Choć siódmy dzień lipca Roku Pańskiego 2007 zdawał się przyciągać uwagę głównie numerologów i chętnie wybierających tę datę nowożeńców, w pamięci świata zapisał się jako data podpisania przez Ojca Świętego Benedykta XVI Listu Apostolskiego motu proprio „Summorum Pontificum”.
Dekret ten przywrócił Kościołowi rzymskokatolickiemu powszechny dostęp do tzw. trydenckiego rytu Mszy Świętej i można powiedzieć, że zakończył trwającą około czterdziestu lat liturgiczną wojnę domową. Żaden dokument nie jest w stanie cofnąć czasu, ale od momentu wejścia w życie „Summorum Pontificum” w dniu 14 września br., otaczać nas będzie inna rzeczywistość: oto Wikariusz Chrystusowy zaangażował cały swój autorytet, by naprawić błędy najnowszej historii Kościoła polegające na lekkomyślnym zerwaniu ciągłości zasad sprawowania powszechnego kultu Bożego. Odtąd ryt wprowadzony AD 1970 przez Pawła VI nazywany będzie rzymskim rytem zwyczajnym, a formę rzymskiego rytu nadzwyczajnego stanowić będzie potrydencki Mszał św. Piusa V, używany zgodnie z wydaniem typicznym zatwierdzonym AD 1962 przez Jana XXIII. Motu prioprio Benedykta XVI przyznaje również prawo do korzystania w parafiach z pozostałych Sakramentów w rytach przedsoborowych oraz zachęca biskupów ordynariuszy do tworzenia parafii personalnych dla tradycjonalistów. Głównymi sprzymierzeńcami Ojca Świętego są najmłodsze pokolenia wiernych i kapłanów. Z nich bowiem rekrutuje się obecny tradycjonalistyczny „aktyw”, zarówno w Polsce jak i w wielu krajach świata. To przed nimi Ojciec Święty ufnie otwiera najczcigodniejszy skarbiec Kościoła rzymskiego, zachęcając by zgromadzona tam wiedza i piękno ponownie ożywiły katolicyzm.
Od efektywnego wykorzystania najbliższych miesięcy oraz lat uzależnione jest powodzenie operacji rewitalizacji liturgii tradycyjnej w Polsce. Powstać muszą ośrodki, które na lata staną się punktem odniesienia dla wszystkich katolików życzliwych, zainteresowanych, lecz jeszcze nie do końca zorientowanych w zagadnieniu. Naszym punktem wyjścia jest liczba ok. 15 Mszy Świętych odprawianych regularnie, co niedzielę, przez kapłanów diecezjalnych i Bractwa Św. Piusa X. Jak na 15 lat tradycjonalizmu w III RP, jest to bardzo niewiele: zyskiwaliśmy średnio jedną Mszę w skali roku. Wynik ten bardzo szybko zostanie podwojony, zapewne jeszcze w tym roku. Jednak tego typu sukces, jakkolwiek najważniejszy dla konkretnych duchownych i świeckich zapaleńców, całym sercem oddanych liturgii tradycyjnej, nie jest w stanie rozwiązać problemu w skali całego kraju. Patrząc z tej perspektywy, musimy być przygotowani na wiele lat systematycznej pracy, pozyskiwania zaufania naszych proboszczów i biskupów, od których w sposób faktyczny zależeć musi najwięcej zgodnie z zasadą hierarchiczności Kościoła. Wiele poprawić może również szybka instalacja w Polsce instytutów tradycjonalistycznych oraz, czy i kiedy dojdzie do porozumienia między Stolicą Świętą a Bractwem Św. Piusa X.
Pierwszym i głównym miejscem spotkań tradycjonalistów był dotąd internet. Od lat z powodzeniem funkcjonują różne strony internetowe (np. www.konserwatyzm.pl , www.sanctus.pl , http://tridentina.net ) i fora dyskusyjne ( http://forum.krzyz.diw.pl ) całkiem dobrze służące promocji naszych idei. Nadszedł jednak czas wymagający aktywności innego rodzaju. Potrzebą chwili jest zorganizowanie ogólnopolskiego stowarzyszenia grupującego tradycjonalistów i rozbudowywanie struktur regionalnych. Biorąc pod uwagę, że Polska ma ok. 300 powiatów, osiągnięcie takiej sieci – wcale nie nadmiernej względem potrzeb naszego Kościoła ! – jest przedsięwzięciem obliczonym na relatywnie długi czas. Równolegle z sekcją laikatu tworzona musi być sekcja duchownych, stojących przed innymi rodzajami problemów i potrzeb.
Takiemu stowarzyszeniu będzie znacznie łatwiej nawiązać partnerskie kontakty z duchownymi, bo łatwiej będzie im coś zaoferować Kościołowi. Należy się zastanowić, jaka wartość dodana mogłaby zostać zaoferowana parafii czy diecezji ze strony tradycjonalistów. Naszym atutem nie jest liczebność, lecz może być specjalistyczna wiedza w obszarach cennych dla Kościoła. Grupa prosząca o organizację Mszy w rycie nadzwyczajnym powinna pomyśleć o takim atucie, a przynajmniej być otwartą na potrzeby swojego proboszcza. O jakich inicjatywach myślę ? Absolutnym minimum jest posiadanie „stabilnej grupy” potencjalnych ministrantów i osób obsługujących liturgię, a więc przygotowujących drukowane mszaliki, części zmienne na konkretną niedzielę, wprowadzających nowoprzybyłych w zasady słuchania Mszy, uczestniczących w śpiewie liturgicznym. Bez takich zasobów lepiej inicjatywy nie podejmować, budować się bowiem będzie na piasku.
Należy również pomyśleć o ambitniejszych formach współpracy z hierarchią. Tradycjonaliści mogliby uczestniczyć w takich bliskich swym sercom inicjatywach jak np.:
- apologetyka katolicka, a więc zwalczanie bezbożników i sekciarzy,
- ochrona ruchomych zabytków sakralnych (inwentaryzacja, podstawowe zasady konserwacji zabytków i ich zabezpieczenie przed kradzieżą),
- walka o obronę moralności w życiu publicznym (akcje antypornograficzne).
Wszystkie te inicjatywy mogą pozwolić przełamać nieufność względem naszych środowisk. Lata długotrwałego konfliktu nie służyły budowaniu relacji i sieci znajomości. Tego nam w tej chwili najbardziej brakuje w całej Polsce – wiadomo bowiem, że łatwiej znaleźć podstawę prawną dla jakiegoś projektu niż ludzi, którzy wdrożą go w życie. Wielu duchownych nie wie, czym jest tzw. „modernizm”, a stosuje się w praktyce do owych zasad dlatego, że nie zna żadnych innych. Nikt im nigdy nie wyjaśnił, czemu mieliby uczyć się łaciny, czemu mieliby studiować świętego Tomasza z Akwinu, czemu mieliby nosić sutanny. Podejrzewam, że traktują tradycjonalistów jako nieszkodliwych dziwaków, którzy upierają się przy szeregu niepraktycznych, utrudniających życie nakazach i zakazach. Walczyć z tym ciężko: chyba jedynie własnym, dobrym przykładem życia codziennego.
Zauważmy, że od momentu, gdy wprowadzone zostaną dwie równoprawne formy rytu rzymskiego, stajemy się żywotnie zainteresowani pięknem i poprawnością celebracji zarówno formy zwyczajnej, jak i nadzwyczajnej. To Msza Trydencka ma stawać się punktem odniesienia dla Nowej Mszy. Powinni o tym w szczególności pamiętać kapłani sercem oddani Mszy przedsoborowej, bo to ich przykład będzie oddziaływał bezpośrednio na wiernych nieświadomych dotąd piękna rytu klasycznego. Nie widzę przeszkód, by używając Mszału Pawła VI interpretować go tak, aby był jak najbliższy liturgii przedsoborowej. Myślę tu o celebracji zwróconej zawsze w kierunku krzyża, a jeśli to tylko możliwe, także i tabernakulum. O używaniu I Modlitwy Eucharystycznej i łaciny w częściach stałych, o ściszaniu głosu podczas odmawiania Kanonu, o głoszeniu kazań zawierających nawiązania do rytu klasycznego, wprowadzaniu chorału gregoriańskiego. Pamiętajmy, że Msza posoborowa wprowadzona w latach 70tych XX wieku przez Prymasa Wyszyńskiego wyglądała zupełnie inaczej niż współczesne nam Msze rytu zwyczajnego. Dążenie do tej formy rytu będzie z pewnością działaniem uprawnionym liturgicznie i w pełni zgodnym z życzeniem Ojca Świętego Benedykta XVI. Mimo, że koncentrujemy się na Mszy Trydenckiej, nie wolno nam zapominać o reszcie Kościoła.
Choć zabrzmi to może paradoksalnie, po zdobyciu zaufania ze strony duchowieństwa, Msza Trydencka ma szansę stanowić najpotężniejsze narzędzie ewangelizacji naszych czasów. Wielu ludzi znajdujących się dziś z dala od wiary i Kościoła może być doń przyciągniętych właśnie przez jednoznaczność i dostojeństwo katolickiej liturgiki. W laickim świecie trudno jest rywalizować o popularność stosując wyłącznie zasady rodem z podręcznika do marketingu. Religia nie może pozycjonować się jako nieskomplikowana rozrywka, musi wznieść się wyżej, by sprostać najważniejszym pragnieniom i potrzebom człowieka. Tę szansę, ale i odpowiedzialność, przekazał w nasze ręce Ojciec Święty Benedykt XVI. Z pomocą łaski Bożej podołamy temu zadaniu, bowiem Pan Bóg nigdy na człowieka nie nakłada ciężarów ponad jego możliwości. Rewitalizacja liturgii trydenckiej to pierwsze zadanie dla krzyżowców XXI stulecia !!
Michał Buszewski
210
BLOG




Komentarze
Pokaż komentarze