Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl
186
BLOG

Jan Engelgard: Problem na własne życzenie

Publicyści Konserwatyzm.pl Publicyści Konserwatyzm.pl Polityka Obserwuj notkę 53
W komentarzach po wizycie Donalda Tuska w Moskwie dominuje opinia, że jakoby istnieją w stosunkach polsko-rosyjskich nieprzezwyciężalne różnice interesów. Wymienia się trzy główne – gazociąg północny, historię, tarczę antyrakietową i Ukrainę. Traktuje się te kwestie niczym dogmat, choć tak naprawdę są to problemy sztucznie przez nas samych stworzone.

Za gazociąg północny powinniśmy podziękować rządowi AWS, który skutecznie torpedował wszelkie rosyjskie inicjatywy zmierzające do budowy przez polskie terytorium drugiej nitki Jamału. Dlatego dzisiejsze zawodzenia polityków i publicystów są po prostu żałosne.

Nikt też racjonalnie nie wytłumaczył opinii publicznej na czym ma polegać owo zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Polski? Jakaś część gazu rosyjskiego do Europy Zachodniej będzie płynąć, zresztą tak jak teraz, poza naszymi granicami, i tyle. Już dawno trzeba było podjąć rozmowy o przyłączeniu się do projektu rosyjsko-niemieckiego, teraz jesteśmy na lodzie, a propozycje budowy gazociągu Amber są na dziś nierealistyczne. Śmieszne jest też to, że próbujemy tłumaczyć Rosjanom i Niemcom, że wchodzą w zły interes! Po tym, jak próbowaliśmy odciąć Rosję od Europy blokując projekty typu Jamał II! Rurociąg północny budują firmy prywatne (także holenderskie i francuskie) – chyba one wiedzą, czy im się to opłaca czy nie.

Problemy historyczne też są u nas sztucznie podtrzymywane, mimo że już dawno zostały wyjaśnione. Rosja oficjalnie przyznała się do tego, że za mord katyński odpowiadają władze ZSRR, Borys Jelcyn przekazał nam dokumenty i przeprosił za zbrodnię podczas wizyty w 1993 roku. My jednak, zamiast kontynuować dialog i doprowadzić do końca badania archiwalne – zaczęliśmy eskalować żądania i stawiać zarzut ludobójstwa. Po co? Straciliśmy kilka ładnych lat i nic nie osiągnęliśmy – Rosjanie się usztywnili, a my nadal nie wiemy o wszystkich zamordowanych i wszystkich miejscach kaźni. Bez współpracy z Rosją tego nie osiągniemy. Kolejne ekipy polityków rodem z obozu solidarnościowego chciały zabłysnąć swoim „patriotyzmem” i podbijały bębenka, de facto grając tamtą tragedią dla bieżących zysków. Tak się w tym zapętlili, że nie widać sensownego wyjścia z tej sytuacji.

Wreszcie Ukraina – oczko w głowie naszych elit. Anachroniczna, zresztą źle dzisiaj interpretowana, wizja Giedroycia urosła do rangi megadogmatu. Biegunka, jakiej doznały te elity podczas „pomarańczowej rewolucji” zawróciła im w głowie – już widzieli Rosję z granicach Księstwa Moskiewskiego, na kolanach i upokorzoną. Stare i nowe fobie wzięły górę, dlatego tej Ukrainie, postkomunistyczno-banderowskiej wybacza się wszystko. I wprowadzenie embarga na nasze mięso (prawie nikt o tym nie mówił), jawną gloryfikację zbrodni UPA (nikt nie mówi nie tylko o ludobójstwie, ale i o zbrodni), traktowanie polskiej mniejszości poniżej uznanych standardów, rzucanie się w ramiona kapitałowi ukraińskiemu o podejrzanej proweniencji, tolerowanie w Polsce agresywnej grupki pogrobowców UPA skupionych w dopieszczanym przez władze Związku Ukraińców w Polsce, oddawanie kapitałowi ukraińskiemu Stoczni Gdańskiej, FSO i Huty Częstochowa. Wszystko w imię mirażu i z chęci pogrążenia „Moskala”. Żadnych wielkich korzyści politycznych i gospodarczych Polska z tego nie ma, ale nadal bredzi się o strategicznym partnerstwie.

Żaden z krajów dawnego bloku wschodniego nie prowadzi takiej polityki, jak my. Bułgaria, Węgry, Słowacja i Czechy mają bardzo dobre stosunki z Rosją, robią z nią interesy także w sektorze paliwowym i energetycznym, nie uprawiają proukraińskiego masochizmu. Wszystkie te państwa są członkami UE i NATO. Wizyty przywódców tych państw w Rosji odbywają się regularnie i nikt tam nie wpada w histerię, że premier czy prezydent jedzie na Kreml. A taka histeria miała miejsce u nas – wysuwano argumenty tak głupie, że ich powtarzanie byłoby stratą czasu.

Polska polityka wschodnia jest obiektem szantażu – ulega jej nawet obecny rząd, który musi prawie codziennie deklarować, że jej „pryncypia” są niezmienne – dodajmy, chore „pryncypia”.

Jan Engelgard

www.konserwatyzm.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (53)

Inne tematy w dziale Polityka