koniak koniak
82
BLOG

Psychozboczki i Seksodewianci, PiS (jako jednostka chorobowa)

koniak koniak Polityka Obserwuj notkę 10

 

Pozwolę sobie postawić tezę, że zwrot Prawo i Sprawiedliwość to nie jest nazwa przypadkowa. PiS a właściwie Prawo i Sprawiedliwość bo należałoby z pewnych względów stosować jedynie nazwę rozwiniętą, to jak najbardziej uzasadniona nazwa tej grupy ludzi ale nie jest to jednak nazwa kompletna. Prawo i Sprawiedliwość to jedynie cecha pewnego wektorowego zjawiska a konkretnie jego kierunek. Wektory to jak wiadomo twory matematyczne, zaanektowane przez fizykę prawie w 100% i przez co wydają się być wyłączną domeną tej dyscypliny naukowej. Nic bardziej błędnego! Przy opisie jakichkolwiek zjawisk i zachowań którym podlega jedynie część z elementów ze zbioru globalnego a wymagane jest matematyczno- geometrycznie lub analogiczne do niego scharakteryzowanie tej zmienności i relacji jako cech wyróżniających i sytuujących względem obiektów innych wtedy badacze chwytają się właśnie idei wektora bo jedynie on takie cechy posiada. Pojęcie wektora spotyka się wszędzie tam gdzie zjawisko i obiekty można scharakteryzować jako relację geometryczno - algebraiczną względem dowolnej grupy odniesienia przy pomocy cech wektorowych (liczność bez wzgledną, liczność względną zwaną wartością, radiant czyli kierunek, oraz zwrot jako znak - lub + albo relacja typu do-się albo od-się). W zależności od dyscypliny naukowej oraz problemu opisywanego za grupę odniesienia w opisie z perspektywy zewnętrznej przyjmuje się jedynie przypadki inercjalne, różne średnie liczbowe lub średnią  liczbowo wektorową czyli medianę. W naukach medycznych i społecznych dominuje pogląd, że jedynie mediana jest obiektywną grupą odniesienia jako że jest tą częścią całości która jest niezmienna i od obiektu niezależna (nie wykazuje nieentropowych fluktuacji). W medycynie nie jest to więc to grupa osobników absolutnie zdrowych ale jedynie tych, którzy nie są chorzy wobec obserwowanej jednostki chorobowej. Wektor jednostki chorobowej może być (+) czyli wewnętrzny (zwrócony na organ jak nowotwór, kierunek zmian jak zaburzenia metabolizmu lub przerzuty nowotworowe) oraz zewnętrzny czyli (-) w sposób typowy dla alergii, lub zaburzeń psychicznych typu lękowego (fobie) i atraktorowego (filie). Homofilia, pedofilia czy zoofilia to jedynie trzy przykłady filii o najpopularniejszym kierunku aberracji od heterofilii, jako przypadkiem najpopularniejszym w grupie filii i z tego względu uważany za normę w ujęciu wektorowym. W przypadkach utraty kontroli nad tym rodzajem ukierunkowania atraktorowego mówi się o homofilie maniakalnej. Mimo ze rodzaj męski jest nią dotknięty częściej to jedynie przypadki żeńskie są nietolerowane społecznie i  potocznie są objęte pokrętną etymologicznie nazwą jako nimfomania.

A teraz do rzeczy. Wykrycie i ujawnienie kontaktów niektórych prominentnych polityków obozu rządzącego z prywatnymi przedsiębiorcami działającymi w branży rozrywkowej wywołało w bez mała całej grupie działaczy jednej z frakcji opozycyjnych objawy pobudzenia o charakterze ekscytacji psychofizycznej o niebywałej wręcz intensywności i rodzajowej koherencji.  Niezorientowani w zagadnieniach psychofizjologii obserwatorzy a niechętni PiS-owi sugerują tej partii i jej aktywistom działania spiskowe o cechach knowania. Dziennikarze polityczni z wielu stacji i tytułów (Superstacja TVN a nawet Polsat) jawnie formułują pogląd, że PiS poprzez swoją zmasowaną akcję polityczną mającą w elektoratach wywołać wrażenie stanu pełnej kompromitacji całego rządu jako grupy osób niegodnych zaufania i otrzymanego od wyborców mandatu potwierdzają tym samym działanie w zmowie politycznej o koneksji negatywnej. Jako że cała sprawa zaczyna się od niejakiego Kamińskiego (zwanego w półświatku pod ps Zadyma) pozostającego niezmiennie w strukturach państwa zaanektowanego tymczasowo przez PO w roli nuncjusza obu jegowysokości Kaczyńskich na stolicę RP z akredytacją przy CBA o randze ministra pismaki na postawie wiedzy gdzie mu nogi wyrastają twierdzą autorytatywnie: Kamiński dostał zlecenie, wykonał zadanie i przekazał wyniki śledztwa dotyczące rządu na tyle wcześnie, że zbytnio nieruchawy Jarosław był w stanie zebrać przeszkolić i wysłać swoich bojówkarzy do akcji patroszenia Platformy z politycznych flaków i obrzucenia nimi nieświadomych obywateli w celu wywołania odruchu wstrętnego skierowanego na PO. Aby jednak opinia społeczna nie czuła równie silnego wstrętu do rzucającego flakami, aktyw PiS przeprowadzić tę akcję musiał szybko, sprawnie, znienacka, z twarzą niosącą wyraz społecznej troski a goszczący na niej niestosowny uśmiech to jedynie skromna satysfakcja wobec potwierdzenia się własnych przypuszczeń i przenikliwych przewidywań i przeświadczenia że w RP Prawi i Sprawiedliwi są już tylko oni. Że ze wszystkich już tylko ich wzorce moralności są niezmienne a kręgosłup najsztywniejszy. Oraz że są wolni od zakały pożądania w tym tej najgorszej jego formy to znaczy pożądania do pieniędzy. Takie miał wyglądać proces szkoleniowodowódczy zrealizowany przez prezesa po to by wytyczne, polecenia i rozkazy cały aktyw PiS realizował w sposób profesjonalny i bez cienia improwizacji oraz jakichkolwiek oznak niepewności. Tak jak wysokiej klasy profesjonaliści od zwalczania plagi zwanej korupcją.        

Tak to podobno miało wyglądać. Zero improwizacji, zero błędów, pełne przygotowanie. A kto jedt dowódcą? Wiadomo. A gdyby nawet, to po tonie wypowiedzi każdy musi go poznać. Tylko bowiem postacie wybitne, czołowi politycy ugrupowań i osoby piastujące w przeszłości najwyższe funkcje i stanowiska w państwie maja prawo kierowania bezpośrednio do premiera rządu dezyderaty jego dymisji. Jak dotąd tylko prezes Kaczyński patrząc w kamerę i w oczy redaktorki widział w nich jedynie zszargany honor prezesa rady ministrów i kierując się dobrem państwa pouczał go jak się  powinien zachować premier jako politycznie odpowiedzialny i wplątany za zaistniałą sytuację. Tak miał wyglądać podwójny gambit PiS w oczach prasy.

W oczach medyka sytuacja wygląda już nie tak jak to się dziennikarzom śniło. Proza życia to wypadkowa efektu działania pożądań i ograniczonych możliwości ich zaspokojenia. Człowiek żyje w sytuacji permanentnego deficytu satysfakcji w stosunku do oczekiwań. Stan deficytu lub autarkii nie jest stanem konstruktywnym i w okresie takim ujawniają się frustracje obniżające zdolność do samoorganizacji. A w takim stanie od dwóch lat lewitują członkowie PiS. Dołowanie w sondażach jest dla prawdziwego polityka wyzwaniem. Jednak dla osobnika ogarniętego jedynie polityczną manią jedynym dostępnym sposobem na objęcie władzy jest kampania wizerunkowa. Konkurowanie merytorycznych propozycji jako alternatywy nie potrafi przecież przeprowadzać osobnik wykazujący chorobliwe aberracje typu maniakalnego. Polityczna mania to sytuacja w której osobnicze ego może być zaspokojone jedynie upadkiem znienawidzonego konkurenta. Maniakalny polityk działający w demokracji intuicyjnie wie, że to nie błędy kompromitują władzę. Są one w znacznym zakresie społecznie akceptowane a nawet przysparzają rządzącym popularności. Prawdziwym powodem upadku rządów jest utrata zdolności do rządzenia z powodu niewybaczalnej kompromitacji jego części i w związku z tym wyzwolone pragnienie zachowania dobrego wizerunku przez pozostałych. Trwanie w skompromitowanym rządzie zmniejsza przyszłe szanse jego ministrów zarówno w partii jak i w perspektywie przyszłego stanowiska poza polityką. Dobrym przykładem tej zależności są losy Millerowych ministrów z nim samym na czele. Niestety jest to los niezbyt ciekawy. Spadek popularności w elektoracie nie jest bowiem poważnym powodem upadku władzy. Utrata wizerunku jest rzeczą znacznie gorszą bo praktycznie nieodwołalną. Politycy PiS to doskonale wiedzą ale nie to ich tak wyróżnia. Hienowate cechy PiS przejawiają się w ich taktyce i sposobie zachowania. Ich credo to: nic nas tak nie podnieca jak upodlenie przeciwnika oskarżeniami o korupcję i przerobienia go w bezwartościowy i cuchnący ściek z odchodami, bo tylko wtedy ma się pewność że się nikt za nim nie ujmie. A wtedy to my mamy wyłączność na grzebanie w tym szambie bo jest to zajęcie które nas do nieprzytomności podnieca i dopiero wtedy czujemy sie wolni od stresu abstynencji. I zawsze można się z tego haniebnego szambołażenia i szambonurkowania przed społeczeństwem wytłumaczyć: tak jak w życiu niezbędni są kanalarze tak w Polskiej polityce potrzebni są ludzie którzy mają odwagę podejmowania tego obrzydliwego zajęcia sanitarnego jakim jest usuwanie kryminalno-korupcyjnych nieczystości. Ostatnio pojawiła się ku temu konieczność i to jest jedynym powodem naszego zorganizowanego działania. Nie ma bowiem bowiem na całym świecie tak przeżartego korupcją państwa jak nasza III RP. Natomiast w II RP takiego ugrupwania jak PiS. Jedyna partia na świecie, która przerabia wrogich polityków do masy o konsystencji gówna w celu ich późniejszego skonsumowania. Każdy ma bowiem jakieś zboczenia fobie i filie ale tylko nasz prezes wpadł na pomysł zorganizowanego zboczeńców natargetowania. I jest to niewątpliwie jego najważniejsze osiągnięcie polityczne o randze światowej jedyny, któremu udało sie to paskudne zboczenie politycznego kanibalizmu utargetować i nakierować jak byle wektor. Brawo.

Ja sadzę, że Jarosław Kaczyński osiągnął jeszcze jedno. Przynajmniej w części społeczeństwa wywołał przekonanie, że zachowania typowe dla politycznej hieny są godną szacunku misją polityczną porównywaną niekiedy do misji Chrystusowej. Oraz wmówienie Polakom, że korupcja której centralny agent Kamiński członek z ramienia PiS przez ostatnie cztery lata wykrył tylko tyle przykładów ile sam ze swoimi współagentami zorganizował stając się największym udziałowcem w tym procederze jest jednak nadal największym problemem III RP. Problemem tak ważnym aby ją w całości zeżreć, wysrać i jeśli trzeba to jeszcze raz zjeść a w stare miejsce wstawić już tą  dobrą i wyśnioną IV RO. Problem w tym że IV RP jako wolna od korupcji a więc pozbawiona politycznego żarła jest dla opisanej tu grupy dewiantów budzącą grozę i antycypację śmierci głodowej pustynią. I choćby z tego powodu idea IV RP pozostać musi ideą dla mas i za życia prezesa z pewnością nie będzie wprowadzona. I to by było na tyle. 



 

koniak
O mnie koniak

... Pracuję jednak tylko tyle. ile muszę! Zaoszczędzony w ten sposób wolny czas wypełnia mi literatura ... naukowa! I fortepian. Na Salonie24 jestem pod ps. "koniak" - trzeci wiek późnej kredy. Jak każdy, jestem wcieleniem diabła, który pragnie zostać aniołem.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka