Gadzinowski w TVN 24 nazwał projekt dekomunizacji ulic i pomników wyrazem szaleństwa obecnej władzy. Władza chce zabić, wymazać całą historie PRL. (na razie lustracja, dekomunizacja, usuwanie pomników ku czci Armii Czerwonej, ale to tylko wstęp do eksterminacji wszystkich urodzonych przed 1972, a może nawet 89 rokiem - w tym drugim przypadku załapuję się na eksterminację).
Władzy nic do tego jak nazywają się ulicę. Jeśli mieszkańcy mają ochotę mieszkać przy ulicy Armii Czerwonej, jest to oznaką zdrowego rozsądku. (Bogu dzięki, że są jeszcze w tym ciemnogrodzie tacy normalni ludzie!)
Arogancja, kłamstwo i demagogia. Sytuacja, w której dawny aparatczyk PZPR uznaje likwidację symboli komunistycznych za pomysł radykalny wydaje się oczywistym absurdem, a jednak w kontekście powszechnie stosowanej przez polityków opozycji i część mediów antyrządowej retoryki nie jest już niczym nadzwyczajnym.
Duże wrażenie zrobił też dla mnie komentarz Heleny Łuczywo z pierwszej strony "GW" na okazję samobójstwa Barbary Blidy. Wymowa taka, że straszno z domu wychodzić - tradycyjne już porównanie IV RP do PRL, a dodatkowo również ABW do SB. Czyli cynizm wobec tej tragedii porównywalny do posłów Grabarczyka i Martyniuka.
Tymczasem Kwaśniewski, Szymborska, Olechowski i reszta, jak się okazuje, będą nas jednak bronić przed kaczyzmem i przywracać demokrację. Czy tylko mnie się wydaje, że wszystko stanęło na głowie?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)