W tym samym czasie polski rząd wysyłał na Ukrainę haubice, czołgi, Raki, Rosomaki, zestawy obrony przeciwlotniczej, Groty, Pioruny, dziesiątki tysięcy systemów Starlink z abonamentem, zapasy warte miliardy oraz setki milionów sztuk amunicji. W Polsce nie tworzono obozów dla uchodźców, Polacy zabrali miliony ukraińskich uchodźców do domów, a państwo polskie przyznało im wszystkie przywileje socjalne, w tym bezpłatną opiekę zdrowotną i edukację. Przecież to dzięki pomocy z Polski i płynącej przez Polskę dziś Ukraina może nadal stawiać czoła putinowskim najeźdźcom.
Polska - jedyny autentyczny i szczery przyjaciel Ukrainy, który pomagał ze świadomością z czym mierzą się Ukraińcy i jak groźna jest Rosja, musiał z goryczą patrzeć, jak przywódcy Ukrainy spiskowali przeciwko Polsce, rozmawiali za polskimi plecami z UE, załatwiając kosztem Warszawy własne interesy. Ukraińscy dostojnicy wielokrotnie Polskę obrażali, w tym w sposób spektakularny - na Zgromadzeniu Generalnym ONZ. Patrzyliśmy jak w 2023 r. Zełenski cynicznie grał na rozbicie polityczne w Polsce i zmianę jakże życzliwego im przecież rządu, który zapłacił utratą władzy także za swoją niepohamowaną pro-ukraińskość.
Prezydent Ukrainy grał też przeciwko wyborowi Karola Nawrockiego, spotykając się ostentacyjnie z jego konkurentem do fotela Prezydenta RP, nie rozumiejąc zresztą, że składa mu w ten sposób pocałunek politycznej śmierci. Bardzo długo też - niemal do inauguracji - Zełenski zwlekał z gratulacjami dla nowego Prezydenta Polski. Ten sam idiotyczny błąd popełnił Zełenski zresztą wcześniej - podczas wyborów w USA, angażując się w kampanię Joe Bidena, za co dziś płaci cenę, pozostając bez szans na nawiązanie bezpośredniej relacji z Donaldem Trumpem. Szokująca jest ta niekompetencja Prezydenta Ukrainy i jego współpracowników. Wreszcie, na koniec, ukraińscy politycy mimo wielkiej pomocy i życzliwości, płynącej z Polski wciąż blokują pochówki polskich ofiar ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu - nie odbyła się tam ani jedna ekshumacja mimo wielu złożonych wniosków.
Kilka lat temu profesor Andrzej Nowak wygłosił interesujący wykład na temat historii stosunków Polski z kozakami Chmielnickiego i ich następcami, odwołującymi się do kozackiego dziedzictwa, którzy na fali nowożytnych nacjonalizmów w XX wieku zapałali bezwzględną żądzą stworzenia za wszelką cenę odrębnego państwa ukraińskiego. Profesor Nowak opowiadając m. in. o wydarzeniach z XVII wieku celnie nazwał Ukrainę "wychowanką Rzeczypospolitej”, która obróciła się przeciwko swojej niezbyt lubianej nauczycielce. Słowa prof. Nowaka przypomniałem sobie słuchając niedawno Mychajło Podolaka, jednego z głównych doradców ekipy Zełenskiego, który szantażował Europę (choć z geografii wynika, że groził przede wszystkim Polsce) otwarciem korytarza przez Ukrainę dla Rosji, jeśli Ukraińcy nie otrzymają "gwarancji bezpieczeństwa", a także nie będziemy dostarczać do Kijowa nowoczesnego uzbrojenia i finansować m.in. ukraińskich sił zbrojnych. Mimo tego chciałbym - tak jak przeważająca większość Polaków - aby Ukraińcy mieszkający w wolnej Ukrainie wreszcie zrozumieli, że Polska znów oddała im serce, dzieląc się karabinami, każdą kromką chleba i lekarstwami, kiedy ich przywódcy wybrali puste, niemieckie obietnice i szanse na braterską więź zmarnowali. Niech Bóg błogosławi wszystkich Ukraińców, oby mogli żyć w wolnej Ukrainie w pokoju i dobrobycie.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)