Temat to wielokrotnie wałkowany, ale wciąż komuś wraca czkawką. Polityk Platformy Miodowicz znów powtórzył ulubioną frazę wykształciuchów o podsłuchach za rządów PiSu:
"Oceniając z kolei społeczne odczucia co do częstotliwości stosowaniu podsłuchów przez służby specjalne za czasów PiS (2005-07) a PO (2007-11) Miodowicz przywołuje liczby: - Wiem ze statystyk, że w latach 2005-07 stosowano trzy razy więcej przedsięwzięć podsłuchowych niż w przeciętnym roku w kadencji 2007-11- mówi. W jego ocenie w poprzedniej kadencji podsłuchy były "nadużywane".
No to panie Miodowicz, dawaj pan te statystyki, bo my na przykład wiemy, że
"W 2010 r. co trzydziesty Polak był inwigilowany – wynika z oficjalnie dostępnych danych. W żadnym innym kraju Unii Europejskiej nie ma takiej skali podsłuchów i zapytań o billingi, a ten niechlubny rekord świadczy o potężnej władzy ABW, która praktycznie pozostaje poza wszelką kontrolą"
polecam całość: http://www.bibula.com/?p=39755
i jeszcze z wywiadu z Ziemkiewiczem:
"histeria, która miała miejsce za rządów Kaczyńskiego na temat wszechwładzy służb specjalnych, wtedy całkowicie bezprzedmiotowa, teraz się spełnia w sposób doskonały. Gazeta obsesyjnie prorządowa opublikowała materiał, z którego wynika, że w Polsce na tysiąc obywateli zakłada się 27,5 podsłuchu, w Wielkiej Brytanii, która ma autentyczny problem z terroryzmem to jest 8 na tysiąc, a w Niemczech 0,2 na tysiąc. Coś to, na litość Boską, mówi o tym systemie. Panowanie Tuska tak demoluje państwo prawa w Polsce, że każdy następny, kto przyjdzie, nic nie będzie już musiał psuć. Będzie miał władzę dyktatorską, bo wszystkie hamulce zostały rozbite przy kretyńskim entuzjazmie pożytecznych idiotów z elit intelektualnych i medialnych."
http://www.bibula.com/?p=28834


Komentarze
Pokaż komentarze (3)