Komski Komski
254
BLOG

Lizus... Piłsudski - rozmowa po 77 latach

Komski Komski Polityka Obserwuj notkę 4

Jutro rocznica śmierci Marszałka… To była ostatnia myśl, która późnym wieczorem 11 maja zakołatała mi w głowie, zanim mocno zasnąłem… Nagle stanął przede mną sam Komendant i znając chyba moje reporterskie marzenie rzucił krótko: pytaj!

- Panie Marszałku, chciałbym to nagrać... Od 77 lat patrzy Pan na Polskę z nieco... innej perspektywy. Bardzo jestem ciekaw, jak Pan ocenia to, co się dzisiaj tu u nas dzieje. Przede wszystkim...
-...Stoję przed jakąś dziwaczną trąbą i myślę, że głos mój ma się oddzielić ode mnie i pójść gdzieś w świat beze mnie, jego właściciela. Zabawne pomysły mają ludzie! Doprawdy, trudno się nie śmiać z tej dziwnej sytuacji....
- Panie Marszałku, to tylko dyktafon..., ale niestety w Polsce dzisiaj nie wszystkim jest do śmiechu. Wielu Polaków cały czas mocno przeżywa to, co stało się 10 kwietnia 2010 roku. Pod Smoleńskiem zginęli wtedy polscy generałowie, parlamentarzyści, zginęli ważni i zasłużeni dla Polski ludzie, a przede wszystkim zginął Prezydent, który – Panie Marszałku - bardzo Pana cenił. Od dwóch lat nie wiemy, co tak naprawdę stało się pod Smoleńskiem. Jak ocenia Pan tę sytuację? Kto za to wszystko odpowiada?
- Prezydent nasz zamordowany został (...) przez tych samych ludzi, którzy ongiś w stosunku do pierwszego reprezentanta, wolnym aktem wybranego, tyle brudu, tyle potwornej, niskiej nienawiści wykazali. Teraz spełnili zbrodnię.
- To surowa ocena. Nie wszyscy Polacy się z nią zgodzą. Wielu w naszym państwie będzie Panu taki osąd miała za złe...
- Gdy myślę o dziejach tak oryginalnych naszego państwa, naszego narodu, gdy myślą się przenoszę do dawnych czasów, gdy Polska z map świata, jako państwo polityczne, wymazana była, widzę historię wielką mistrzynię życia, jak cicho stąpa, zbiera swoje prawdy, zbiera wszystkie grozy świata, wszystkie jego radości. Myślę, że gdy przechodzi ona tak, jak ongi przed upadkiem Rzeczypospolitej, tak i teraz, i po naszej ziemi, po naszych osadach, tak samo cicho, patrząc na ludzi, zbierając wszystkie mądrości i wszystką głupotę, to sądzę, że nieraz wiele musi prawd przepuszczać, i tylko dzięki zaiste niepojętej, a tak wielkiej i niezbadanej litości boskiej, ludzie w tym kraju nie na czworakach chodzą, a na dwóch nogach, udając Człowieka.
- Ostro!... No tak, na pewno Polacy nie są wolni od wad... Ale też... są przecież różni Polacy. Hm, prawda, że czasami w najbardziej nawet oczywistych sprawach dotyczących naszego życia dogadać się nam trudno. Ale...
- Jednym z przekleństw naszego życia, jednym z przekleństw naszego budownictwa państwowego jest to, żeśmy się podzielili na kilka rodzajów Polaków, że mówimy jednym polskim językiem, a inaczej nawet słowa polskie rozumiemy, żeśmy wychowali wśród siebie Polaków różnych gatunków, Polaków z trudnością się porozumiewających, Polaków tak przyzwyczajonych do życia według obcych szablonów, według obcych narzuconych sposobów życia i metod postępowania, żeśmy prawie za swoje je uznali, że wyrzec się ich z trudnością możemy.
- Czy to można jakoś zmienić?
- Czeka nas pod tym względem wielki wysiłek...
- Skoro nie potrafimy się porozumiewać nawet w mniej ważnych kwestiach, to czy jest szansa, żeby w sprawie smoleńskiej tragedii dojść prawdy? A może już nie warto jej szukać? Może ta prawda nas zwyczajnie przerazi? Niektórzy sugerowali tu u nas, że poszukiwanie prawdy grozić może nawet wojną z Rosją! Co Pan na to?
- Nie ma lepszej pożywki chorobotwórczej dla bakteryj fałszu i legend, jak strach przed prawdą i brak woli.
- Ale przecież – słyszymy to często od najważniejszych osób w państwie - nie możemy prowokować potężnego sąsiada. Może raczej bezpieczniej dla nas będzie siedzieć cicho?
- Pokora i uległość tylko do wzmocnienia i utrwalenia niewoli prowadzi.
- Łatwo to powiedzieć, ale przecież niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie zrobić, przekraczają nasze możliwości...
- W dzieciństwie moim ciągle szeptano mi w uszy tzw. mądre przysłowia: "Nie dmuchaj pod wiatr!" "Głową muru nie przebijesz!" "Nie porywaj się z motyką na słońce!". Doszedłem potem do wniosku, że silna wola, energia i zapał mogą te właśnie zasady załamać. I obecnie kiedy stoimy wobec wielkich zadań dalszej budowy państwa polskiego, właśnie potrzeba nam ludzi, którzy potrafią tej starej mądrości tych przysłów się przeciwstawić.
- Mówi Pan „my”, ale przecież Pan jest już w innym miejscu, z całym szacunkiem jest Pan już historią... A swoją drogą nie dla wszystkich w Polsce historia ma jeszcze jakieś znaczenie...
- Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości.
- Panie Marszałku, są jeszcze tacy, którzy nie mają co do tego żadnych wątpliwości. W kilku miejscach naszego kraju podjęto nawet protesty głodowe w obronie nauczania historii w polskich szkołach... Co Pan chciałby powiedzieć w tej sprawie młodym Polakom?
- Uczcie się historii, znajomość jej jest bardzo potrzebna w życiu.
- A co powiedziałby Pan tym, którym lekcje historii w polskiej szkole tak bardzo przeszkadzają?
- Myślałem, że wraz z odrodzeniem Polski materialnym i duchowym, Polska odradzać się zacznie, że wyzbywać się zacznie tchórzostwa i wyzwalać się zacznie od pracy agentur, że przestanie pracę dla obcych uważać za najrozumniejszą pracę dla Polski.
- Mocno powiedziane...
- Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym.
- Panie Marszałku, ale co, kiedy taka służba „Polsce i jedynie Polsce”, tak jak w przypadku tak wielu przecież osób poległych pod Smoleńskiem, kończy się – tak jak tam – tragedią?
- Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska. Kto chce, ten może, kto chce, ten zwycięża, byle chcenie nie było kaprysem lub bez mocy.
- No tak..., nasza rozmowa zbliża się do końca. Chyba wiem, co powiedziałby Pan dzisiaj naszemu rządowi na temat jego polityki... Wszyscy pamiętają, że już kiedyś Pan to mówił. Ale jednak proszę się wstrzymać, proszę nic nie mówić, bo przecież nikt mi tej rozmowy nie opublikuje...
- Wam kury szczać prowadzić, a nie politykę robić.
- Uff, wiedziałem, że tak się to skończy, wiedziałem, że Pan powie! I dobrze... dziękuję bardzo! …
 
Nagle jakiś hałas wybił mnie ze snu… Żona zbyt głośno włączyła Internet, a w nim z ekranu komputera jakiś prostak spod Sejmu wykrzykiwał do kobiety: „won, won, won!” i "niech pani idzie do tych lizusów z PiS-u!"
Na pierwszy rzut oka przypominał znanego posła… ale może był to tylko jakiś carski żandarm… Nie wiem… Jaka szkoda, że się obudziłem.
Komski
O mnie Komski

Gdybym sam się nie znał, to poprosiłbym kolegów, żeby koniecznie mnie ze sobą poznali...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka