2 obserwujących
123 notki
83k odsłony
  346   0

Adam Wielomski: Czy abp. Życiński stał się "łacinnikiem"?

Na stronie internetowej breviarium.blogspot.com znalazłem właśnie informację, która mnie zaszokowała. Oto ta porażająca wieść:


W drugą niedzielę Adwentu, w Mszy św. odprawianej w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego w Lublinie, uczestniczył Metropolita lubelski JE ks. abp Józef Życiński. Szacowny gość przybył do szczelnie wypełnionego przez wiernych Kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP, błogosławiąc zgromadzonym w czasie procesji do ołtarza.

Ks. Arcybiskup odmówił modlitwy u stopni ołtarza oraz odczytał Introit. Po Ewangelii, wygłoszonej przez kapłana celebrującego Mszę św., J. Ekscelencja zwrócił się do zgromadzonych z kazaniem.

W pierwszych słowach abp Życiński podziękował miejscowemu środowisku, za troskę wkładaną w zachowanie tradycji liturgicznej. Wskazał na konieczność przedsięwzięcia takiej misji, za co wyraził swoją wdzięczność zgromadzonym. Stwierdził także, że w Kościele jest miejsce dla wielu rytów, obrządków i form kultu. Jako przykład przywołał liturgię w rycie ambrozjańskim, sprawowaną po dziś dzień w Mediolanie. Ta różnorodność świadczy bowiem o bogactwie Kościoła.

Nawiązując do słów Ewangelii, przypadającej na II niedzielę Adwentu, abp Życiński przywołał postać św. Jana Chrzciciela, zauważając, że misją świętego było głoszenie Chrystusa, natomiast kwestią w gruncie rzeczy nieistotną z punktu widzenia tej wielkiej misji, był ubiór tego wielkiego męża. Św. Jan Chrzciciel nie chlubił się przed ludźmi, że odziany jest w skórę z wielbłąda i żywi się szarańczą. Naśladując wzór dany nam przez proroka, powinniśmy my także, w pierwszym rzędzie, skupić się na Chrystusie, który ma być głównym celem naszego chrześcijańskiego życia. Nie możemy zaś ulegać pokusie, by najważniejszą dla nas rzeczą stały się formy, poprzez które zbliżamy się do Zbawiciela. Musimy kontemplować Pana Jezusa, a nie kształt liturgii, która jedynie wyraża wiarę w Niego.

Abp Życiński przestrzegł osoby przywiązane do tradycji przed pokusą wyróżniania się od innych, podkreślania różnic, które wprowadzają zamieszanie w Kościele. Ostrzegł także przed idealizowaniem okresu przedsoborowego, oraz kierowaniem się w codziennej działalności sentymentalizmem za czasami minionymi. Zaznaczył, że gdyby nie Sobór, nie mielibyśmy Papieża Polaka, nie mielibyśmy tylu wspaniałych encyklik, nie mielibyśmy także takiego wspaniałego rozkwitu ruchów i inicjatyw katolickich. Osoby chorobliwie spoglądające za siebie Arcybiskup porównał do żony Lota, która przez takie postępowanie zamieniła się w słup soli. "A my mamy być przecież solą ziemi!" - apelował pasterz Kościoła lubelskiego.

Kaznodzieja stwierdził, że chrześcijanie w swojej pracy nad uświęceniem, nie powinni skupiać się na rzeczach drugorzędnych. Jako przykład przywołał zdarzenie z czasów rewolucji październikowej; w dniu gdy władzę w Rosji przejmowali bolszewicy, synod kościoła prawosławnego radził nad kolejnością zajmowaną przez swoich dostojników w czasie procesji. Także my, w dzisiejszych czasach, musimy starać się rozeznać istotne wyzwania współczesności, a nie udawać, że czas stanął w miejscu. „Wicher dziejów jest symbolem działania Ducha świętego” – zaznaczył Arcybiskup, zachęcając wiernych do zaangażowania się w rozwiązywanie problemów, które aktualnie stoją przez Kościołem.

Po wygłoszonym kazaniu abp Życiński udzielił zgromadzonym specjalnego błogosławieństwa odpustowego w języku łacińskim. Niestety, obowiązki nie pozwoliły mu wziąć udziału w całej Mszy św., którą zmuszony był opuścić przed Offertorium. Obecność dostojnego gościa i ciepłe słowa skierowane do zgromadzonych na długo pozostaną w pamięci uczestników liturgii. Miejmy także nadzieję, że ojcowskie przestrogi wypowiedziane przez Arcybiskupa ze szczerą troską, pobudzą wszystkich do głębokiej refleksji i przemyśleń.




Komentarz:

Świat na głowie staje: abp Życiński przemógł się i poszedł na tradycyjną Mszę; abp Nycz sforował ostatnio „Tygodnik Powszechny” za modernizm. Co się stało? Co się dzieje? Ano z Rzymu powiał wiatr Tradycji i tak jak poprzedniemu papieżowi hierarchowie chcieli się przypodobać zwalczając tradycyjną Mszę i propagując modernizm, tak temu chcą się przypodobać i chwalą to, co 2 lata temu jeszcze zwalczali.

Ktoś powie, że to co teraz robią jest pewnie nieszczere. Być może. Ale to dobry barometr tego, co się dzieje w Watykanie. A tam musi nieźle wrzeć. I wrzenie to popieramy.

Adam Wielomski

Lubię to! Skomentuj19 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale