Według świadka, która w roku 2007 miała 19 lat i pracowała na recepcji Nawrocki jako ochraniarz miał nocną porą wprowadzić na piętra dla gości parę, która kojarzyła się jej z alfonsem i prostytutką. Proszony wtedy o wyjaśnienia kolega Karol miał powiedzieć, że dokładnie tacy to ludzie i on sobie w ten sposób dorabia. Zaproponował, żeby koleżanka też w to weszła, co oburzyło ją ostatecznie.
Onet z TVNem wcześniej twierdzili, że swoje rewelacje oparli na wiadomościach dwóch studentów/praktykantów ,,grandu,, z czasów obecnego prezydenta. Premier Tusk zapewniał naród, że wiarygodne treści pochodzą od byłego psa, który się stoczył. Teraz wyskakuje motyl, do którego zmanierowany Karol wdzięczy się zachęcając do współudziału w sutenerstwie. Pięknie.
Teraz zeznania będą zweryfikowane zakładam przez Temidę, a to w przypadku Grand Hotelu jest procesem złożonym i długotrwałym jak już przy tej sprawie w S24 nadmieniałem.
Naoglądałem się tego miejsca jeszcze za szczeniaka będąc w grupie Wolfa, sopockiego bandyty, któremu służby pozwoliły zbierać popłuczyny hotelowych realiów. Pankując potem w legendarnej załodze, z której wyrodziła się punk kapela ,,Deadlock,,, też wysiadywaliśmy między ławkami na moniaku a kawiarnią Grand Hotelu. Już jako dziennikarz śledczy nie miałem żadnych idealistycznych wizji o tym miejscu, ale pierwsze słyszę, że do tak wyizolowanego miejsca wpuszczono kurwę i jej kata z ulicy. Każdy przybytek tym bardziej legendą usłany ma swoje laski do wybzykania, bo ich robota nie ogranicza się tylko do pracy wargami. Jeśli nad nimi ktoś tam czuwa, a sprawa jasna, to prowadzący TW oficer operacyjny niejednej służby, żeby sprawiedliwie było. Mówimy o roku 2007ym, ale nawet dziś na recepcji w GH nie siedzą siusiumajtki. Chyba, że usługi wykraczają poza zakres obowiązków recepcji, a to całkiem możliwe. Skoro matka moich synów na studiach z siostrą chciały dorobić organizacją kursów w gdańskim Heveliuszu i od razu dostały propozycję, albo wypad, to w sopockiej piramidzie wieczności niczym Watykanu bardziej dla mie wiarygodna byłaby świadek, gdyby Nawrocki zaproponował jej szydełkowanie po pokojach, a nie asystowanie. To dla każdego znającego życie nocne ,,perły Bałtyku,, po prostu jest głupie. Gdybym nadal tłukł dziennikarstwo śledcze, to szurnąłbym się do prostytutek z grandu grając na dwa mikrofony, w tym jeden ukryty w najlepszym do tego miejscu. Rozmowa z Jolą F. i jej koleżankami z biznesu pozwoliłaby uniknąć błędów, które ludzie prezydenta teraz wypunktują, jak rywalki Igi Świątek bez formy w klamrze stresu. Więzienny wywiad z niejakim Olgierdem, który uwierzył, że jest mocniejszy od nieżyjącego Wolfa może rozświetlił chociaż jednym zdaniem mroki tajemnic ulubionej noclegowni zespołu BoneyM.
Karol dorabiał i robił co kazali, a nie co chciał. Nawet jak wiedział, to nie chlapał jęzorem, bo miałby facjatę tak udrapowaną, że mowy by nie było o kandydowaniu na prezydenta.
Onet i TVNy szyli temat na szybko, żeby nie powiedzieć ekspresowo. A takie grządki obrabia się z pokorą długo i zbierając twarde dowody, a nie niemowlęcą wysypkę. Wieszczę ośmieszenie świadków pozwanych, chyba, że Grand Hotel osobiście dostarczy miażdżących dowodów. Na to nawet umoczona w sprawę sędzina w Sądzie Okręgowym w stolicy nie liczy. W każdym razie ja widzę to proszę wolnych mediów marnie. Bo wolnych to nie znaczy profesjonalnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)