2 obserwujących
69 notek
46k odsłon
  745   0

KACZYŃSKI ODRZUCA SUKCES PREMIERA

Ustalenia szczytu w Brukseli są zamachem na suwerenność Polski i początkiem neomarksistowskiej federalizacji Europy rękami Merkel i Putina – w sobotę w PolskieRadio24 komentował Antoni Macierewicz równolegle z głosowaniem ziobrystów nad wyjściem z rządu. Tak więc ustami najbliższego z bliskich prezes PIS Jarosław Kaczyński dał ewidentny sygnał , co w istocie myśli o tak zwanym sukcesie negocjacyjnym Morawieckiego. Już bezcenna wydaje się sama reakcja nadwornych komentatorów Zjednoczonej Prawicy na antenie tej stacji po słowach byłego szefa MON i likwidatora WSI. Jowialny Tadeusz Płużański zdaje się, że potrzebował soli. A lew publicystyki Wojciech Reszczyński gwałtownie szukał drogi ucieczki sprzed mikrofonu.  

Zamieszanie zrozumiałe, bo 48 godzin wcześniej król osobiście odtrąbił wielki sukces międzynarodowy używając jednoznacznych sformułowań, które Solidarna Polska i Konfederacja zgodnie zdeptały. Argumenty Macierewicza były tylko tego kalką, ale ich znaczenie w przestrzeni polityki nabiera absolutnie nowej treści i siły. Rzecz jasna, że groźba veta nad europejskim budżetem Polski i Węgier oraz gwałtowne spotkania ich liderów przed 10 grudnia były dla świadomego obserwatora tylko efektownym wywijaniem szabelką na potrzeby własnego elektoratu. Europa to nie jest projekt pięcio-, dziesięcio- a nawet dwudziestoletni. Jej federalizację jako kolejny mix ideologiczno-geopolityczny zasiali wizjonerzy kreujący na swoje potrzeby w perspektywie Marksa, Stalina, potem Merkel, Putina czy Kaczyńskiego zamieniając wojny krzyżowe na bardziej cywilizacyjnego globalnego asa. Nawet dzisiejsze LGBT jest powrotem do ścieżki upadku Hellady, starożytnego Rzymu i narodzin Chrześcijaństwa. Żenujące, że usilne próby tego kolejnego w dziejach ludzkości usankcjonowania obyczajowego rozpasania dokonują ludzie Kościoła Katolickiego, na którego autorytecie oparł swoją filozofię władzy obóz Zjednoczonej Prawicy. Polska mierzy się w tym z niczym nowymi dla świata przesileniami, ale nic nie zmieni faktu, że nasza narodowa mentalność pomaga silniejszym i bogatszym kontynuować wobec nas politykę ekonomicznych rozbiorów. Wybór w USA Joe Bidena nie zmieni faktu, że wizja śp. Lecha Kaczyńskiego Trójmorza jako równoważnika dla europejskich kleszczów Niemiec i Rosji będzie realizowana. Kongres właśnie dopompował tą inicjatywę, bo jest ona zbieżna z interesami nie tylko tego kraju. Izrael. Tam Jarosław Kaczyński czerpie wielkie wsparcie. Tam pojechała Beata Szydło z doradcami D. Trumpa na pierwsze zagraniczne spotkanie po zwycięskich wyborach 2015. Stąd PIS mógł wówczas sprzeciwić się życzeniom Watykanu o przyjęcie arabskich uchodźców do kraju. Ustępująca za chwilę Merkel musiała mieć wtedy wielkie przekonanie co do wpływów Papieża nad Wisła, skoro przyjmowała do siebie takie hordy dzieci Mahometa. Arabski kontyngent na choćby kaszubskiej wsi to byłaby jazda po nas mediów wielkiego i małego świata. Dziś można zadać sobie pytanie, czy zastąpienie islamistów milionami robotników z historycznie nieżyczliwej nam Ukrainy już powoli nie wychodzi nam bokiem. Wariant ów jest w jaskrawej sprzeczności ekonomicznej z zapowiedziami pogoni za wyższymi dochodami Polaków, co najprościej czyni się obniżaniem podatków i kosztów uzyskania pracy, a nie sprowadzaniem cudzoziemców, dla których nasza minimalna pensja jest zawrotnym dochodem. W ekonomii nie ma miejsca na stan zawieszenia. Epidemia nawet gdyby nie chciała, to wykreowała potężny gospodarczy kryzys. Czesi w takich sytuacjach już dawno odsyłali obcych do domu, bankowe stopy procentowe obniżyli do zera i już zapowiedzieli maksymalną obniżkę podatków. U nas odwrotnie. A ubogi sektor publiczny ma nawet wstrzymane premie, trzynastki i inne dodatki, bo ktoś musi ponieść koszty walki z pandemią – jak wyjaśnia rząd, który usilnie zastanawia się, z czego może jeszcze wyciąć, by kontynuować politykę bezrefleksyjnego rozdawnictwa w tak biednym kraju. Przeciętnego Niemca nie interesuje dochód narodowy brutto, choć każdy potomek Bismarca uwielbia liczby, statystyki i porównania. Przeciętnego Niemca interesuje jednak ile Merkel da mu do kieszeni i ile razy do roku poleci do ciepłych krajów. Polska, jak ogłosił niedawno ranking Unii Eurpojeskiej w realnej comiesięcznej średniej pensji mieszkańca spadła o dwa miejsca na sam dolny szczyt tej tabeli. Nic dziwnego, że propaganda sukcesu ZP czyni z TVP Kurskiego i pozostałych sprzyjających mediów jeszcze większą groteskę. Jacek Karnowski, Magda Ogórek, Michał Rachoń i dalsze tło właśnie dochodzą powoli, że realia kłócą się z ich głoszonym słowem.  Jest oczywiste, że kraj od dekad nakręcony na budowę dobrobytu zachodniego sąsiada ma ograniczone pole manewru.

Lubię to! Skomentuj13 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka