kazimierz.marchlewski kazimierz.marchlewski
44
BLOG

Prezydent vs Rada Ministrów

kazimierz.marchlewski kazimierz.marchlewski Polityka Obserwuj notkę 2

Konflikt między premierem Tuskiem a Prezydentem Kaczyńskim przybrał formę bardzo zbliżoną do tej, która przez ostatnie 2 lata cechowała potyczki ugrupowań, z których się wywodzą. Oba obozy zrzucają na siebie odpowiedzialność za jego rozpoczęcie wymierzając jednocześnie kolejne ciosy. Obóz Tuska poszerza się póki co dzięki PRowi, którego nie powstydziłby się Kazimierz Marcinkiewicz. Werbalnie każdy z członków rządu, zgodnie z przed- i powyborczymi obietnicami, zalewa Lecha Kaczyńskiego, Michała Kamińskiego i Annę Fotygę strumieniami miłości. Na konferencjach prasowych premier i ministrowie nie odnoszą się nawet do zarzutów dotyczących ich działań wrogich kancelarii: manipulowania przy jej budżecie, braku konsultacji przy ważnych decyzjach dotyczących polskiej polityki zagranicznej. Wskutek takiej taktyki, przeciętny telewidz czy radiosłuchacz ma do czynienia z pełnymi miłości wypowiedziami Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego oraz z agresywnymi, aroganckimi odpowiedziami ze strony Michała Kamińskiego i Anny Fotygi (ze strony samego Prezydenta nie spotyka się z permanentnym milczeniem karzącym wątpić w jego istnienie). Żeby było jasne: nieprzypadkowo ta strategia sprawdza się szczególnie dobrze w konflikcie z kancelarią Prezydenta. Jej członkowie, zwłaszcza Anna Fotyga, zapewniają sztabowi PO pewność, że uzyskają pożądany efekt. Że riposta będzie chamska, głupia albo arogancka. Dzięki temu, że w odpowiedziach kancelarii pojawi się porównanie Prezydenta do Królowej angielskiej i padnie stwierdzenie, że "nie stawienie się ministra SZ na zawołanie Prezydenta może usprawiedliwiać tylko ciężka choroba" (wypowiedziane tonem zimnej wyższości), przychylne PO media nie muszą się specjalnie wysilać by ośmieszyć Prezydenta i jego obrońców w oczach opinii publicznej.
W rzeczywistości, konflikt wydaje mi się  różnić od "zeszłokadencyjnego" tylko tym, że PO posiadła większość w Sejmie i tworzy rząd. To, co pozostało charakterystycznego to, że "piaskownicowy" spór Prezydenta z nowym rządem o to, kto zaczął, nie przyniesie zwycięzcy. Jest na rękę obu jego stronom i toczy się tylko po to, żeby się toczyć. Pozostaje tylko liczyć na opamiętanie i dostrzeżenie przez Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego, że na przeciąganiu w nieskończoność retoryki kampanii wyborczej (zwłaszcza w czasie kohabitacji) cierpi nasza racja stanu, cierpi państwo, cierpi Polska.

Trochę lewak, trochę prawak. Nieregularniak. kontakt: kazimierz.marchlewski@gmail.com  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka