Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl
28
BLOG

Ludwik Skurzak: Prawicy ku nauce

Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl Polityka Obserwuj notkę 5
Nasza ukochana Gazeta Wyborcza zrobiła wielką aferę z tego, że posłowie PiS otrzymują codziennie instrukcje, co mają mówić, np. na temat Premiera Donalda Tuska. Sądząc po echu, jakie informacja ta wywołała w innych mediach, na czele z równie ukochanym TVN 24, redakcja Adama Michnika ujawniła jakiś niebywały skandal. Zwykły konsument naszych powszednich mediów miał z tego oczywiście odnieść wrażenie, że w PiS dzieje się coś niebywałego, urągającego podstawowym zasadom i haniebnego.

Oczywiście, jest to jak zwykle manipulacja. W takiej czy innej formie takie instrukcje usiłują swoim członkom narzucić wszystkie partie. W przypadku PiS można tylko powiedzieć, że takie działanie trudno uznać za nieuzasadnione. Z kadencji na kadencję bowiem klub parlamentarny tej partii złożony jest z postaci co raz bardziej miałkich, które trudno podejrzewać o posiadanie własnych poglądów, a tym bardziej o umiejętność ich wyrażania. Tu zresztą należy poszukiwać źródeł wielu kłopotów Jarosława Kaczyńskiego, który wziąwszy władzę nie był w stanie spowodować powstania pewnej masy krytycznej, po przekroczeniu której pewne procesy polityczne zaczynają następować samorzutnie. Wszystkiego sam zrobić nie mógł, a z armią taką jak miał, był w stanie co najwyżej rozjuszyć to, co sam nazywa "układem". Chociażby w najprostszym wymiarze sprawdzenia, jakie projekty ustaw udało się napisać, by zlikwidować podstawowe mechanizmy patologii widać od razu, że żadnych poważniejszych sukcesów nie odniesiono.

Jeżeli już coś w ostatnich dniach mogłoby mieć choć trochę tego posmaku, za którym gonią dziennikarze GW (i innych wolnych według standardów demoliberalnych mediów), to pismo Wiceprezesa Rady Ministrów Grzegorza Schetyny, które wylądowało na biurkach chyba wszystkich szefów organów administracji publicznej. Treść jest taka: "Działając w oparciu o art. 11 ust. 1 i 3 ustawy z dnia 5 czerwca 1998 roku o administracji rządowej w województwie (Dz. U. nr 80 z 2001 roku, poz. 872 ze zm.) polecam Paniom i Panom Wojewodom, do czasu odwołania, wstrzymanie dokonywania wszelkich zmian kadrowych w urzędach wojewódzkich, podległych jednostkach organizacyjnych oraz - w ramach ustawowych kompetencji wojewody - na stanowiskach kierowników zespolonych służb, inspekcji i straży wojewódzkich, w tym zawieszenia toczących się już postępowań dotyczących zatrudnienia na wolnych stanowiskach pracy".

Zachwyt nad tym pismem nie budzi to, że na podstawie najbardziej ogólnych przepisów kompetencyjnych Grzegorz Schetyna zarządza działaniem całej administracji w najdrobniejszych szczegółach. Nie wzrusza mnie zupełnie, że pismo to jest dowodem na to, że PO wzięła władze po to, by urzędy obsadzić swoimi. W może trochę Freudowskim stylu widać to w określeniu: "do czasu odwołania". Aż chciałoby się dopytać: do odwołania tego polecenia, czy też osób, do których jest adresowane. Wszystko to jednak uważam za zwykłą praktykę demokracji i ani myślę się tym oburzać.

Tym, co naprawdę zrodziło we mnie pewne emocje jest to, że dopiero teraz widać, jak nieporadne było PiS. Dopiero po przeczytaniu pisma obecnego szefa MSWiA można zrozumieć, czemu Jarosław Kaczyński musiał stracić władzę i czemu posłom jego klubu trzeba pisać szczegółowe instrukcje, co mają odpowiadać na nawet najprostsze pytania. Trudno nie wyrazić pewnego rodzaju uznania dla Grzegorza Schetyny, który nie zaprzątając sobie głowy takimi drobiazgami, jak adekwatne uzasadnienie prawne, wpisuje jakiś ogólny przepis i na tej podstawie twardo realizuje swoją wolę.

Cały problem ze sprawowaniem władzy przez PiS polegał bowiem na tym, że były to rządy całkowicie nieskuteczne. Nie zdołano dokonać realnych zmian ani w administracji, ani w sądownictwie, ani w prokuraturze, itd., itd. Gdzieniegdzie jedynie naskórkowo poruszono pewne sprawy. Akurat tyle, by media miały pretekst do pisania o upolitycznieniu, zawłaszczaniu, upartyjnianiu.

Tym czasem PO bierze się do sprawy fachowo. Z całą determinacją i oddaniem. Jednym pociągnięciem zmieniane są całe zastępy, przesunięcia personalne nie następują prosto czwórkami, ale całymi tuzinami. O ile IV Rzeczpospolita, jak przyznał ostatnio sam Lech Kaczyński, w zasadzie jeszcze nie zaistniała, o tyle objawienia się jakiejś Polski według koncepcji PO możemy się spodziewać już za kwartał. Czy będzie to Polska piękna i trwała, to zupełnie inny problem.

Ludwik Skurzak

www.konserwatyzm.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka