Tak jak niektórzy z nas, zajmujący się smoleńskim śledztwem, zakładali, giną kolejne osoby związane ze sprawą Smoleńska. Nasz Dziennik informuje dziś, że "Naczelnik Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB) w obwodzie twerskim w Rosji nie żyje."
"Nie można pominąć związków Tweru z katastrofą smoleńską. - pisze Nasz Dziennik. "W 2010 roku Siewiernyj podlegało pod tutejszą bazę wojskową i to lotnisko w Twerze zabezpieczało przygotowanie obiektu w Smoleńsku pod względem tak technicznym, jak i kadrowym. Na twerskim lotnisku Migałowo służyli mjr Wiktor Ryżenko, który tragicznego dnia pełnił funkcję kierownika strefy lądowania i to on mówił polskiej załodze: "na kursie, na ścieżce", oraz płk Nikołaj Krasnokutski, nieformalny dowódca grupy kierującej lotami. Po katastrofie obu dyskretnie przeniesiono: Ryżenkę do Orenburga, a Krasnokutskiego do Iwanowa. Czy miało w tym udział twerskie FSB?"
Dziennik przypomina również, że "Moriew to nie pierwszy człowiek tutejszego aparatu bezpieczeństwa, który odebrał sobie życie. Tak samo skończyli dwaj organizatorzy rozstrzeliwań polskich jeńców (przede wszystkim policjantów) z obozu w Ostaszkowie w kwietniu 1940 roku: zastępca naczelnika obwodowego NKWD (wówczas Twer nazywał się Kalinin) Wasilij Pawłow i Wasilij Błochin z moskiewskiej centrali NKWD. Obaj osobiście uczestniczyli w mordowaniu Polaków. Po latach zastrzelili się. "Widowisko to było najwidoczniej okropne, skoro Rubanow postradał zmysły, Pawłow, mój zastępca, zastrzelił się [w 1962 roku], sam Błochin - zastrzelił się [w 1955 roku]. Oto co to wszystko znaczy" - wspominał w 1991 roku Dmitrij Tokariew, który w 1940 roku kierował kalinińskim NKWD, a więc był poprzednikiem Moriewa."
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110830&typ=sw&id=sw03.txt


Komentarze
Pokaż komentarze (4)