To ci dopiero draka...
W dzielnicy Włodka P., przy Smolnej 10, ktoś obrobił kiosk. Wiadomo, Włodek P. nie był nigdy aniołem, sporo w przeszłości nabroił, a i dzielnica od lat marną ma reputację. Wiadomo, Włodek P. potrafi strzelić w pysk i kiosk obrobić też potrafił. Co się dziwić, w dzielnicy rządzi Włodek P. Wiadomo!
Sąsiedzi, co to do nich kiosk należał, z innej trochę dzielnicy pochodzą. Coś trzeba zrobić - pomyśleli i... zrobili. Poprosili... Włodka P. (wiadomo!), żeby sprawdził, co też z tym kioskiem się stało. Włodek P. się przejął, bardzo się przejął, poklepał nawet po plecach kilku sąsiadów i powiedział: się zrobi!
Poprosił kilku kolegów i koleżankę, żeby sprawę zbadali. Koledzy badali, badali, solidnie i sumiennie badali i wyszło im jak nic... Więc do baru "Pod krzywą mordą" zaprosili paru lokalnych gryzipiórków i oświadczyli..., znaczy koleżanka oświadczyła:
"No, to i owo jeszcze zbadać trzeba, ale już wiemy, że nikt z naszej dzielnicy na kiosk nie napadał, kraty na oknach kiosku były sprawne. Włodek P. nie ma ze sprawą nic wspólnego, a kto sądzi inaczej, ten oszołom i w pysk dostać może... Winny być może kioskarz, bo po cholerę w ogóle w tym kiosku pracował, ale to jeszcze zbadać trzeba. Części kiosku z odciskami palców oddać nie oddamy, bo taki tu mamy kodeks."
Znaczy... niewinni!
Uff, wszyscy odetchnęli z ulgą.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)