0 obserwujących
16 notek
5345 odsłon
  46   0

Jak deregulować - oto jest pytanie

Utwierdzam się w przekonaniu, że poseł Palikot jest dobrym kandydatem na szefa
komisji deregulacyjnej. Ma on teorie na temat tego dlaczego innym się to zadanie
nie udało, teorie których zweryfikować nie mogę (tępienie ostrza ustaw w
uzgodnieniach międzyresortowych), ale które wydają się sensowne. Ma też chyba
"pojęcie o wyobrażeniu" jak się do roboty zabrać (inicjatywa poselska a nie
rządowa).

Przed jednym tylko trzeba przestrzec - poseł Palikot mówi "Zrobimy przegląd
prawa, zrobimy wysłuchania publiczne i Najwyższej Izby Kontroli i Organizacji
Pracodawców, i organizacji zrzeszających prawników, adwokatów, radców prawnych i innych środowisk. Z tych przeglądów i z tych wysłuchań publicznych wyłoni się pewna lista przepisów, [które trzeba poprawić]." Nie wiem jak sobie to poseł Palikot wyobraża, ale JAK ma tu znaczenie pierwszorzędne. Jeśli szef nie będzie miał klarownej wizji czego chce i zrobi zabranie na 100 osób (lub choćby 20) w sprawie, co należy zrobić, to sprawa jest pogrzebana już na początku.

Widziałem na własne oczy takie zjazdy i wydaje mi się, że to jest najlepsza
metoda, aby wszystko zmarnować. Sala nabita po brzegi profesorami i ekspertami,
IQ na metr kwadratowy powyżej wszelkich dopuszczalnych norm i nic z tego
absolutnie nie wynika. Nie tylko dlatego, że każdy profesor i ekspert czuje się
w obowiązku coś powiedzieć, choćby niekoniecznie na temat.

Po pierwsze nie mieć za dużych ambicji. Dużo lepsza byłaby chyba metoda 100
ulepszeń, powoli, ale do przodu. Mogłoby to wyglądać na przykład tak: komisja
daje sobie pół roku, rok maksymalnie na przygotowanie pierwszego projektu i bez
względu na wszystko po tym czasie, to co ma, wysyła do pierwszego czytania. Może
dalej pracować nad następnymi rzeczami, ale proces jest już uruchomiony, będzie
potem jakaś reakcja systemu, będzie możliwość skorygowania ewentualnych błędów. Release early, release often, jak mawiają dobrzy informatycy.

Po drugie, podoba mi się szczególnie deklaracja wykorzystania w pracach
wysłuchania publicznego. Wydaje mi się, że to jest dobry kierunek, ale nie
wystarczający. Komisja deregulacyjna mogłaby skorzystać z doświadczeń lexosa.

Generalnie chodzi o stworzenie otwartego (ale moderowanego) forum w internecie. Zgłaszać usterki (przepisy, które są nieżyciowe, absurdalne, wymagające większych kosztów niż dające korzyści itp.) powinni móc wszyscy. Na przykład znajoma mi właścicielka sklepu monopolowego, której dokucza sanepid, że ma złą wodę z wodociągu. Sanepid ma swoje przepisy i nie słucha wyjaśnienia, że używa jej tylko do ścierania podłogi, a odpowiedzialność za stan wody w wodociągu powinien ponosić nie przedsiębiorca, ale wodociągi miejskie, któremu ten przedsiębiorca płaci. Na marginesie można dodać, że kontroli z sanepidu nie
przeszkadza wcale, że na tej wodzie (na piętrze w tym samym budynku ma
mieszkanie) właścicielka sklepu gotuje kaszkę dla 3-letniego dziecka.

Właścicielka sklepu monopolowego najprawdopodobniej nie będzie znała prawa na tyle, żeby widzieć jak poprawić głupi przepis, ale dzięki jej wpisowi na
otwartym forum (ale koniecznie moderowanym, bo jak wskazuje praktyka, zawsze
pojawiają się ludzie tak sfrustrowani, że jedyny komunikat, jaki są w stanie wyemitować to obelgi) zostanie zidentyfikowana usterka w prawie tzw. bug. I tym mogą się już zająć prawnicy z organizacji pracodawców, sanepid, uznani prawnicy, ale nie tylko. Nie widzę powodu dla którego nie miałby swojej propozycji rozwiązania problemu kontroli stanu wody w małych firmach zgłosić student prawa, chemii czy jakikolwiek inny rozsądny człowiek, któremu nie jest wszystko jedno.

Forum musi być żywe co oznacza, że komunikacja nie może być jednokierunkowa na zasadzie obywatele zgłaszajcie co was boli, a my na końcu zobaczymy co da się zrobić. To musi działać na zasadzie sprzężenia zwrotnego o opóźnieniu liczonym w dniach lub najwyżej tygodniach, a nie miesiącach czy latach. Uczestnicy forum na pewno zrozumieją, że nie każda czy choćby większość ich propozycji zostanie uwzględniona (o tym rozstrzyga oczywiście tylko komisja), ale mają prawo oczekiwać odpowiedzi czy idą we właściwym kierunku i czy ich wysiłek w ogóle ma sens. Odpowiedzi na forum nie muszą brać na siebie członkowie komisji. W zupełności wystarczy jakiś zapaleniec z podstawową znajomością prawa i wiedzą ogólną (i dużą ilością wolnego czasu), który będzie miał zaufanie komisji. Oczywiście nie będzie się wypowiadał się w imieniu komisji, ale będzie wiadomym, że ma z nią dobry kontakt.

I rzecz trzecia, nie traktować z góry urzędników, którzy te regulacje stosują,
jak wrogów. Kogo traktujesz jak wroga, staje się wrogiem. Przepracowałem
wystarczająco dużo czasu w urzędach, żeby wiedzieć, że tam nie pracują ludzie
źli, którzy złośliwie starają się rzucać innym kłody pod nogi albo wymuszać
łapówki (choć niewykluczone, że zdarzając się i tacy). Są to co najwyżej ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z tego jak ciężko jest po drugiej stronie, tzn. na rynku. Przedsiębiorca wie, że jak nie rozwiąże czyjegoś problemu, komuś w jakiś sposób nie pomoże, to zginie. Jest nastawiony (z konieczności życiowej, niekoniecznie z dobrego serca) na robienie jakichś dobrych rzeczy dla innych.

Urzędnik ma inną hierarchię priorytetów. Jest nastawiony na nierobienie błędów,
bo w praktyce, zwłaszcza kiedy ma już umowę na czas nieokreślony, jest to jedyny
scenariusz, który może go pozbawić pracy. Przy czym nierobienie błędów nie
oznacza niewydawania złych decyzji (niesprawiedliwych, sprzecznych ze zdrowym
rozsądkiem, itp.). Nierobienie błędów dla urzędnika oznacza wydawanie decyzji,
które spełniają wszystkie formalne wymogi prawa (czyli w terminie, z pouczeniem
o prawach do odwołania, itp.), bo tylko za to w praktyce może zostać rozliczony
przez swojego szefa lub instytucję kontrolującą (NIK, Izba Skarbowa, itp.)

Robienie czegoś dobrego i nie robienie błędów - prawie to samo, ale "prawie robi
wielką różnicę". Zniewelowanie różnicy między tymi dwoma podejściami jest
podstawowym zadaniem komisji deregulacyjnej.

Warto przeczytać bardzo ciekawe uwagi na temat deregulacji autorstwa Pawła
Dobrowolskiego, którego blog bardzo polecam.

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale