Członek smoleńskiej komisji Jerzego Millera, profesor Żylicz, skomentował po raz kolejny pracę komisji, której był członkiem. Według profesora wybór aneksu 13 umowy chicagowskiej jako podstawy współpracy Polski z Rosją w sprawie katastrofy smoleńskiej był najlepszym możliwym wyborem.
" Dzięki temu, że przyjęliśmy aneks trzynasty mamy podstawy, aby rościć sobie prawo do dokumentów i je otrzymujemy. Tak samo otrzymamy skrzynki, otrzymamy szczątki wraku. W końcu wyegzekwujemy swoje uprawnienia z aneksu. Natomiast jakie byłyby uprawnienia, co byśmy wyegzekwowali z niekompletnego porozumienia z 1993 roku, nie wiadomo - mówił Żylicz.."
Dziwna i niejasna jest jednak następująca wypowiedź profesora:
" NATO nic by nam nie pomogło, dlatego, że nie pomogłoby nam żadne porozumienie, którego Rosja nie przyjęła. Ani UE ani USA nie mogą nic zrobić. Rosja nie jest członkiem UE i NATO, USA nie będą się angażować w sprawę, która jest dla nich przegrana. Aneks trzynasty daje nam możliwości korzystania z konsultacji i pomocy ekspertów z krajów trzecich i tam gdzie była taka potrzeba, to strona polska się zwracała o pomoc do Amerykanów."
O jakim nieprzyjętym przez Rosję porozumieniu mówi Żylicz? Chyba nie o polsko-rosyjskim z lat dziewięćdziesiątych? Dlaczego według Żylicza "ani UE ani USA nie mogą nic zrobić" w sprawie smoleńskiej, przecież to nie jest uwarunkowane rosyjskim przyzwoleniem? No i w końcu, dlaczego dla USA wyjaśnienie smoleńskiej tragedii jest "sprawą przegraną"?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)