320 obserwujących
2286 notek
2318k odsłon
1840 odsłon

O śp. Marku Rosiaku i synagodze w Białymstoku

Wykop Skomentuj28

 Dokładnie od 27 kwietnie 2007 roku, czyli dnia, w którym Barbara Blida poniosła śmierć podczas próby samookaleczenia, cała salonowa armia oraz wszystkie wiodące media próbowały ten niewątpliwy dramat przedstawić, jako polityczny mord dokonany przez „krwawą juntę” Kaczyńskiego i Ziobry. Mimo upływu czterech lat oraz wiedzy, że zmarła strzelała do siebie z tak zwanej „bezpiecznej” i niepenetrującej amunicji, więc oczywistym jest, że nie miała zamiaru się zabić, nadal trwa kłamliwa kampania w tej sprawie.

Obrzydzenie musi budzić to, co wyprawiali nad trumną Barbary Blidy; Miller, Kalisz, Siwiec i reszta tej komuszej sfory czy sam Bul- Komorowski, który w kulminacyjnym punkcie kampanii prezydenckiej, po czterech latach od dramatycznego wypadku, pojechał na Śląsk by na oczach całej Polski składać wyrazy współczucia rodzinie.

Ten sam Komorowski, któremu sen z powiek spędzali wszyscy ci, którzy opłakiwali dopiero, co pochowane ofiary smoleńskiej katastrofy i który dwoił się i troił by pozbyć się wraz z krzyżem, żałobników sprzed prezydenckiego pałacu.

Olbrzymie zaangażowanie mediów i dziennikarzy w ten taniec na grobie Barbary Blidy uwieńczył haniebny i kłamliwy film Sylwestra Latkowskiego z Adrianną Biedrzyńską w roli szamocącej się z funkcjonariuszami ABW, „ofiary politycznego mordu”.

Aż w końcu nadszedł dzień 19 października 2010 roku i zjednoczone elity III RP wraz z zaprzyjaźnionymi mediami, celebrytami i będącymi na ich każde skinienie pożytecznymi idiotami otrzymali dokładnie to, na co chcieli przerobić nieszczęśliwy wypadek Blidy. Przepraszam, ale poprawię. Dostali prawie to, co chcieli.

Do łódzkiego biura Prawa i Sprawiedliwości wdarł się Ryszard C. i dokonał klasycznego politycznego mordu głośno artykułując przed mikrofonami i kamerami na oczach milionów Polaków swoją nienawiść.

Wydawać by się mogło, że mając taki klasyczny i książkowy przypadek politycznego mordu, salon porzuci naciągany na siłę jak ośla skóra na bęben, przypadek śp. Barbary Blidy.

Nic się jednak takiego nie stało. O prawdziwej politycznej zbrodni na Marku Rosiaku ucichło, a przypadek Barbary Blidy zawędrował dzięki komuchowi Markowi Siwcowi aż na europejskie salony, czyli do Parlamentu Europejskiego. Po czterech latach z wyjątkową podłością media wespół z Platformą Obywatelską i SLD dalej tańczą nad trumną Barbary Blidy wykorzystując jej śmierć w nadchodzącej kampanii wyborczej.

Sprawa zabójstwa Marka Rosiaka z uwagi, iż morderca to były członek Platformy Obywatelskiej, a wyhodowana przez PO i media jego nienawiść skierowana była na Prawo i Sprawiedliwość oraz Jarosława Kaczyńskiego, doprowadziły salon do stworzenia sytuacji kuriozalnej.

Dzięki zakłamanym mediom powstało wrażenie, że to Marek Rosiak został zabity już cztery lata temu, a śmierć Barbary Blidy to świeża zeszłoroczna rana. Bezkarne pozostało też kłamliwe jak dziś wiemy doniesienie do organów ścigania, że jakoby morderca wcześniej szukał Stefana Niesiołowskiego.

Do dziś nikt nie zdjął krwawych stygmatów z ciała tego pseudo-męczennika. Nikt również publicznie przed kamerami nie napiętnował kłamców, którzy tę historyjkę wymyślili.

Przez cały czas wszyscy sądzili, że prezydent zarządzi wybory parlamentarne na 23 października. Kiedy Komorowski zasugerował, że będzie to raczej 9, a nie 23, dosłownie nikomu nie przyszło do głowy, że jedynym powodem tej zaskakującej zmiany dat było to, że 19-go października minie równo rok od zamordowania Marka Rosiaka.

Pójście do urn cztery dni po obchodach tej rocznicy niebyło by dla PO i zaprzyjaźnionych z nią mediów zbyt korzystne. Zwłaszcza, że od rana 22 października rozpoczynałaby się cisza wyborcza.

I tak oto polityczny mord w Łodzi podlega takiej samej próbie zmarginalizowania i zatarcia w społecznej pamięci jak smoleńska katastrofa gdyż ofiary pechowo nie znajdowały się po tej właściwej stronie barykady, a odpowiedzialnych szukać wypadałoby wśród myśliwych z partii miłości i szerzących nienawiść mediów idących karnie w anty-pisowskiej nagonce.

Oczywiście metody niszczenia politycznych wrogów i manipulowania ludnością tubylczą opisane tu przeze mnie są podłe i nikczemne, ale niestety nie nowe.

Zawsze trzeba starannie wyselekcjonować taki przypadek, który pozwoli zrealizować polityczny cel. I wbrew pozorom to nie ofiara jest najważniejsza choćbyśmy słyszeli głośne szlochy i żałobne lamenty.

Najważniejszy jest polityczny i znienawidzony wróg, z którego chcemy uczynić kata.

Metodę tę do perfekcji doprowadził i rozpropagował niejaki Jan Tomasz Gross. Na jego przypadku zwanym „zbrodnia w Jedwabnem” możemy dokładnie zapoznać się z anatomią tej manipulacji z powodzeniem stosowanej przez PO i zaprzyjaźnione z nią media, rozbierając ten mechanizm na części.

Na trzynaście dni przed masakrą żydowskich mieszkańców miasteczka Jedwabne, w odległym zaledwie o 65 km Białymstoku dwa niemieckie bataliony policyjne, 309 i 316 spaliły Wielką Synagogę w Białymstoku przy ulicy Suraskiej wraz z około 2000 uwięzionych w niej Żydów.

Jednak w tę zbrodnie nawet stając na swej wyćwiczonej w krętactwach głowie, nie udałoby się Grossowi wkręcić Polaków.

Chcąc nie chcąc Gross musiał poprzestać na mniej okazałej niż murowana synagoga, drewnianej i krytej strzechą stodole i przenieść akcję swego antypolskiego dzieła do nieodległego Jedwabnego.

Śp. Marek Rosiak to taka symboliczna białostocka synagoga z dwoma tysiącami wymordowanych Żydów, której jednak nie dało się politycznie wykorzystać do własnych celów. Mord się odbył, ofiar było odpowiednia ilość, lecz niestety kaci nie za bardzo pasowali do stworzonego przez autora lub mocodawców scenariusza.

 Sprawa Barbary Blidy zaś to odpowiednik Jedwabnego. Tu już dzięki różnym propagandowym chwytom i manipulacyjnej medialnej maestrii dało się wycisnąć sporo politycznego zysku i zaprząc do mordu Polaków, bagatelizując odpowiedzialność niemieckiego okupanta.

Przykro to mówić, ale ludzie pokroju wymienionych przeze mnie komuchów, dziennikarzy i polityków PO czy pseudo-historyków, zaangażowanych w kreowanie katów i wtykanie im na siłę zakrwawionych toporów w dłonie, tak naprawdę owe ofiary mają w tak zwanym głębokim poważaniu.

Najsmutniejsze jest to, że ten sam naród, który za czasów komuny w swojej większości bezbłędnie demaskował wszelkie medialne kłamstwa i manipulacje, dziś zdaje się być bezradnym i ulegać podobnym sztuczkom.

Wykop Skomentuj28
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale