Jeśli premier domniemywał dotąd, że śliniąc się wokół ust Zelenskiego ten chemię odwzajemnia, to faktografia ostatnich dni pokazuje, że poza Berlinem i Brukselą doprosiliśmy się o kolejnego wielcepana z batem, oby nie z kałachem Misterna rozgrywka Donalda Tuska, której od początku zamysłu było przekserowanie polsko-ukraińskiej awantury na Pałac Prezydencki z tak zwanym rozmywaniem faktów i wybielaniem winnych Kropką nad paraliżującą ludzi myślących głupotą tej zniewieściałej Koalicji jest tłumaczenie nagłej zmiany lotiska bazowego dla prezydenta Ukrainy z Rzeszowa na Kiszyniów. Nasi chłopcy z rządu mówią, że to oczywiste dla głowy wolnego, zaprzyjaźnionego kraju. Może startować, lądować skąd i gdzie chce. Jak bąk lub przylaszczka w otoczeniu zieleni. Ta drobna logistyczna zmiana nie wynika z niczego i naród z godnością przyjmuje tą oficjalną formułę. Karmiony suplementami szynki i tortu elektorat premiera idealnie wpisuje się w apel szefa rządu o pojednawcze rozmowy dwóch prezydentów. O klękajcie narody…toż to sama dobroć na tą dwójkę czeka. Jaka historia, jaki Bandera, jaka nacjonalistyczna dyskoteka?
Krótka informacja rzecznika Karola Nawrockiego, że Kapituła wydała swój osąd i prezydent decyzję odbioru ORDERU podejmie w stosownym czasie, jest jak pomrók lwa po sytym posiłku. Przecież decyzja, jak rozumiem i to publicznie, zapadła niemal natychmiast po nadaniu ukraińskiej jednostce nazwy UPA.Więc po co Polakom kolejne korowody. Chyba, że czekamy na orędzie Prezydenta. Wtedy Tusk i kolorowa Unia dowiedzą się, czy Ukrainę przepraszamy w imię wspólnego wroga, jak to na dziś zgrabnie ujmuje upadająca neoliberalna filozofia. Cy zostaną już tylko loty z Kiszyniowa.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)