kobaian kobaian
398
BLOG

Rok 2015, czyli jak Polska odmieniła się w ciągu jednego dnia.

kobaian kobaian Polityka Obserwuj notkę 1

W swojej znakomitej powieści "Rok 1984" George Orwell opisał mechanizm polegający na wymazywaniu śladów historii, np. wypowiedzi, artykułów publikowanych w gazetach z okresu, nim zmieniła się polityka i aktualne sojusze totalitarnego kraju. Dzień po wyborach prezydenckich, których wyniki okazały się dalekie od oczekiwanych przez establiszmęty oraz pracujących na ich zlecenie copywriterów, zwanych dla niepoznaki "dziennikarzami", możemy się poczuć dokładnie tak samo, jak mieszkańcy Oceanii sięgający po świeże wydanie prasy codziennej dzień po zmianie kursu zawsze nieomylnej partii.

Zacznijmy od deklaracji samych kandydatów. Z deklaracji obecnie urzędującego prezydenta dowiadujemy się, że zawsze optował za jednomandatowymi okręgami wyborczymi i że w ogóle program Kukiza to przecież jego własny program, którego zewnętrzne przeciwności (sprowadzające się zapewne do "nienawistnego milczenia" opozycji) nie pozwoliły mu jeszcze wcielić w życie. Ze słów jego najsilniejszego rywala i zarazem, wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, przyszłego prezydenta RP, dowiadujemy się natomiast, że Paweł Kukiz, do niedawna uznawany przez środowiska związane z PiS albo za ruskiego agenta, albo za sztuczną opozycję, stworzoną po to, by odebrać Dudzie głosy, to prawdziwy wielki patriota domagający się niezbędnych dla poprawnego funkcjonowania Rzeczpospolitej zmian oraz ważny głos ludu, którego nie należy ignorować.

Niestartujący w wyborach politycy również zadziwiają. W wywiadzie dla Polsat News Wanda Nowicka, matka dwóch sympatycznych młodych ludzi, którzy chętnie publicznie chwalą dokonania Lenina i Stalina, określiła opcję polityczną, do której należy, mianem "liberalnej". Liberałami od dzisiaj nie są więc ludzie, którzy optują za zmniejszeniem ingerencji państwa w życie obywateli, tylko ci, którzy gotowi są sypnąć z państowej kasy groszem lesbijskim parom na in vitro.

Polityków jak zwykle przebijają copywriterzy z wiodących mainstreamowych dzienników lub czasopism. Od Jarosława Kurskiego dowiadujemy się, że Polacy niestety uwierzyli w nieprawdziwe hasło głoszone przez opozycję, że żyjemy w państwie teoretycznym. Ciekawe, czy jutro dowiemy się od niego również np., że Bartłomiej Sienkiewicz, Radosław Sikorski, czy Sławomir Nowak, którzy te wszystkie niepochlebne opinie o stanie państwa wygłaszali, to była zawsze wewnętrzna opozycja, piąta kolumna PiS gotowa rozsadzić partię rządzącą od wewnątrz.

Nikt nie jest jednak w stanie przebić jak zawsze niezłomnego Tomasza Lisa. Pan redaktor nie zmienił się bowiem w ciągu jednego dnia, tak jak pozostali bohaterowie tej notki, lecz się cudownie rozdwoił. Poinformował nas, że wyniki wskazują na fakt znużenia wyborców konfliktem PO - PiS, ciągłym odgrzewaniem tematu katastrofy smoleńskiej, wzajemnymi połajankami polityków tych partii. Przestrzegł także Bronisława Komorowskiego przed kontynuowaniem kampanii eksploatującej właśnie ten podział. Równocześnie okładka redagowanego przezeń Newsweeka jak żywo przypomina spot z kampanii urzędującego obecnie prezydenta.

Ja, wyborca, który udzielił poparcia kandydatowi nie startującemu w drugiej turze, czuję się dziś bardzo podbudowany. Oto mój kraj, tkwiący w stagnacji od wielu lat, w ciągu jednego dnia diametralnie się zmienił. Cytując klasyka: "Serce roście patrząc na te czasy".

kobaian
O mnie kobaian

Obserwuję, myślę, analizuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka