Kisiel Kisiel
1054
BLOG

"Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina"

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 22

 "z PSL-em to jest tak, (...)chłopy wyjechały ze wsi i kompletnie im odbiło"

Hofman najwyraźniej trafił popeerelowskich polityków III RP w czuły punkt , świadczy o tym jazgot, jaki się podniósł po jego wypowiedzi. Stosunkowo najspokojniej, ale jednocześnie najbardziej symptomatycznie, zareagował prezes PSLu Waldemar Pawlak:

"PSL jest bardzo mocno związany ze swoim matecznikiem, wielu naszych przedstawicieli urodziło się na wsi, wielu nadal uprawia zawód rolnika. Ja się czuję i chłopem i mieszczuchem, czasy się dzisiaj zmieniły. Kiedyś więcej czasu spędzałem na wsi, teraz w mieście. Zmienił się świat i taka segregacja rasowa PiS-u jest nie na miejscu."

Pawlak nieopatrznie wskazał, co w wypowiedzi Hofmana uważa za najgroźniejsze dla polityków PSLu, a mianowicie to, że młody polityk PiSu zaakcentował istnienie znacznego rozdźwięku pomiędzy programowymi deklaracjami PSLu, a praktyką funkcjonowania tej partii. O tym mówił także prezes PiS, Jarosław Kaczyński, gdy przyszedł w sukurs Hofmanowi:

"...wypowiedź pana Hofmana odnosi się do osób które są w PSL, które głosowały np. za GMO. Część z nich głosowała też w sprawie miękkich narkotyków, za tym żeby były one dostępne. Za była ponad połowa tego klubu. Głosowali także za tym, aby małżeństwa homoseksualne były w Polsce legalne. To jest coś, co radykalnie odróżnia ich od rolników. Chodziło o PSL. To jest po prostu prawda o PSL".

Kiedy czytam dziś pełne oburzenia komentarze polityków PSLu, PO i SLD, przypomina mi się, jak wicepremier Mieczysław Rakowski w czasie spotkania w Stoczni Gdańskiej 25 sierpnia 1983 r. próbował udowodnić robotnikom, że jest jednym z nich:

"Niech ktoś mnie spróbuje obrazić, że nie jestem równorzędnym Polakiem, jak ci, którzy krzyczą. (...) Możecie sobie krzyczeć ponownie do rana, nie przestanę powtarzać. Ja jestem takim samym człowiekiem jak wy. Wyszedłem z tej samej klasy, co wy. Jeżeli jesteście tutaj synowie chłopów lub robotników, to ja należę do tej samej klasy. I nie pozwolę sobie po prostu (...) na wmówienie mnie, że ja reprezentuję coś gorszego w tym kraju."

Rakowski deklarował publicznie chłopskie pochodzenie, taki Caucescu z kolei wywodził się z rodziny biednego szewca, a przodkowie Jaruzelskiego byli ponoć herbową szlachtą. I co z tego, można zapytać. Nie pochodzenie decyduje, kim się jest, lecz pozycja społeczna. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Tę prostą prawdę starają się często ukryć przed opinią publiczną politycy, bo potrzebują akceptacji i poparcia wyborców.

O to chodziło aparatczykowi partii komunistycznej Rakowskiemu, o to chodzi obecnie rządzącym. Politycy chcą, aby obywatele uznawali ich za swych przedstawicieli i bronią się z wszystkich sił przed ujawnieniem prawdy, że interesy i poglądy grupy rządzącej są odmienne od interesów i postawy większości Polaków.


 

http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/bylo-blisko-rozpadu-koalicji-jak-wam-sie-nie-podob,1,4832559,aktualnosc.html

http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/wyjechali-ze-wsi-i-zbaranieli-prezes-pis-to-cala-p,1,4832231,aktualnosc.html

http://wybory.onet.pl/parlamentarne-2011/aktualnosci/slodka-zemsta-psl-za-slowa-rzecznika-pis,1,4833294,aktualnosc.html

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka