Przejeżdzżając przez miasto na wybrzeżu, zatrzymaliśmy się
przy lokalu gastronomicznym. Siedząc przy małej czarnej, podszedł do nas obcy mężczyzna w średnim wieku, pytając czy może się dosiąść?
Mimo takiego wejścia...zgodziliśmy się-dla zaspokojenia swej ciekawości
.../.../Wyszło, że ów wraca z Brukseli, w której załatwiał bardzo ważne sprawy dla Polski, żeby ludziom żyło się lepiej. Pech chciał, że zepsół im się samochód, a on zapomniał wziąć euro na dwa piwka.
-Do czego pan zamierza?-zapytałem.
-Na dwa piwka, zaniosę do autka i zaraz oddam dług-odpowiedział w tonie prawdy. Powiedzieliśmy więc pani bufetowej, żeby doliczyła nam-zapłatę tego pana. Skinęła głową w zagadkowo skrywanym uśmieszku. Nie doczekaliśmy się faceta. Przy rozliczeniu się z bufetową, nie omieszkaliśmy zapytać o jegomościa? Wybuchnęła śmiechem.-Przecież to niebieski ptaszek. Tu go wszyscy znają. Zarzuca wędkę tylko na obcych- odpowiedziała w dobrym humorze.-Mogła pani nas ostrzec-rzuciłem.-Co pan... na swojego.Ale naiwni-mruknęła pod nosem.
tzm.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)