2 obserwujących
69 notek
46k odsłon
  187   0

LAPTOPOWY WYROK DOBIJA WOLNE MEDIA

18 tysięcy złotych grzywny za heroiczny bój dziennikarza z agentami ABW o laptota z tajemnicami podsłuchów u ,,Sowy,, . Były reporter tygodnika ,,Wprost,, zapłaci przypuszczalnie za odmowę ujawnienia asom wywiadu, kto od nich firmował przeciek tak kompromitujący smakoszy u władzy. Nie zmienia to faktu, że symbioza służb i mediów jest istotą najstarszych nawet demokracji. Kwestia tylko odpowiednich proporcji no i tematów. Gdy upubliczniłem aferę ,,pomroczności jasnej,, syna prezydenta – Przemysława W., jeszcze wiele lat próbowano mnie podchodzić o źródła cynków z Rakowieckiej...a może jakiegoś innego biura. Ci co chcą, wiedzą, że do dziś jestem szczelny, nawet gdy ktoś w potrzebie poprosi, żebym nie widział z kim jada i śpi. Najświeższy huk zatem o twitterze Marka Suskiego zapełnionego gołotą radnej Porozumienia z Mogilna czy Modlina, czy niecne czyny aktora Jakimowicza, zwanego obecnie gwiazdą publicystyki TVP traktuję jako ślepy, ale nie nieświadomy strzał najlepiej kogoś z obozu rządzącego. Radna, niewiasta w każdym calu, błądzi w wyjaśnieniach. Aż przykro się to odbiera, bo każde uczucie kobiety o takim spojrzeniu warte jest uwagi więcej, niż byle jakiego wicepremiera. Z kolei legendarny odtwórca kultowej sylwetki rzezimieszka ,,Oczko,, ze Szczecina swoim zaprzeczeniem tylko rozognia zmysły swej telewizyjnej partnerki Magdaleny Ogórek. Idąc tokiem całkowitego zrozumienia dla niezniszczalnej, wielowiekowej tradycji już Kamil Durczok i Andrzej Lepper pokazali, że służą lepszej sprawie, której frukta, to min. bliski kontakt z płcią piękną szczególnie wysublimowaną. Są tam również osoby faworyzujące kontakty jeszcze innego rodzaju, ale bywa, że gdy chłop stoi przy chłopie, a krew nie woda... . Kiedy chce się usmażyć kogoś publicznego takim tanim, lecz chwytliwym tematem i niezmiennie jest to skuteczne, to efekt zwykłej, narodowej, polskiej wady. Brak wzajemnej, partnerskiej komunikacji. I łamania zasad, najlepiej tych niepisanych. W ilu głowach zachodzi, kto jest tatą córki prezydent z Gdańska lub dlaczego poprzednik tak zdecydowanie promował demontaż pomnika prałata Jankowskiego? Kiedy brak odpowiedzi na tak proste pytania wszelkie fejki i tajemne newsy zbędne od odpowiedzialności będą coraz głębiej i boleśniej trawić nasze życie publiczne. Media w kraju do 2015 charakteryzowały się generalnie wspólnotą myśli, czynów i celów. Przesiąknięte starymi służbami i układami. Niepokornych czekał wilczy bilet i szlaban na publikowanie, czego sam doświadczyłem wierząc w jakąś misję dziennikarza wyższego rodzaju. Potem, gdy mimo heroicznych zabiegów upasłych bogów minionej dekady nad ich głowami wyrosły jednak niezależne środki masowego przekazu działając bliźniaczymi metodami, pozostało kneblować jakąkolwiek krytykę władzy więzienną kratą i finansowymi sankcjami. Jeśli za oczekiwanym pokasływaniem samych zainteresowanych oraz decydentów po tak kompromitującym wymiar sprawiedliwości, czyli Państwo wyroku premier nie szarpnął się ze skazanym dziennikarzem do Brukseli zapraszając Angelę Merkel z dworem na wspólną konferencję prasową, to i dziadek Joe Biden za moment powie, że wolność słowa w Polsce jest już przeszłością. Gdyby w Stanach Zjednoczonych tak filtrowano informacje przez żyjące z pieniędzy podatników służebne wobec nich instytucje i organy, to ataki na Kongres byłyby codziennie. Kneblowanie ust dziennikarzom ma różne oblicza i zwykle ma swój finał w masowych protestach, by nie rzec rewolucji. Po trzech rozbiorach, okupacji i komunie Polacy tak przyzwyczaili się do każdej niewoli, że niejedni po ,,laptopowym wyroku,, zacierają ręce.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale