Nowy naczelny „Newsweeka” Tomasz Lis po niedzielnej Manifie w stolicy orzekł, że kobiety jak reprezentacja polskich piłkarzy strzeliły sobie samobója. Można zrozumieć Lisa, jako zawiedzionego kibica reprezentacji, jego biało-czerwoni biorą baty, więc widzi inną płeć (trochę naciągana metafora) w tej samej kondycji. W tym miejscu można zapytać, a jakie miejsce w rankingu drużyn piłkarskich zajmuje Polska?
Polki na pewno nie są tak nisko sklasyfikowane wśród innych kobiet globu, a jeżeli nie klasyfikują się w czubie feministek, wielką zasługę w tym mają macho Polo. Krytycznie ocenia też Manifę Agata Nowakowska z „Wyborczej”, ale ona skupia się na istotnych problemach Polek, a nie na kontekstach piłkarsko-katolickich. Z Lisa wyszedł żurnalistyczny kibol.
Pewnie inaczej Manifa wygląda z perspektywy newsroomu, niż ze środka kobiet, które wzięły udział w demonstracjach. To, co siedzi w kobietach nie musi zawsze i wszędzie być artykułowane, jak panowie dziennikarze sobie by życzyli. Nie jest to przypadłość kobiet, u których nasi adwersarze płci widzieliby typowe babskie przypadłości. Oni tak sądzą, bo nie rozmawiają. Osąd nie jest dialogiem – to chyba oczywiste. Lis zresztą przyznaje się, że „wszystkich kobiet nie mogę zapytać, siebie owszem”. Gdybym była złośliwa (a jestem) zapytałabym, czy Lis jest już kobietą?
Na tym Lisowi można byłoby dać spokój, gdyby nie niepokój o postrzeganie spraw, które on bagatelizuje, bo co innego dla niego jest najważniejsze. Może rola Kościoła w Polsce nie jest tak istotna, ważna, jak można byłoby oceniać faktyczną hierarchię spraw feministycznych. Kobiety przebierając się w szaty księży wcale nie zapragnęły, aby ich już nie zrzucić, ale zwróciły uwagę, jak przeceniana jest rola Kościoła w szeregu kwestiach: codziennej moralności, wolności osobistej każdego z nas, artykułowania potrzeb społecznych.
Kościół zawłaszcza dyskurs publiczny, a przy tym formułuje, że w Polsce brak pluralizmu mediów. Cokolwiek diaboliczna to dialektyka. Politycy wszystkich opcji są zakładnikami Kościoła, od prawicy do lewicy. Ruch Palikota chciał jeden z miliona krzyży w Polsce zdjąć, który jest umieszczony nad drzwiami sali sejmowej traktując to jako symbol. Odezwały się nożyce, że chrześcijaństwo jest tradycją polską. Słuchałam i uszom nie wierzyłam. Poplątanie pojęć wynikające u polityków z kiepskiego wykształcenia i fatalnego przygotowania do sprawowania funkcji reprezentantów.
Nikt nie chce odmawiać potrzeby posługi Kościoła dla wielu Polaków. W naszym kraju jest on jednak często i gęsto czyrakiem, dlatego na Manifie domagano się między innymi rozwodu państwa, instytucji demokratycznych z instytucją konfesji. Jak w hierarchii emancypujących się kobiet jest klasyfikowany Kościół, to zupełnie inna kwestia. Kościół jest pochodną nierówności w sferach zawodowych, społecznych, politycznych, gospodarczych.
A piłka nożna? Panie Tomaszu, wierzy pan, że nasi na Euro wyjdą choćby z grupy? Ja nie, ale tak podpowiada mój mąż, domowy macho Polo.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)