Jak ważna to w obecnej polityce amerykańskiej kwestia niech zaświadczy fakt, że zarówno Prezydent Joe Biden, jak i kandydatka w wyborach prezydenckich, wiceprezydent Kamala Harris, osobiście witali uwolnionych obywateli USA, którzy przylecieli do bazy Andrews w stanie Maryland, pod Waszyngtonem.
Wcześniej - dzięki kamerom wyposażonym w teleobiektywy mogliśmy zobaczyć fragmenty wydarzeń, odbywających się na płycie lotniska w Ankarze, gdzie funkcjonariusze służb specjalnych przeprowadzali uczestników operacji pomiędzy samolotami rosyjskimi i maszynami należącymi do członków NATO. Wśród uwolnionych przez Rosjan więźniów znaleźli się trzej obywatele amerykańscy, w tym dziennikarz WSJ, Evan Gershkovich i były żołnierz Marines Paul Whelan, a także obywatele Niemiec. Najbardziej zaskakującym aspektem z polskiego punktu widzenia jest jednak to, że Amerykanom udało się wyciągnąć na wolność również... Rosjan więzionych przez Putina! Poinformował o tym osobiście Donald Tusk stwierdzając: “Rosję opuścili bohaterowie rosyjskiej opozycji”.
Żona nieżyjącego rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, Julia, w swoim wpisie na portalu X wyliczyła aż 11 nazwisk Rosjan, którzy mieli zostać wywiezieni na Zachód i “wyciągnięci ze szpon Putina” podczas czwartkowej wymiany.
Wypowiedzi polskich polityków wskazują, że uwolnienie z polskiego aresztu Rubcowa było jednym z najważniejszych warunków dealu pomiędzy Moskwą i Waszyngtonem. Nieco światła na sprawę rzucił wieczorem we wpisie na portalu X szef BBN, minister Jacek Siewiera, który niejako pochwalił się, że do wymiany więźniów “nie doszłoby bez udziału Polski, a zwolnienie Rubcowa posłużyło “w staraniach o wolność dla obywateli świata demokracji i prawa.”
Oliwy do ognia wątpliwości dolał - również wpisem na portalu X - były szef MSWiA i koordynator służb specjalnych, Mariusz Kamiński. Twierdzi on, że negocjacje w sprawie wymiany więźniów, w których brał udział, trwały przynajmniej półtora roku, a warunkiem strony polskiej było przekazanie Andrzeja Poczobuta w zamian za Rubcowa, a także tajemniczego “Rosjanina W.", posiadającego Kartę Polaka, skazanego za współpracę z polskim wywiadem.
Jest jeszcze jeden, bardzo istotny aspekt tej sprawy. Szef BBN napisał wczoraj, że “sensytywna materia” sprawy nie pozwala ujawnić zwykłym obywatelom szczegółów związanych z polskim wkładem w rosyjsko-amerykańską operację i ewentualnych korzyści, jakie Warszawa wynegocjowała w zamian za wydanie szpiega. Jednocześnie w post scriptum minister Siewiera stwierdził, że w sprawie uwolnienia Andrzeja Poczobuta nadal trwa impas. Rodzi się więc pytanie: jaki komunikat - jako Polska - wysłaliśmy wczoraj Moskwie? Jaki komunikat wysłaliśmy Putinowi, który co jakiś czas twierdzi, że polscy politycy działają na smyczy Amerykanów? Jaki komunikat wysłali rosyjskim władzom politycy amerykańscy, którzy - jak wszystko na to wskazuje - tak bardzo potrzebowali tego sukcesu, że przycisnęli Polaków, by odpuścili tym razem kwestię Poczobuta? Czy nie jest to przypadkiem komunikat, że Amerykanom bardziej zależało na uwolnieniu grupy Rosjan - opozycjonistów, niż na oczekiwaniach Polaków?
Wygląda więc na to, że doszło do poważnych ustępstw ze strony Polski na rzecz USA, a w głosach wielu polskich komentatorów wybrzmiewa z tego powodu oczywista gorycz. Trudno się dziwić - Andrzej Poczobut i Marian Radziejewski nadal tkwią w białoruskim i rosyjskim łagrze, tymczasem polscy politycy chwalą się kolejnym aktem polskiej „sojuszniczej solidarności”, w ramach którego uwolniliśmy bardzo cennego rosyjskiego szpiega, który mógłby być ważnym atutem przy negocjacjach zmierzających do uwolnienia Polaków. Demokratyczna administracja, na czele z Joe Bidenem i kandydatką na urząd Prezydenta, może odtrąbić ważny przedwyborczy sukces, wydostając z łap Putina nie tylko obywateli USA, ale nawet rosyjskich dysydentów. Tymczasem - sądząc po komunikatach - zarówno przedstawiciele polskiego rządu, jak i Prezydenta, są najwyraźniej zadowoleni z udanej misji. Dziennikarzom, którzy zaczęli intensywnie dopytywać się o Poczobuta niejako między wierszami sugerują, że Amerykanie znów “wiszą” nam przysługę… No i najważniejsze: Joe Biden osobiście zadzwonił wczoraj z podziękowaniami do Prezydenta Andrzeja Dudy!





Komentarze
Pokaż komentarze (1)