Od dwudziestu z górą lat polski budżet ratowany jest pożyczkami. Część z nich to obligacje skarbu państwa i te wykazywane są jako dług Polski, jednak znacząca większość kredytów przesuwana jest poza budżet uchwalany przez parlament. I tak dług ZUSu wobec przyszłych emerytów stanowi przeszło 2 biliony złotych (wobec około ośmiuset miliardów złotych długu przypisanego bezpośrednio państwu, przypomnę). A są jeszcze do zwrotu pożyczki bardzo wielu podmiotów, którym nie wystarcza przydzielanych środków z budżetu państwa i dochodów własnych (np. szpitale, czy samorządy). Dług łączny idzie zatem w biliony, a to przekracza nie tylko możliwości dochodowe państwa polskiego, ale i wartość jego majątku. De facto jesteśmy więc bankrutem i na nic zaklinanie rzeczywistości przez mistrzów polityczno-finansowej ściemy ostatniego dwudziestolecia. Balcerowicz jakieś trzy lata temu i jeszcze do niedawna Rostowski zapewniali Polaków, że kryzys nam nie grozi, aż tu nagle Balcerowicz wystawił"zegar długu" w Warszawie, a dziś Rostowski w Brukseli oznajmił, że trzeba zwiewać do Ameryki.
Co się zmieniło, dlaczego ci czarodzieje nagle zmienili zdanie na temat kondycji finansowej naszego państwa?
Moim zdaniem rzecz jest prosta, panie dziejku. Stojący za "guru" Balcerowiczem, "guru" Rostowskim, "guru" Belką wszelkiej maści cwaniacy od robienia wałków i doprowadzania całych narodów do nędzy, stwierdzili, że bez poważniejszych ofiar z Jewropy, w tym z Polszy, więcej wycisnąć się nie da, że teraz, albo zamordyzm – przejmowanie "dłużników" takich jak Grecja, czy Polska, albo ucieczka do Stanów (Kazachstanu, Uzbekistanu). Może się jednak okazać niebawem, że nie ma dokąd uciekać, słychać bowiem od jakiegoś czasu o zwiększeniu nakładów na zbrojenia przez bardzo wiele państw, w Azji np. wydatki te wzrosły od kilkudziesięciu do stukilkudziesięciu procent. Ceny surowców energetycznych idą w górę nie dlatego, że zmniejszono wydobycie, czy że zwiększył się poważnie popyt [dokładniej: zużycie], ale dlatego, że wiele państw przygotowuje zapasy strategiczne na czas "W" (vide ostatnie doniesienia z Rosji o braku paliwa na lotniskach). To samo dzieje się zresztą z żywnością, czy z pierwiastkami rzadkimi wykorzystywanymi w przemyśle elektronicznym (Chiny – potentat w dziedzinie wydobycia tych pierwiastów wstrzymały niedawno sprzedaż, co próbowano natychmiast wyrównać informacją o odnalezieniu bogatych złóż w Australii).
Od 2008 r. podejmowane są próby łatania przeciekającej łajby światowych finansów. USA wpompowały w światową gospodarkę za pośrednictwem systemu bankowego opanowanego przez bandytów biliony dolarów z przyszłości, czyli pieniądza, na który tyrać będą przyszłe pokolenia, lecz nadal wszystko się chwieje w posadach. Również u nas czarodzieje od "zielonej wyspy" pompują pożyczoną i zarobioną przez Polaków kasę niemiłosiernie, stąd powiększająca się od kilku lat "dziura budżetowa" [precyzyjnie pisząc, coraz większy deficyt stąd, że mimo wzrostu dochodów państwa-patrz PKB, wydatki rosną o wiele szybciej] i zbliżający się do progu konstytucyjnego dług (który de facto, jak już wspomniałem, dawno został kilkakrotnie przekroczony). Mimo to Rostowski musiał ogłosić kapitulację i zaczął pakować manatki.
Jeśli UE podejmie kolejną, prawdopodobnie ostatnią, próbę ratowania strefy euro, to zrobi to m.in. za pomocą znanego tricku – zapożyczenia się a konto przyszłych pokoleń, słychać bowiem o przygotowaniach do uruchomienia programu sprzedaży euroobligacji. Tego się właśnie boją nasi magicy. Kiedy pojawią się euroobligacje, tj. pożyczki a konto dojcz marki i franka, źródełko finansowania "zielonej wyspy" wyschnie na amen. Konsekwecje możemy sobie sobie wyobrażać, ale nie sądzę, by nawet najczarniejsze myśli były w stanie oddać to, co nieuchronnie nadchodzi.
P.S. Rozmawiałem ostatnio z kolegą, któremu znajomy Argentyńczyk opowiadał, jak to po ogłoszeniu bankructwa przez Argentynę i po radykalnym odcięciu się od MFW i BŚ, kraj ten zaczął się odradzać. Szkoda, że nie mieszkamy w Ameryce Południowej.
Ważne dane makroekonomiczne
Mimo szczególnego zarządzania gospodarką, Argentyna odnotowała w pokryzysowych latach duże sukcesy. Szczegóły przedstawia tabelka poniżej.
|
2004 |
2005 |
2006 |
2007 p. |
2008 p. |
|
|
PKB I JEGO SKŁADNIKI |
|||||
|
PKB (mln pesos w cenach 1993) |
255.751 |
304.815 |
330.534 |
359.187 |
349.374 (3.08) |
|
PKB (mld USD) |
152,0 |
181,5 |
212,6 |
248,3 |
279,5 |
|
Zmiany PKB w % |
8,9 |
9,2 |
8,6 |
8,7 |
8,4 (3.09) |
|
Inwestycje wewnętrzne brutto (%PKB) |
19,8 |
20,1 |
21,7 |
22,7 |
22,7 (3.08) |
|
PKB per capita (USD) |
4.110 |
4.640 |
5.555 |
6.403 |
6.705 (3.08) |
|
CENY I PŁACE |
|||||
|
Inflacja (w %) |
4,4 |
9,6 |
12,3 |
11,4 |
13,0 |
|
Wskaźnik cen detalicznych (IPC) |
6,0 |
12,2 |
9,8 |
8,5 |
5,0 (7.08) |
|
Wskaźnik cen hurtowych (IPM) |
7,8 |
10,7 |
8,2 |
14,4 |
7,3 (7.08) |
|
Wskaźnik płac (2001=100) |
|
187,1 |
205,4 |
230,1 |
251,6 (6.08) |
|
SEKTOR FINANSOWY |
|||||
|
Rezerwy Banku Centralnego (mln USD) |
19.595 |
19.838 |
30.600 |
46.156 |
47.148 (8.08) |
|
Rezerwy w miesiącach importu |
5,8 |
7,5 |
7,7 |
8,4 |
8,8 |
|
Ryzyko kraju (punkty bazowe) |
4.705 |
460 |
301 |
422 |
670 (8.08) |
|
Dzienna stopa międzybankowa (% w pesos) |
2,5 |
4,9 |
7,5 |
9,0 |
9,0 (8.08) |
|
Kurs wymiany (pesos za 1 USD) |
2,97 |
3,01 |
3,11 |
3,11 |
3.5 (8.08) |
|
RYNEK PRACY |
|||||
|
Bezrobocie (% ludności ekonomicznie akt.) |
16,3 |
10,1 |
10,7 |
7,5 |
8,6 (6.08) |
|
Aktywność (% ludność ekonomicznie akt.) |
45,9 |
46,2 |
46,3 |
45,6 |
45,9 (6.08) |
|
SEKTOR ZAGRANICZNY I ZADŁUŻENIE |
|||||
|
Import (CIF) w mln USD |
22.320 |
28.692 |
34.157 |
44.780 |
34.151 (7.08) |
|
Eksport (FOB) w mln USD |
34.453 |
40.013 |
46.456 |
55.933 |
40.296 (7.08) |
|
Bilans handlowy (mln USD) |
12.133 |
11.322 |
12.306 |
11.154 |
6.145 (7.08) |
|
Dług publiczny (mld USD) |
191,3 |
128,6 |
136,7 |
144,1 |
149,8 (6.08) |
|
Dług publiczny (w % PKB) |
113,0 |
73,9 |
64,0 |
56,7 |
|
|
Dług zagraniczny (w % PKB) |
114,1 |
72,7 |
59,0 |
49,5 |
43,7 |
|
Obsługa zadłużenia (w % eksportu) |
44,1 |
26,7 |
15,5 |
16,0 |
15,7 |
|
SEKTOR PODATKOWY |
|||||
|
Wynik finansowy (mln pesos) |
12.900 |
9.379 |
11.616 |
9.247 |
16.071 (7.08) |
|
Wynik brutto (primario) (mln pesos) |
18.622 |
19.661 |
23.157 |
26.670 |
23.541 (7.08) |
|
Nadwyżka budżetowa (superávit primario) |
3,9 |
3,7 |
3,6 |
3,2 |
|
|
Wpływy z podatków (mln pesos) |
98.285 |
119.252 |
150.008 |
199.718 |
151.661 (7.08) |
|
PODAŻ I POPYT |
|||||
|
Mies. wskaźnik aktywności. gosp. EMAE (1993=100) |
127,2 |
137,2 |
147,3 |
160,8 |
164,8 (6.08) |
|
Mies. wskaźnik przemysłowy EMI (2004=100) |
103,0 |
111,2 |
119,6 |
132,9 |
132,3 (7.08) |
|
Wskaźnik akt. budownictwa ISAC |
87,9 |
102,9 |
134,6 |
138,4 |
137,8 (7.08) |
http://buenosaires.trade.gov.pl/pl/argentina/article/detail,186,Gospodarka_Argentyny.html
Z perspektywy konkretnego człowieka mieszkającego w Argentynie nie zawsze sytuacja przedstawia się różowo:
http://www.wykop.pl/ramka/566229/argentyna-9-lat-po-bankructwie/
A było tam kiedyś tak fajnie, tanio i spokojnie. Ale to było przed II wojną ... :(
Przypomnę jeszcze, co pisano w polskiej prasie w przededniu bankructwa Argentyny w 2001 r. o tym państwie i o Polsce:
"Czy Argentyna zbankrutuje ? Prawdopodobnie tak, ale co to będzie oznaczało. Może to oznaczać dwie drogi, albo zaprzestanie ona całkowicie bądź w większości spłacać swoje zadłużenie, albo pozwoli na faktyczne przejęcie rządów przez wspólnotę międzynarodową. W pierwszym przypadku, zostanie całkowicie zaprzestany z tym krajem legalny handel, jedna wymiana będzie odbywać się poprzez nielegalny przemyt. Kraj zostanie skazany na autarkię, być może wszystko skończy się wojną domową lub interwencją ONZ. Wszystko co materialne, a jest własnością obywateli i podmiotów argentyńskich poza granicami kraju, zostanie skonfiskowane na mocy legalnych wyroków sądowych. Wcześniej czy później dojdzie do drugiego scenariusza. Drugi scenariusz będzie polegał de facto na ekonomicznym zarządzie komisarycznym wspólnoty międzynarodowej, zaś kraj (obywatele) chcąc uniknąć całkowitego paraliżu, będą musieli się zgodzić na wszelkie konsekwencje takiego zarządu. Budżet, kwestie podatkowe, socjalne itp. będą ustalane przez wspólnotę międzynarodową, która w większym stopniu będzie reprezentować interesy wierzycieli niż kraju. Myślę, że mimo iż znacznie spadnie poziom życia, kraj powoli zacznie spłacać zadłużenie, a być może jego część zostanie umorzona. Po jakimś długim - trudnym teraz do określenia - okresie, władza międzynarodowa zacznie powoli wycofywać się z zarządzania krajem. Nie mniej, nawet jeśli 15% PKB będzie przeznaczane na spłatę zadłużenia, to i tak proces ten będzie trwał ok. 30-40 lat.
Biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia w Argentynie, nasuwa się pytanie: Czy naszemu krajowi grozi bankructwo ? Odpowiedź na tak postawione pytanie nie będzie jednoznaczna - być może tak, ale jeszcze nie teraz. Aby Polska znalazła się w sytuacji, w jakiej znajduje się w chwili obecnej Argentyna, musiałoby zaistnieć kilka niesprzyjających czynników: var _r = document.referrer ? encodeURIComponent(document.referrer) : ''; var _w = encodeURIComponent(document.location.href); var _e = document.inputEncoding ? document.inputEncoding : document.charset; document.write('<\/script>');
- brak znaczącego wzrostu gospodarczego w ciągu najbliższych lat, połączonych z opóźnianiem się naszego wejścia do UE;
- postępująca nierównowaga w bilansie płatniczym połączona z coraz większymi obciążeniami związanymi ze spłatą długu zagranicznego;
- postępujący w obecnym tempie dług publiczny;
- coraz gorsza sytuacja demograficzna powodująca coraz większą niewydolność ubezpieczeń społecznych;
- postępująca emigracja wykształconej części społeczeństwa;
- coraz większe obciążenia podatkowe bez równoczesnych wyraźnych reform wydatków finansów publicznych.
Jeśli powyższe wydarzenia będą miały miejsce w ciągu najbliższych 5 lat, to wydatnie zbliżymy się do granicy 70% PKB w zakresie długu publicznego. W tym roku deficyt budżetowy wyniesie ok. 33 mld zł., w przyszłym ok. 40 mld zł. Jednak już w 2003 roku musi on ulec obniżeniu do 30 mld zł., bo inaczej przekroczymy poziom 400 mld zł. długu. Jeśli nie będzie spodziewanego wzrostu gospodarczego to w 2005 roku możemy mieć już 500 mld zł. długu i zaczną się kłopoty z jego obsługą, zwłaszcza, że będziemy wchodzić w szczytową fazę spłaty długu klubów paryskiego i londyńskiego oraz nasili nierównowaga na polu demograficznym.
Oczywiście w tej chwili obsługa długu stanowi mniej więcej 3% PKB, ale w czarnym scenariuszu w 2005 może wzrosnąć nawet do 8% PKB, gdzie kryteria z Maastricht jasno stanowią, że nie możemy przekroczyć granicy długu 50% PKB oraz 3% PKB rocznego deficytu. Jak rząd ma zamiar uzyskać takie wskaźniki do 2004 roku, kiedy to chcemy być członkami UE ? Węgrzy, Czesi i Słoweńcy nie będą mieli z tym problemu, ale nam będzie bardzo ciężko.
Jak na razie Polsce - w znacznie większym stopniu - zagraża w tej chwili kryzys walutowy, a dopiero znacznie później kryzys niewypłacalności. Dlaczego ? Ponieważ nasz dług publiczny jest mniej więcej rozłożony pół na pół. Ok. 140 mld zł. jest denominowane w walutach obcych, zaś ok. 160 mld zł. w walucie polskiej. De facto więc w wyniku dewaluacji wartość zadłużenia w złotych spada jeśli przeliczać je na USD. Część ryzyka biorą tutaj na siebie inwestorzy zagraniczni. Tak samo jeśli chodzi o płynny kurs walutowy. Jest on wentylem bezpieczeństwa i w pewnej części uniezależnia nas tak od walut obcych.
http://www.money.pl/archiwum/felieton/artykul/bankructwo;panstwa,24,0,128536.html


Komentarze
Pokaż komentarze (1)