krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk
105
BLOG

ŚMIECIÓWKI W PIPie

krzysztof mielewczyk krzysztof mielewczyk Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Donald Tusk odwołał definitywnie reformę Państwowej Inspekcji Pracy. Planowaną zamianę umów cywilnoprawnych na etatową nazwał nadmierną ingerencją urzędnika. Lewicowy twórca projektu dla utrzymania stołków w koalicji pokornie zwiesza głowę. PiS po tej samej stronie.

Polski rząd do zmiany przepisów został przez Unię Europejską zobowiązany do końca listopada 2024.Przez kolejne 13 miesięcy jak widać ruchów pozornych śmieciówki się nadal znakomicie ukorzeniały na rynku pracy przynosząc oszczędności pracodawcom, a pustki w państwowym budżecie. Teraz, gdy miliony Polaków oczekiwało zrównania praw pracowniczych z armią urzędników budżetówki przede wszystkim, w tym PIPy, premier odtrąbił jakby nigdy nic odwrót bez dyskusji.

Manewr był z góry zaplanowany i nieunikniony, bo neoliberalizm już sam w sobie deharmonizuje koncepcję państwa socjalnego w zamian za jego prywatyzację. Absolutnie się zgadzam z premierem, że byłby to nadmiar władzy do interpretacji przepisów dla urzędników Inspekcji. To w praktyce podmiot sklasyfikowany w przedziale pomiędzy dawne ORMO i dzisiejszą straż miejsko/gminną. Uprawnień żadnych, kompetencji żadnych, decyzyjności żadnej, tylko ciepłe stanowisko za podatnika pieniądze. Ze zdumieniem petent tej instytucji składający skargę przyjmie retorykę niemożności, która decyzją Donalda Tuska została ugruntowana. We wcześniejszych felietonach o tej tematyce podnosiłem niemal identyczny bezwład sądów pracy, kompletnie oderwanych od kapitalistycznych realiów.

Olanie żądania Brukseli dla uporządkowania tego zasadniczego elementu polityki państwa pokazuje jak wybiórczo i dowolnie traktuje się ochronę socjalną Polaków. RODO, które wszyscy w Europie mają w gęstej ciemni, w naszym kraju jest kwintesencją obrony wolności obywatela. Idąc w prostej linii dostęp do informacji oraz wolność mediów została rzecznikami i komunikatami prasowymi skutecznie zaczopowana. Tak jak śmieciówki konstytucyjny dostęp ludzi pracy do bezpłatnej służby zdrowia, emerytur i rent na unijnym poziomie, no i wsparcia socjalnego dla potrzebujących.

POPIS otworzył bramy polskiego rynku pracy dla cudzoziemców w liczbie niekontrolowanej. Wzorem Niemców uznano, że w tej masie nawet odsetek chętnych do roboty będzie generował pieniądze do budżetu państwa. 300 miliardów złotych deficytu rocznie decyzja Koalicji Obywatelskiej dziurę budżetową od 1ego stycznia podwaja. Nie będzie zatem oddłużania szpitali tylko ich sprzedaż. Już zapowiedziano koniec sanatoriów na NFZ, bo będzie pełna odpłatność. Fundusz toleruje tylko dużych graczy, którzy wybierają sobie lukratywne procedury. Samodzielne gabinety kontraktu nie dostaną, bo to nieopłacalne biznesy. Całość niektórzy nazywają prostytucją państwa.

Patrząc na reakcję koalicjantów, niezmąconego spokoju marszałka Czarzastego, który z resortem polityki społecznej projekt refomy PIP firmował, można powiedzieć, że lewica ustawiła się w analnym rozkroku. Porażka nie zaboli, bo były premier Mateusz Morawiecki w grudniu wyrokował nędzę Polaków po wprowadzeniu reformy. Opozycja premiera rozumie  i śmieciówki jednak nie w PIPie.


Wieloletni dziennikarz śledczy, zawodnik i trener pływania oraz triathlonu / od 1997/

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka