Miniony rok miał jedną wielką zaletę. Zbliżył nas do końca kadencji prezydenta Komorowskiego. Już tylko cztery lata i wybory! Da się wytrzymać? Da się!
Problem w tym, że jeśli POlacy zagrabią wszelkie media, które stać było od czasu do czasu na pisanie czegoś nie pod dyktando salonu, to i z następną kadencją może być kłopot.
Ja jednak nie chcę psuć sobie humoru. Dopiero co szukałem po Barcelonie polskiego konsulatu, jakby wczoraj odstałem swoje w kolejce do wyborczej urny, chwilę temu dyskutowałem z pewnym przesympatycznym Kantabryjczykiem o konsekwencjach wyboru Bronisława K. na prezydenta, a tu już minął rok!
Cieszmy się! Wszak chwil radości ostatnio tak niewiele!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)