł się w rejon pasa startowego wojskowego lotniska gdy doszło do katastrofy?
http://www.se.pl/wydarzenia/swiat/znalezli-szczatki-dwoch-ofiar-katastrofy-nie-bylo-_136396.html


Komentarze
Pokaż komentarze (12)