Piszę, czytam, analizuję
"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmiecie" - Zbigniew Herbert
13 obserwujących
65 notek
147k odsłon
350 odsłon

Jak amerykański lud kupił bajkę o antysytemowcu Donaldzie Trumpie

Zdjęcie: Image Source
Zdjęcie: Image Source
Wykop Skomentuj2

Można się było ubawić do łez obserwując dziecinne zachwyty polskiej prawicy nad wygraną Donalda Trumpa w ostatnich wyborach prezydenckich w USA. Bo oto establishment uosabiany przez Hilary Clinton poniósł sromotną klęskę a do władzy w najpotężniejszym państwie świata doszedł „anty systemowy prawicowy konserwatysta”. 

Publicysta „Do Rzeczy” Piotr Semka posunął się na twitterze tak daleko, że napisał iż woli ryzyko (w postaci rządów Trumpa) od zgniłej polityki w wydaniu Clinton. Jeśli taki poziom politycznej ignorancji prezentuje dziennikarz poczytnego prawicowego tygodnika to czego tu wymagać od tych, którzy wyrabiają sobie opinie w oparciu o to co mówią i piszą tacy jak Semka?

30 listopada 2016 roku Sekretarzem Skarbu a więc bardzo ważnym urzędnikiem w administracji Trumpa został mianowany Steven Mnuchin. Kim jest ten człowiek? Jego ojciec Robert był bankierem i partnerem w firmie Goldman Sachs. Gdy ukończył studia, pracował przez 17 lat jako bankier w Goldman Sachs. Jest założycielem funduszu hedgingowego o nazwie Dune Capital Management. Jak myślicie, czyje interesy będzie reprezentował Mnuchin w Waszyngtonie? Konserwatywnego elektoratu czy bankierów palących najdroższe kubańskie cygara i popijających szampana na trzydziestych pietrach swoich wieżowców na Dolnym Manhattanie?

W administracji George`a Busha juniora z kolei Sekretarzem Skarbu był niejaki Henry Paulson, były dyrektor… Goldmana Sachsa, który po wybuchu kryzysu finansowego w 2007 roku, jako jeden z odpowiedzialnych za ten kryzys miał kryzys ugasić… W Ameryce nazywa się tę zasadę „obrotowymi drzwiami” czyli dziś jesteś szefem na Wall Street, jutro urzędnikiem rządowym a więc lobbystą delegowanym przez Wall Street by u boku prezydenta pilnować interesów mafii finansowej. I Paulson kryzysowi zaradził… okradając amerykańskiego podatnika na kwotę 700 miliardów dolarów, które wpompował w zdegenerowany sektor bo jak wiemy - „są zbyt wielcy by upaść”. Złodziejom i malwersantom za doprowadzenie połowy świata na krawędź przepaści wypłacono premię z państwowej kasy by im przypadkiem nie zabrakło na kubańskie cygara. 
 

Po Bushu nastał Barack Obama, który w kampanii wygłaszał płomienne mowy o „ukróceniu chciwości Wall Street, która doprowadziła nas do obecnej sytuacji”. Lud za oceanem mu uwierzył. Bo lud ma tę skłonność niestety, że ustawicznie jest dymany przez kolejnych politycznych kameleonów ale wciąż im wierzy. Gdy już Nigeryjczyk z pochodzenia wygodnie rozsiadł się na prezydenckim tronie, swoim głównym doradcą ekonomicznym zrobił Larry`ego Summersa, profesora Harvardu i lobbystę finansowego oraz konsultanta funduszy zajmujących się hedgingiem (czyli tak zwaną „krótką sprzedażą”, która jest najbardziej agresywną formą spekulacji finansowej). Summers jest jednym z głównych odpowiedzialnych za zniesienie w czasach Clintona ustaw Glassa z 1934 roku, które uchwalone po Wielkim Kryzysie z 1929 roku nakładały kaganiec na rozbójniczą działalność oligarchii z Wall Street. W 1999 roku te ustawy przestały obowiązywać. Dodatkowo głównie to on również doprowadził do zniesienia wszelkich barier rządowych w kwestii tak zwanych instrumentów finansowych, głównie derywatów, które są bezpośrednio odpowiedzialne za wybuch kryzysu. Współczesna mafia bankierów bowiem kradnie poprzez system handlu i emisji tych bardzo skomplikowanych innowacji.

Był Bush, był Obama, był wcześniej Clinton a jeszcze wcześniej Ronald Reagana za czasów którego bracia z Wall Street dopiero na dobre rozwinęli skrzydła. Ówczesna w czasch Reagana i Thatcher moda na friedmanowski neoliberalizm gospodarczy sprzyjała im jak jeszcze nigdy wcześniej.


A teraz przyszedł kolejny - „anty systemowiec” Donald Trump. I wziął sobie bankiera od Goldmana Sachsa na swego sekretarza finansowego. Mało tego, szefem rady gospodarczej przy prezydencie został były przełożony wspomnianego Sekretarza Skarbu Mnuchina – Gary Cohn, były prezes… banku Goldman Sachs. Jak donoszą amerykańskie media, Cohn jest zarejestrowanym Demokratą, ale wspierał finansowo zarówno Partię Demokratyczną jak i Republikańską. Co może ważniejsze, jest przyjacielem męża córki Trumpa, Ivanki Trump, Jareda Kushnera, który należy do najbliższych doradców prezydenta elekta. Cohn jest odpowiednio cwany więc sypał pieniędzmi swego banku i dla „liberalnej lewicy” i „konserwatywnej prawicy” bo tacy jak on cynicy doskonale rozumieją, że szumne ideologiczne hasełka są tylko zasłoną dymną dla tego czym polityka jest naprawdę czyli dla zakulisowej gry władzy i pieniędzy.

Pewien stary amerykański profesor, na tyle stary, że już nikogo bać się nie musi powiedział parę lat temu, że „nikt w tym kraju nie sięgnie po władzę polityczna bez zgody banku Goldman Sachs”. Ale jak to? - już słyszę głosy oburzonych zwolenników teorii, że przecież są wybory, to lud wybiera, to lud decyduje. Wyznawcom tych teorii proponuję analizę finansowania kolejnych kampanii prezydenckich w USA i analizę tego w czyich rękach są tam media. A wszystko zacznie się układać w „teorię spisku”, z której tak szydzą establishmentowi żurnaliści i ich lemingi. Dla przykładu: kampania Baracka Obamy kosztowała… dwa miliardy dolarów! Kto ma takie pieniądze? To pytanie czysto retoryczne.

W słynnych „Psach” Władysława Pasikowskiego weryfikowany esbek Franz Maurer (Bogusław Linda) szyderczo zwraca się do przewodniczącego komisji weryfikacyjnej: „czasy się zmieniają ale pan zawsze jest w komisjach”. A USA zmieniają się prezydenci ale Goldman Sachs i Wall Street zawsze „są w komisjach” bo trzymają rękę na pulsie i zasilają swymi fachowcami od globalnego złodziejstwa kolejne prezydenckie administracje. By lud mógł żyć „dostatnio” a takie Cohny, Mnuchiny i Paulsony mogły kupić sobie piątą willę na jakiejś egzotycznej wyspie i trzeci helikopter w prążki. 
 
Trump generalnie otoczył się bajecznie bogatymi współpracownikami. Majątek osób, które prezydent elekt USA Donald Trump wybrał dotąd do swej administracji, wg "Forbesa" i innych źródeł przekracza 14 mld dol. Największą fortunę ma nominowana na minister oświaty Betsy DeVos; majątek jej rodziny szacuje się na ponad 5 mld dol. Jest tam cała masa menedżerów, bankierów i innych tego typu ludzi. 
 

Jakżesz pięknie jest grzmieć o „okradaniu klasy robotniczej” a potem tych okradaczy klasy robotniczej zrobić swoimi najbliższymi współpracownikami. Jeszcze fajniej jest zarobić gigantyczną fortunę wykorzystując ułomności zgniłego systemu a potem dzięki tej fortunie wystartować w wyborach pod hasłami „obalania systemu”. PiS-owski cynik Kurski obecnie zawiadujący partyjno - państwową TVP mawia, że „ciemny lud to kupi” i niestety ale ma stuprocentową rację. Bo ludowi wystarczają hasła i memy w internecie by wyrobić sobie opinię o sprawach, których stopień skomplikowania i zawiłości przekracza pojemność każdego mema.


Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka