kobaian kobaian
575
BLOG

Uchodźcy a imigranci

kobaian kobaian Polityka Obserwuj notkę 6

Ostatnio, wśród popularnych pomysłów na rozwiązanie kryzysu imigracyjnego, coraz częściej pada propozycja: Przyjmijmy uchodźców, nie przyjmujmy imigrantów zarobkowych! Ponieważ Europy nie stać na przyjmowanie wszystkich, którzy chcą się do niej dostać skierujmy pomoc do najbardziej potrzebujących, czyli tych, którzy uciekaja przed wojną i prześladowaniami, a tych, którzy chcą po prostu polepszyć swój byt i zarabiać u nas lepsze pieniądze, niż te, które mogliby zarobić w krajach, z których uciekają. Rozwiązanie to wydaje mi się tyleż nierealne, co absurdalne, mimo to jest powtarzane przez różne bardzo mądre głowy przy każdej możliwej okazji.

Powiedzmy sobie szczerze przy takiej liczbie imigrantów, w sytuacji gdy decyzje należałoby podejmować naprawdę szybko i sprawnie, dokładne ustalenie kto, skąd i w jakim celu przybył nie jest prostą sprawą. Zwłaszcza gdy decydować będzie urzędnik Teoretycznego Państwa, gdzie na porządku dziennym jest odbieranie kobiecie bez nogi renty, gdyż ponoć "ustała przyczyna jej niezdolności do pracy". Aż strach się bać, jak trafne będą się okazywać decyzje przyznające lub nieprzyznające przybyszom status uchodźcy.

Ale jest jeszcze druga, znacznie poważniejsza przyczyna mojego sceptycyzmu wobec tak nakreślonego podziału. Jak pokazują badania, większość obecnych imigrantów, to młodzi mężczyźni w wieku poborowym. Dla niektórych jest to argument za tym, że to pewnie nie są żadni uchodźcy, lecz albo właśnie imigranci zarobkowi, albo nasłani przez Państwo Islamskie bojownicy. Wyobraźmy sobie jednak inną sytuację. Czy młody człowiek, który ucieka przed poborem do armii Asada, by nie toczyć bratobójczej w jego mniemaniu walki z ziomkami z Państwa Islamskiego nie byłby prawdziwym uchodźcą? Członek Hezbollahu uciekający przez prześladowaniami ze strony bojowników ISIS byłby nim z całą pewnością. W czym jednak tacy ludzie mieliby być lepsi od kogoś, kto chce spokojnie żyć w naszym kraju sprzedając przysłowiowe kebaby?

W moim przekonaniu istnieje jedno tylko sensowne kryterium podziału uchodźców - są tacy, którzy są gotowi przestrzegać naszych praw i obyczajów i przyjmują do wiadomości, że to właśnie obyczaje i prawa panujące w ich krajach są przyczyną ich nieszczęść oraz roszczeniowa dzicz, która już od samego wjazdu nie respektuje praw i obyczajów obowiązujących w krajach, w której gości, która wszczyna burdy na Węgrzech, albo terroryzuje mieszkańców Lesbos. Jest dzicz, która traktuje własne dzieci (o ile na pewno one są ich własne), jak zakładników, których można potopić, jeżeli strażnicy nie wpuszczą ich do Europy. Takich ludzi należy traktować z całą bezwzględnością, bo uleganie im, to przyzwolenie na późniejsze kradzieże, rozboje i gwałty z ich udziałem jak również tworzenie przez nich islamskich milicji. (Bo skoro my nie potrafimy zadbać o porządek, to ktoś musi.) Ustalenie kto i jak się zachowuje na naszej ziemi w dobie kamer nie powinno przysporzyć aż tak wielkich trudności.

Oczywiście każdy nielegalny imigrant w jakiś sposób musiał złamać prawo kraju, do którego przyjechał, bo to właśnie czyni go "nielegalnym". Istnieje natomiast ewidentna różnica między tymi, którzy łamią prawo tylko w najmniejszym możliwym stopniu, tylko na tyle, aby pozostać w kraju, do którego uciekają, a takimi, którzy nie cofną się przed szturmowaniem pociągów, czy próbami rozbójniczego przejęcia środków komunikacji. Dla tych drugich miejsca na naszym kontynencie być nie może a to czy w momencie, gdy ich odeślemy, pogłaszczą ich, czy obedrą ze skóry, nie powinno mieć dla nas szczególnego znaczenia. Zasada, którą przyjmiemy w naszej polityce imigracyjnej nie powinna więc brzmieć: "Bierzemy tylko uchodźców", lecz "Bierzemy tylko tych, którzy respektują nasze prawa, instytucje i obyczaje".

kobaian
O mnie kobaian

Obserwuję, myślę, analizuję.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka