Stara polska metoda, by ofiara stała się sprawcą właśnie rękami Donalda Tuska na bazie skandalu z pupilem Platformy Obywatelskiej lekarzem Kacprzykiem stała się ciałem. Kwestionowanie wartości zeznań tak zwanego sygnalisty jest już mało istotne, bo brudne kalesony zwane systemem służby zdrowia rozpruły się na wszystkich szwach od tylnej strony Poza ośrodkami uniwersyteckimi, gdzie trochę inaczej to wygląda reszta szpitali i przychodni to warszawska kalka. Afera w Szpitalu Południowym z ujawnieniem źródła informacji w postaci tak zwanego sygnalisty pokazuje, jak identycznie marnie wygląda polskie dziennikarstwo. Dotąd wiarygodny informator i jego anonimowość było rzeczą świętą. Dziennikarz gwarantował tym samym jego nietykalność. Służby do dziś próbują ustalić moje kanały wiedzy różnych afer. Między turami wyborów prezydenckich tuskowe media próbowały ode mnie wyciągnąć wiedzę na temat przeszłości Nawrockiego z czasów ,,bramkowania,, w sopockim Grand Hotelu. Sam ten pomysł tych pseudodziennikarzy śledczych z Internetu i znanej stacji TV już ich wysadził w powietrze. Późniejsze licytowanie się premiera Tuska z autorami o żródła informacji z ich ujawnieniem był kompromitacją dla treści i wiarygodności publikacji i tematu w ogóle. Teraz z Kacprzykiem mamy powtórkę blamażu, a powracając do zarzutów z przeszłości prezydenta państwa Nawrocki ostatnio wyjaśnił, że w Grandzie dawali mu 200zł za parę godzin ochrony na rękę. A w zwykłej agencji 3.20zł na godzinę. Wybrał jak dorabiający po służbie policjanci na przykład i dziwi mnie, że tak dynamiczne i śledcze w swej naturze media tematu nie podchwyciły. Łatwiej grzać dalej wątek ukraiński, a szczególnie gdańską konferencję odbudowy bez współorganizatora z Kijowa.
Żelensky nie miał czasu na Trójmiasto, bo dobija targów z Niemcami, jeśli oczywiście zdąży. Nie tak dawno pisałem, że idzie do odstrzału, a jest tylko po to, żeby i tak zbrukanym nazwiskiem firmować kilka brudów na poczet następcy. Generał Zelezny z godnością przemilczy w ramach starań o EU wątek banderowców, którzy od dziś ustawą prezydenta Ukrainy zostali bohaterami i należy im się Partenon. Chcieliśmy być pełni tolerancji bez względu na przeszłość, to podziękujmy teraz braciom Kaczyńskim. Mocarstwowa Polska wspólnym sojuszem ze wschodnimi braćmi…od takich herezji stos inkwi\ycji nawet nie chciałby się zapalić. Dziś mówi się oficjalnie o 3ech mln Ukraińców na Wisłą. Obstawiam x2 i na kąpieliskach od krakowskiego Zakrzówka po gdańskie Stogi głównie ten język jest tam słyszany. A płeć brzydką nie reprezentują starcy tylko kwiat w poborowym wieku.
Konflikt nad Dnieprem wygasa. Wschodnia Ukraina już jest rosyjska. Wojna dronowa to taka trochę krwawa zabawa z tendencją do eksperymentów. Odbudowa z klucza historii, na którą tak lubimy się powoływać, należy się Niemcom. Jeszcze przed rządami Hitlera i Canarisa OUN/UPA przez Berlin chciały niepodległość. Elitarne ich bojówki do min. prowokacji w Polsce przed 1939 Abwehra, SS itp. szkoliły w Królewcu, Gdańsku i Brandenburgii. Zelensky i jego najszersze otoczenie zapatrzone jest w kanclerza Mertza, a druga połowa Ukrainy nad Dnieprem z kolei od zawsze w Kreml i Mauzoleum Lenina. To teraz pod Kijowem będzie dla Bandery i innych pogromców Polaków z Wołynia. Bez względu na naszą optykę nic tego nie zmieniło i nie zmieni.
Słabość polskiej myśli elit i społecznej pokazał brak solidarności w aferze orderowej, którą przełożyli głośną w ostatni weekend premierzy Miller, Pawlak i prezydent Komorowski w swoim cyklicznym programie telewizyjnym. Stary komuch nawyzywał na ludowca, że broni Zelenskego. A z Komorowskim zwarł się, gdy podjęli wątek reformy służby zdrowia. Leszek Miller firnował według ex prezydenta rezygnację z jej reformy w końcu lat 90ych. Expremier szydził, że wtedy obecnym koalicjantom wszystko pasowało.
Dziś KO wszystkimi kanapami ma 34 procent w sondażach. Oddzielnie już nie jest tak wspaniale. Nadchodzące wybory mogą ekipie uratować tylko prawa wyborcze dla milionów z Ukrainy. Ale i tak skończy się wzajemnym mordobiciem. Już dziś prorokuję, że POPIS z każdym dniem będzie gasło. Tusk z Kaczyńskim grali do jednej bramki oferując państwo, które dojąc z każdej strony społeczeństwo niewytłumaczalnie doprowadzili do bilionowego deficytu budżetu.
Z perspektywy Brukselii jak przed zaborami kilka osób z tytułami doszła do wniosku, że jest taki kraj na Wisłą totalnego bezchołowia i grabieży, którym nikt w istocie nie rządzi. Więc trzeba wejść i podzielić, a ubogi naród tamtejszy i tak jest wiernopoddańczy. Wakacyjna perspektywa po pierwszym jej weekendzie sygnalizuje, że nic się nie zmieni.



Komentarze
Pokaż komentarze (8)