kobaian kobaian
927
BLOG

Szokująca prawda: Nigdy nie byłem zarodkiem!

kobaian kobaian Polityka Obserwuj notkę 22

Na łamach "Rzeczpospolitej" znów rozgorzał spór na temat ontycznego statusu zarodków. Zaczęło się od argumentu T. Terlikowskiego. Jego zdaniem obecne prawo dyskryminuje dzieci upośledzone, zezwalając na ich zabijanie. Argument doczekał się odpowiedzi B. Dziobkowskiego, który stwierdził, że status zarodków jest kwestią sporną, tymczasem argument Terlikowskiego zakłada jego rozstrzygnięcie.

Dla człowieka, który ma jakieś tam pojęcie na tematy bioetyczne, spór jest dość nieciekawy, albowiem stanowiska i argumenty stron wydają się znane. Każdy niby nowy argument jest oparty na dobrze znanych założeniach i nie posuwa dyskusji ani o krok naprzód. Tym niemniej warto wypunktować kilka kwestii, które może kiedyś dotrą do uczestników.

Przede wszystkim zauważmy, że obecny kompromis jest "zgniły". Znaczy to, że tego rozwiązania nie da się uzasadnić światopoglądem żadnej ze stron. Dla pro-life każdy zarodek i płód to dziecko, którego życie powinno być chronione prawnie. To pozwala Terlikowskiemu wysunąć argument o dyskryminacji ze względu na upośledzenie. Z punktu widzenia pro-choice obecne rozwiązanie też jest absurdalne, bo żadnemu zarodkowi nie powinna zgodnie z tą doktryną przysługiwać ochrona prawna. Obecny stan prawny można uzasadnić jedynie pragmatycznie - wartością kompromisu jako metody rozwiązywania sporów prawnych o charakterze światopoglądowym. W tym sensie w argumencie Terlikowskiego jest coś na rzeczy i również zwolennik pro-choice przyznać to powinien. Prawo obecne najpierw jakby przynawało prawną ochronę pewnej grupie, po czym dokonało dyskryminacji ze względu na upośledzenie. Tej prawdy ukrytej w rozumowaniu Terlikowskiego, Dziobkowski wyraźnie nie dostrzegł.

Terlikowski w odpowiedzi na polemikę popełnia podstawowe błędy, których każdy filozof wystrzegać się powinien. Fakt, że Dziobkowski powtarza znane argumenty, nie świadczy, że są one bezwartościowe. Raczej o tym, że opcja pro-life nie przedstawiła na nie na tyle dobrej odpowiedzi, by zawstydzić ich głosicieli. Nie pada ona również w polemice Terlikowskiego, który ucieka się do rysowania zagrożeń, wynikających z akceptacji poglądów przeciwnika, zamiast skupić się na ich merytorycznej treści. A fakty przemawiają przeciw stanowisku Terlikowskiego. Pojęcia takie jak "człowiek", czy "życie ludzkie" są definiowane ze względu na różne, często niezależne od siebie kryteria. Dla biologa badającego fazy rozwoju organizmów żywych człowiekiem będzie każdy organizm z ludzkim DNA, który ma szansę w badanym procesie rozwoju zarodkowego stać się dorosłym osobnikiem. Zwłoki ludzkie, będą natomiast zwykłym kawałkiem materii. Dla paleontologa wykopane szczątki będą jak najbardziej "człowiekiem", bo na ich podstawie będzie badał własności ludzi żyjących kiedyś. Dla psychologa, człowiekiem będzie istota posiadająca własności swoiście psychiczne itd.

Wybitny filozof, D. Parfit, zauważył, że istotą niezwykle palących problemów definicyjnych w filozofii, są kwestie wartości. Z tej perspektywy nie jest istotny namysł, jak co się nazywa, czy A jest tożsamy z B itp. Ważna staje się odpowiedź na to, jakie własności naszego "ja", albo "człowieka" w ogóle cenimy i dlaczego. Ja twierdzę, że nigdy nie byłem zarodkiem. Przynajmniej nie bardziej niż kurczakiem, którego zjadłem na obiad. Nie wiąże mnie z zarodkiem żadna cecha, którą uznałbym za istotnie konstytuującą moje "ja". Z perspektywy moich wartości nie ma różnicy między plemnikiem, który nosił pół mojego DNA, a całym zarodkiem, który miał jego całość. Żaden z tych organizmów nie czuł, nie myślał, nie śnił, nie wchodził w relacje społeczne z innymi ludźmi, nie kochał, nie obdarzał zaufaniem, nie był winny ani niewinny, bo nie działał.

Uznanie zarodka lub płodu za człowieka to decyzja dotycząca wartości. Często jednak bywa zakamuflowana pod płaszczykiem ustalania biologicznych "faktów". Żadne zaklęcia Terlikowskiego, czy straszenie zgubnymi konsekwencjami tej tezy tego nie zmienią. W debatach etycznych sformułowanie "zarodek jest człowiekiem" znaczy, że jest tożsamy pod względem cech - nośników wartości, które są podstawą przyznawanych praw - z każdym innym bytem określanym mianem "człowieka". Właśnie ten fakt powoduje, że stanowisko pro-life nosi znamiona najbardziej wulgarnych odmian materializmu. To właśnie własności uznawane powszechnie za "materialne" stanowią tu podstawę myślenia o człowieczeństwie. W istocie dziwnie to kontrastuje z religią, która podkreśla na każdym kroku marność ciała i doniosłość kwestii duchowych.

Kolejna zabawna sprawa to powiązanie kwestii ochrony życia z tradycją europejską. Historia naszego kontynentu obfituje w przykłady wyrzynania się w imię poglądów, religii, rasy, czy narodowości. Przykładów ludzi wzywających do ochrony życia ze świecą szukać. Kary za zabójstwa, morderstwa wiązały się z koniecznością ustanowienia społecznego ładu, a nie nakazem moralnym ochrony życia. Współczesne slogany opiewające wartość życia to nasza współczesność, a nie głos przodków przez nas przemawiający. Skądinąd hasła szczytne, lecz bałamutne, czego spór o aborcję, eutanazję, karę śmierci wydaje się najlepszym przykładem.

Życie ludzkie ma wielką wartość obiektywną, ale wyłącznie wtedy, gdy definiujemy je aksjologicznie - jako uczestnictwo w świecie spraw dla człowieka istotnych i doniosłych. Życie ludzkie w sensie biologicznym może mieć natomiast doniosłą wartość subiektywną - gdy osoba nam bliska zostaje nagle pozbawiona tych doniosłych z punktu widzenia człowieczeństwa funkcji, pozostaje przykuta do podtrzymujących wegetatywne procesy życiowe maszyn, a i tak nie przestajemy się troszczyć o jej życie. Albo, gdy matka odczuwa więź z płodem, który nosi w macicy, traktując je jak dziecko. Te subiektywne wartości mają też znaczenie, które warto podkreślić. Tyle, że ich miejsce jest w sercach i umysłach tych, którzy się troszczą, a nie w ciele istot objętych troską. Więc mówienie o "człowieku" w kontekście danej sytuacji niewiele w tym wypadku ma do rzeczy.

http://www.rp.pl/artykul/679405.html

http://www.rp.pl/artykul/9133,689082-Bogdan-Dziobkowski-o-aborcji-i-Tomaszu-Terlikowskim.html

http://terlikowski.salon24.pl/325212,jasne-granice-czlowieczenstwa-czyli-odpowiadam-dziobkowskiemu

kobaian
O mnie kobaian

Obserwuję, myślę, analizuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka