kazimierz.marchlewski kazimierz.marchlewski
65
BLOG

Znowu o tym samym - PiS i bolączki polskiej sceny politycznej

kazimierz.marchlewski kazimierz.marchlewski Polityka Obserwuj notkę 25

Po raz kolejny, zawieszając w partyjnych prawach trzech byłych wiceprezesów, Jarosław Kaczyński zademonstrował zarówno członkom PiSu, jak i opinii publicznej, że formuły działania partii zmieniać nie zamierza. Niewątpliwie ruch ten wzmocni jego przywództwo (przynajmniej do czasu kongresu), lecz czy okaże się w dłuższej perspektywie korzystne dla stworzonej przez niego formacji - można mieć wątpliwości. Czas pokaże. Niewykluczone, że wbrew prognozom - tym, które były i tym, które dopiero nadejdą - po raz kolejny Kaczyński zostanie prezesem bez jakiejkolwiek znaczącej konkurencji. Zwłaszcza jeżeli kolejni potencjalni konkurenci zostaną pośrednio czy bezpośrednio z PiSu wypchnięci.
Usunięcie Ujazdowskiego, Zalewskiego i Dorna z partii, do którego od czasu ich listu Kaczyński konsekwentnie dąży, jest kwestią czasu. Być może spróbują jeszcze jakiś czas walki o wpływy w obrębie PiS, wydaje się jednak, że zwłaszcza w przypadku wyrazistej wygranej Kaczyńskiego na kongresie, będą oni skazani na porażkę. Nie posiadają narzędzi, ani wystarczającego zaplecza, by grać z założycielem swojego ugrupowania jak równy z równym. Dojście do porozumienia z Kaczyńskim jako jedynowładcą oznaczałoby zapewne nie tylko wycofanie się ze "świeżej" krytyki partyjnych układów, lecz również totalne wycofanie się ze swoich ambicji, niezależności oraz z występów w mediach. Ich zgodę na taki układ uważam zaś za więcej niż nieprawdopodobną.
Co tak naprawdę oznacza rozłam w Prawie i Sprawiedliwości (rozłam, bo rezygnacje Polaczka i Krzywickiego z uczestniczenia w komitecie politycznym PiS uważam za sygnał, że straty mogą być większe niż trzech parlamentarzystów)? Oznacza przesunięcie się tej partii na bardziej skrajne pozycje. Oznacza rezygnację z budowy szerokiej formacji centroprawicowej i okopanie się w gronie zdyscyplinowanym i jednomyślnym. W rezultacie, jak już pisałem w poprzednich notkach, oznacza to także stopniowy rozkład intelektualny, bo tak to zazwyczaj bywa we wszelkiego rodzaju towarzystwach wzajemnej adoracji.
Większość z salonowych (i nie tylko) komentatorów sprzyjających PiS zdają się podkreślać korzyści z takiej formuły partii - odrzucającej wszystkich "zdrajców", czyli po prostu polityków, którzy ośmielają się otwarcie głosić poglądy odmienne od kierownictwa. Dotyczy to niestety także radykalnych zwolenników pozostałych partii. Taka optyka z całą pewnością oddala Polskę od bliskiego mi modelu anglosaskiego z partiami zróżnicowanymi światopoglądowo, w których jawna konkurencja idei i osobowości jest powszechnie uznawana za zdrową, wręcz konieczną dla ich funkcjonowania. Niezależnie od sympatii partyjnych, których aktualnie nie posiadam, szkoda mi niewykorzystanej szansy PiSu i PO na stworzenie takich właśnie szerokich formacji.

Trochę lewak, trochę prawak. Nieregularniak. kontakt: kazimierz.marchlewski@gmail.com  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (25)

Inne tematy w dziale Polityka