Piszę, czytam, analizuję
"Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmiecie" - Zbigniew Herbert
13 obserwujących
65 notek
147k odsłon
1928 odsłon

Niekończąca się opowieść czyli prawda o stanie wojennym

Wykop Skomentuj116

Dziś mija 36 lat od niesławnej niedzieli bez „Teleranka”. W reżimowej TVP, 13 grudnia 1981 roku wystąpił gen. Wojciech Jaruzelski, czterogwiazdkowy, sowiecki i polskojęzyczny namiestnik PRL-u ogłaszając, że „ojczyzna znalazła się nad przepaścią” (tyle, że już nie dodał, że w wyniku rządów jego i jemu podobnych komunistycznych gangsterów, nie dodał również, że akurat jego ojczyzną od zawsze był ZSRR) i „w zgodzie z postanowieniami konstytucji” (to zwyczajne kłamstwo bo stan wojenny był nielegalny nawet z punktu widzenia prawa peerelowskiego) wprowadził stan wojenny „na obszarze całego kraju”.

Od zarania III RP, której jednym z twórców był ten sam sowiecki namiestnik wprowadzający stan wojenny trwają jałowe debaty czy w 1981 roku możliwa była sowiecka interwencja. Rzadko te debaty tyczą się faktów, przeważnie są to ideologiczne awantury, w których stronnicy czterogwiazdkowego generała od zawsze będą podtrzymywać teorię „mniejszego zła”, ich przeciwnicy zaś będą do końca świata uważać coś zgoła przeciwnego, czyli, że nie było groźby interwencji Sowietów. Trwa ten spektakl każdego roku w rocznicę stanu wojennego i trudno się spodziewać, że dziś będzie inaczej.

Niestety, w Polsce w jakiej żyjemy niemalże wszystko stało się polityczne, każda ważniejsza sprawa staje się przedmiotem plemiennej walki, każda dyskusja zostaje sprymitywizowana i odarta z meritum, ważne jest to, co służy interesom walczących plemion i ich akolitów. W takiej atmosferze nie ma miejsca na na rzeczową debatę.

Spróbujmy zatem przedstawić kilka faktów wyłaniających się z dokumentów. Jak to w rzeczywistości było z tym sowieckim zagrożeniem?

- Pierwszym sowieckim prominentem, który zaprzeczył teorii Jaruzelskiego o zagrożeniu wejściem Sowietów był Anatolij Gribkow, zastępca głównodowądzącego Siłami Zbrojnymi Układu Warszawskiego. Stwierdził, iż przywódcy radzieccy nie tylko nie chcieli wysyłać do Polski wojsk, ale byli przeciwni jakiejkolwiek interwencji. Gribkow twierdzi dodatkowo, że to sam generał szukał na Kremlu pomocy dla stanu wojennego: "bez sowieckiej pomocy wojskowej, Polska będzie stracona dla Układu Warszawskiego". Tezy Gribkowa uwiarygodnił potem ostatni szef KPZR, Michaił Gorbaczow w 1992 roku.

- Witalij Pawłow, szef rezydentury KGB w PRL, w latach 1973-1984 oświadczył: ''kwestia wkroczenia wojsk radzieckich do Polski nie była omawiana". Potem Pawłow dodał, że zarówno Andropow, jak i Ustinow oraz Gromyko byli przeciwni interwencji.

- Jeszcze raz W. G. Pawłow, rok 1981, lipiec (a zatem pięć miesięcy przed wprowadzeniem stanu wojennego). Przytacza on słowa Jurija Andropowa: "Drogi towarzyszu Kiszczak. Przekaż Stanisławowi (Kania), i towarzyszowi Jaruzelskiemu, że nie mamy najmniejszego zamiaru wprowadzać swoich wojsk. Nie chcemy i nie możemy tego zrobić. Mamy dość Afganistanu".

- I najważniejsze: 10 grudnia 1981 roku, Wojciech Jaruzelski informuje o decyzji wprowadzenia stanu wojennego Leonida Breżniewa, szefa KPZR. Jaruzelski pyta: "Czy jeśli sprawy przybiorą zły obrót, to polscy towarzysze mogą mieć nadzieję na pomoc innych krajów, z wprowadzeniem sił zbrojnych na teren Polski włącznie?". Odpowiedź przekazuje Wiktor Kulikow, szef wojsk Układu Warszawskiego: "Polacy kwestię polską muszą rozstrzygnąć sami. MY NIE PRZYGOTOWUJEMY SIĘ DO WYSŁANIA ODDZIAŁÓW DO POLSKI". Jaruzelski wtedy się obraził: "Wy dystansujecie się od nas".

- Jednak generał Wojciech Jaruzelski nie ustępował. Dalej słał błagalne prośby na Kreml, domagając się radzieckich czołgów na polskich ulicach. W tym samym 1981 roku ambasador ZSRR, Boris Aristow przekazuje Jaruzelskiemu depeszę Konstantina Rusakowa: "Żadnych wojsk nie będzie".

- Historyk Rudolf Pichoja: „W żadnym z protokołów Biura Politycznego nie znalazła się bezpośrednia wzmianka o przygotowaniach do ewentualnego wkroczenia wojsk radzieckich do Polski”.

- Jak wynika z zachowanych stenogramów rozmów prowadzonych na najwyższym szczeblu radzieckim, szef KGB Jurij Andropow w październiku 1981 roku mówił: „Powinniśmy twardo trzymać się swojej linii – nie wprowadzać do Polski naszych wojsk”.

- W podobnym zdecydowanym tonie wypowiadał się minister obrony ZSRR Dymitr Ustinow: „W ogóle należy powiedzieć, że nie powinniśmy wprowadzać do Polski naszych wojsk”.

- Minęły kolejne tygodnie, aby na trzy dni przed wprowadzeniem stanu wojennego Andropow powiedział: „Choć popieramy ideę internacjonalistycznej pomocy i jesteśmy zaniepokojeni sytuacją w Polsce, problem musi być rozwiązany własnymi siłami przez polskich towarzyszy. Nie zamierzamy wprowadzać wojsk do Polski”.

- I jeszcze raz Witalij Pawłow: „Ani jedna interwencja radzieckich wojsk – ani na Węgrzech, ani w Czechosłowacji, ani w Afganistanie – nie dokonała się bez uprzedniej decyzji politycznej. A w płaszczyźnie politycznej kwestia wkroczenia wojsk radzieckich do Polski nie była omawiana (...) Na Biurze Politycznym ani razu nie stawiano pytania – wkraczać do Polski czy też nie (...). Wiem z całą pewnością, że Andropow, Ustinow i Gromyko występowali kategorycznie przeciwko. Dzisiaj sądzę, że po prostu obawiali się, że w Polsce będzie o wiele trudniej niż w Afganistanie (...). Osobiście wiedziałem, że o żadnej interwencji nie może być mowy”.

Wykop Skomentuj116
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura