21 obserwujących
1020 notek
381k odsłon
  103   1

Gdzie są święte miejsca?

Papiernia k/Chodzieży. Fot. K.Mączkowski
Papiernia k/Chodzieży. Fot. K.Mączkowski

Wiele kultur tubylczych ma swoje "święte miejsca", które są chronione nie tylko dlatego, że są na przykład cennymi zabytkami lub ekosystemami, ale również dlatego, że mają swoje "spirit".

Cywilizacje industrialne pozbywają się – lub już dawno to zrobiły – swoich świętych miejsc. Bo im zawadzają na drodze rozwoju, podboju i „nowoczesności”. Wiele z tych dawnych świętych miejsc ma znaczenie już li tylko historyczne lub waloru atrakcji turystycznej, które można określić wartościami ekonomicznymi i spieniężyć. Albo udostępniać zwiedzającym za pieniądze, albo – gdy to nie starczy – po prostu sprzedać, nie interesując się tym, co nowy właściciel z nimi zrobi.

Brakuje w nich sacrum, poczucia bliskości do Stwórcy. Gdy płonęła katedra Notre-Dame w Paryżu mówiono, że płonie zabytek; gdy płonęły Bagna Biebrzańskie – wzruszano ramionami. Gdy lobby energetyczne wyburzało w Immerath w Nadrenii Północnej-Westfalii katedrę Świętego Lamberta z 1891 r. pod nową odkrywkę węgla brunatnego, nikt nie zająknął się, że niszczone jest sacrum! Wrażenia nie robi informacja o tym, że kolejny kościół jest zamieniany na dyskotekę lub ta, że wspólnota żydowska odzyskawszy swoją dawną świątynię, zawłaszczoną przez hitlerowców i potem władze PRL, chce ją teraz przeznaczyć na hotel.

Gdy w 1990 na terytorium Mohawków w Oka na granicy amerykańsko-kanadyjskiej chciano zrównać ich cmentarz na pole golfowe- Indianie sięgnęli po broń; gdy lata później w Kanadzie konserwatyści Stephena Harpera chcieli położyć łapy na świętych miejscach Pierwszych Narodów, ci wszczęli ogólnokrajową rewoltę pod nazwą Idle No More i pogonili ich ze stanowisk. Protestujący tubylcy z USA przeciwko rurociągom zagrażającym ich zasobom wody (np. DAPL, KXL, Line3) podnoszą argumenty: „Chronimy święte”, „Woda jest święta”.

Apacze z południa USA, Indianie Lakota ze środkowych prerii czy Anishinaabe znad Wielkich Jezior potrafią przejść i przebiec w modlitewnych pielgrzymkach cały swój kraj do Waszyngtonu w obronie swych świętych miejsc. Bo je mają i wierzą, że ich istnienie ratuje ich świat i zachowuje ślady prowadzące do Stwórcy. Święte miejsca i poczucie sacrum dają im poczucie początku, ciągłości i trwałości. I wiarę w przetrwanie.

Gdy Oren Lyons z Narodu Onondaga powiedział w 1992 r., że gdy nic nie jest święte, wszystko jest na sprzedaż, to do dziś jego przesłanie jest powielane w wielu wydawnictwach. Gdy papież Franciszek ogłaszał w 2015 r. swą encyklikę Laudato Si’ i głosi co tydzień swe przesłanie świętości życia na Ziemi, to spotyka się z niezrozumiałą niechęcią.

Pradawne kręgi modlitewne, późniejsze drewniane kościoły i kapliczki przydrożne powstawały w konkretnych miejscach – ku chwale Stwórcy, w podziękowaniu za życie i jako gwarant przetrwania dla lokalnych społeczności.

Odchodząc od świętości, popadamy w powierzchowną rzeczywistość określaną jedynie wartością ekonomiczną. W takiej sytuacji, bez świętości, każdy może nas przelicytować…


Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo