Leszek Nowak, profesor filozofii z Poznania, który głosił za komuny tzw. niemarksowski materializm historyczny, podkreślał, że istotą realnego socjalizmu jest kontrolowanie gospodarki, środków indoktrynacji (mediów i oświaty) oraz instytucji przymusu (milicji, sądów, prokuratury, administracji publicznej) przez jeden ośrodek kierowniczy, czyli przez partię komunistyczną.
Ta skłonność do zawłaszczania wszystkich dziedzin życia i podporządkowywania obywateli władzy przetrwała do dziś i jest za rządów Platformy i arbuza - peeselu, ewidentna, stąd twierdzenie, że żyjemy w neopeerelu.
Oto kilka przykładów:
Szef PJN Paweł Kowal oświadczył dziś, że działacze jego partii są prześladowani przez ludzi władzy, z tym, że obok PO wymienił nie wiedzieć czemu PiS, który jest w opozycji (choć może to tylko nieuprawniona sugestia portalu onet).
"Eurodeputowany PJN ujawnił dziś w "Kontrwywiadzie RMF FM", że wielu kandydatów startujących z jego partii było zastraszanych przez "jedną i drugą partię" (PO oraz PiS - red), grożono im, że oni lub ich żony stracą prace."
Równolegle inny polityk PJN, Paweł Poncyljusz, doprecyzował, że w trzech znanych mu przypadkach naciski usiłowały wywierać osoby związane z układem władzy.
"Relacja Pawła Poncyljusza jest jednak mniej dramatyczna. Wymienia on trzy takie przypadki. O jednym z nich parlamentarzysta powiedział, że kluczowymi postaciami afery byli wywodzący sie z PO prezydent Elblągaoraz podległa mu urzędniczka.
Ona miała być "jedynką" listy PJN, a on miał mówić, że "nie życzy sobie by kandydowała". Urzędniczka odebrała to tak, że może mieć problemy jeżeli chodzi o dalszą pracę w urzędzie. Poncyljusz przyznał także, że interweniował w tej sprawie i rozmawiał z prezydentem Nowaczykiem.
Drugi przypadek miał dotyczyć osoby z województwa zachodniopomorskiego. Miał on usłyszeć, że jeżeli wystartuje, to jego żona nie zrobi specjalizacji w szpitalu kierowanym przez członka Platformy Obywatelskiej.
Trzeci miał miejsce w województwie warmińsko-mazurskim. Osoba związana z PJN miała tam usłyszeć, że jeżeli zdecyduje się na start z list tej partii, to jego żona zostanie wyrzucona z jednej z agencji rolnych."
Również dziś sądowa ekwilibrystyka posłużyła przymuszeniu PiSu do wycofania się z krytyki polityków partii współrządzącej, PSLu, którego posłowie w części głosowali za złagodzeniem karalności za posiadanie narktyków miękkich, co Jarosław Kaczyński słusznie nazwał głosowaniem za legalizacją tychże narkotyków, bo tak się naprawdopodobniej będą sprawy miały w praktyce. Każdy przyłapany na posiadaniu marychy tłumaczył się będzie, że on tak dla siebie i tylko niewielką ilość trzyma. Jest to niewątpliwie otwarcie furtki dla cwaniaków, szczególnie dla tych, którzy handlują narkotykami.
"- Merytorycznie rzecz biorąc, wypowiedź pana Hofmana odnosiła się do zjawiska, które można zilustrować poprzez odwołanie się do głosowań osób, które są w PSL - czy to w Parlamencie Europejskim, gdzie głosowali za GMO, czy w parlamencie polskim, gdzie głosowali przeciwko naszej rezolucji o wyrównaniu dopłat, mówię o PSL, gdzie część z nich głosowała "za" ws. miękkich narkotyków - za tym, by te narkotyki były dostępne. Piętnaście osób to prawie połowa tego klubu - mówił wówczas Kaczyński.
Według PSL, Kaczyńskiemu chodziło o znowelizowaną na początku kwietnia ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, która przewiduje możliwość odstąpienia, w niektórych przypadkach, od ścigania za posiadanie małej ilości narkotyków. Za jej przyjęciem głosowało 258 posłów, przeciw było 159, sześciu wstrzymało się od głosu. Z klubu PSL "za" było 16 posłów PSL; 5 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu."
Przypomnę, że jest to już drugi wyrok w trybie wyborczym skazujący PiS za krytykowanie władzy. Pierwszy dotyczył słów, że PO przedstawia cudze inwestycje jako własne. PO przed sądem wykazała, że na niemal sto przypadków, aż cztery :) są jej autorstwa i to sądowi wystarczyło do wydania wyroku skazującego.
Przedstawione powyżej przykłady są ewidentnym wykorzystywaniem instytucji prawnych do ścigania krytykującej władzę opozycji. Na tym jednak nie koniec, politycy Platformy i wspierające ich media organizują akcje polityczno-medialno-prawne skierowane przeciwko oburzonym arogancją, agresją i prywatą rządzących polityków kibicom. Przypadek aresztowania i pobicia przez policję kibica Legii Piotra Staruchowicza oraz reakcja/brak reakcji wiodących mediów na doniesienia GP o pobiciu jest symptomatyczny.
Coraz więcej ludzi szemrze, że nie chce żyć w kraju, w którym można trafić do więzienia za krytykowanie, a chocby i naśmiewanie się z władzy. Nikomu się też nie uśmiecha praca za cenę milczenia, albo wręcz za konieczność przymilania się rządzącym. Nikt sobie nie życzy , by za pisanie w necie przeciwko władzy, oddziały specjalne wyważały drzwi o świcie.
Rządy koalicji PO-PSL trafnie określił dziś eurodeputowany Kowal:
" Sytuacja w Polsce zaczyna przypominać sytuację u naszych wschodnich sąsiadów. Tusk obiecywał nam drugą Irlandię, a może skończyć się Tunezją."


Komentarze
Pokaż komentarze (6)