Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl
76
BLOG

Dariusz Zalewski: Neurobiologia przeciw koedukacji

Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl Polityka Obserwuj notkę 4
“Kto mieczem wojuje od miecza ginie” - to stare powiedzenie jeszcze raz znalazło potwierdzenie. Neurobiologia, która przez postmodernistów pedagogicznych często wykorzystywana jest do wspierania postępowych poglądów, tym razem wytoczyła ciężkie działa przeciwko koedukacji.

8 listopada br. odbyło się w Madrycie seminarium na temat: “Mózg i edukacja. Różnice płciowe i uczenie się”. Na seminarium dr. Marii Gudín, specjalistka w dziedzinie neurologii i autorka książki “Mózg i uczuciowość” wygłosiła referat pt.:”Różnice płciowe w centralnym układzie nerwowym: wpływ hormonów”. Prelegentka zwróciła uwagę na fakt, iż mózg funkcjonuje różnie, zależnie od płci. Wedle badaczki początek tego zróżnicowania ma miejsce już w stadium embrionalnym. Później różnice ujawniają się w lateralizacji funkcji mózgu czy tempie rozwoju mowy.

Z kolei Hugo Liaño, profesor neurologii z Madrytu, autor książki “Mózg kobiety, mózg mężczyzny” mówił m.in. iż “mężczyźni lepiej orientują się w przestrzeni (umiejętność czytania map) oraz wykazują większe zdolności matematyczne. Kobiety natomiast przodują w intuicji uczuciowej i lepiej interpretują wyrazy twarzy oraz stany uczuciowe innych osób. Wspomniana wcześniej większa lateralizacja i symetryczność mózgu mężczyzn powoduje, że są oni bardziej skłonni do wyspecjalizowania się w określonej funkcji oraz do osiągnięcia na wybranym polu doskonałych wyników” - czytamy w relacji z seminarium na stronie poświęconej Edukacji zróżnicowanej.

Już tylko tych kilka spostrzeżeń naukowców daje wyobrażenie do czego mogą doprowadzić głębsze dociekania w tej materii. Nie trzeba bowiem wielkiej spostrzegawczości, żeby stwierdzić odmienne zainteresowania oraz tempo rozwoju chłopców i dziewcząt. Od wieków zwracała na to uwagę klasyczna pedagogika, oddzielnie wychowując i nauczając dzieci różnych płci.

Nagłaśnianie takich niekorzystnych badań jest bardzo kłopotliwe dla “edukacyjnych demokratów” przeciwnych “segregacji płciowej” w szkole, jak i dla wspierających ich neuropedagogów.
Do tych drugich należą m.in. zwolennicy Teorii Wielorakiej Inteligencji Howarda Gardnera, którzy odwołując się m.in. do badań nad funkcjonowaniem mózgu, mówią o ośmiu rodzajach inteligencji: matematyczno-logicznej, ruchowej, muzycznej, wizualno-przestrzennej, intrapersonalnej (refleksyjny), interpersonalnej, językowej i przyrodniczej, a także o związanych z nimi stylach uczenia się.

Przyjęcie tych domniemanych różnic w percepcji, wiąże się w konsekwencji z potrzebą radykalnej indywidualizacji kształcenia. Na przykład, uczeń przejawiający inteligencję wizualno-przestrzenną powinien być uczony i oceniany inaczej, niż uczeń z inteligencją matematyczno-logiczną. Przyjęcie takich założeń musi przełożyć się na politykę oświatową i na tworzenie klas, które grupowałyby dzieci z dominującym typem inteligencji i odpowiadającym im stylem uczenia się.

Jeśli w przypadku młodej i niezweryfikowanej przez życie Teorii Wielorakiej Inteligencji, akcentuje się indywidualizację kształcenia, to tym bardziej konieczne jest to w przypadku różnych stylów uczenia się chłopców i dziewcząt. Jednak niestety tutaj zaczynają się problemy. “Demokratyczna pedagogika” odrzuca w tym zakresie wskazania neurobiologii, kierując się przesłankami ideologicznymi (konieczność równouprawnienia, wspólne wychowanie do życia w społeczeństwie demokratycznym itp.)

Zjawisko to jest przejawem szerszej tendencji, wedle której nauka ma służyć wyłącznie “postępowi”. Jeżeli zaś mu nie służy, staje się nauką martwą - zasługując wyłącznie na przemilczenie. Z taką sytuacją mamy do czynienia w omawianym przypadku.

Dariusz Zalewski

www.konserwatyzm.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka