Znalazłem mnóstwo informacji o zachowaniu się roślin, o porozumiewaniu się roślin, zarówno w popularnych czasopismach typu Newsweek, jak i w naukowych periodykach jak Trends in Plants Science, gdzie natrafiłem na artykuł o komunikacji między kukurydzami. Pani naukowiec z Australii twierdzi, że zwykłe kukurydze wydają nanodźwięki przypominające kliknięcia, porozumiewając się między sobą i reagując na swoje komunikaty. Teksty o komunikatach wysyłanych przez rośliny do innych roślin przy pomocy zapachów czy substancji wysyłanych z korzeni do gleby.
Świat gada.
Kolejną myślą były więc kamienie. Tu najtrudniej. W całym wielkim, wielojęzycznym oceanie zwanym internetem nie znalazłem żadnej poważnej wzmianki o porozumiewaniu się skał, kamieni, minerałów. Jeśli już, to jaja. Parę tekstów o zachodzących wewnątrz minerałów procesach przypominających od biedy procesy życiowe typu młodość, starzenie się i umieranie. Śmierć kamienia to w proch, piach obrócenie się. Ale trwa to trochę dłużej niż w naszym przypadku. Najstarsze kamienie, po których chodzimy mają około trzech miliardów lat. Spojrzałem na psa swojego, dla którego, jeśli chodzi o długość życia, jestem bogiem, i pomyślałem, że jeśli kamień, rzecz żyjąca miliony lub miliardy lat, załóżmy hipotetycznie, rzeczywiście porozumiewałby się w jakiś sposób z drugim kamieniem, to byłaby to komunikacja w ich, kamieni, tempie, czyli na przykład jeden nie wiem jaki sygnał na tysiąc lat. I po tysiącu lat odpowiedź. Nigdy, przenigdy, w żaden ludzki sposób, przy pomocy żadnej, najbardziej zaawansowanej technologii, nie bylibyśmy w stanie wychwycić takiej komunikacji kamieni, bo czas nas nie puszcza. Hipotetyczny obserwator musiałby siedzieć z maszyną pomiarową wśród głazów przez co najmniej 4-5 tysięcy lat.
Inna sprawa, co by nam przyszło z podsłuchania takiej rozmowy. Nie ma powodów, by sądzić, że miałyby takie kamienie więcej nam do powiedzenia niż my kroplom deszczu albo iskrom ognia.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)