Oby to raz, czy dwa, ale tymczasem w kampaniach firm reklamy zewnętrznej, prześcigających się wzajemnie, można odkryć pewną stałą regułę powtarzającą się od wielu lat. Dwa razy do roku, t.j. na kilka dni przed Adwentem, a także tuż przed rozpoczęciem Wielkiego Postu, Środą Popielcową, ulice Warszawy, może i innych miast również, wyklejane są billboardami o kryptopornograficznej treści, na skalę niewspółmierną do innych akcji reklamowych. Dosłownie wszędzie. Pseudoreklamy pornobielizny...w grudniu; pornoreklamy, w sumie nie wiadomo co przedstawiające oprócz golizny...na przełomie zimy i wiosny. Gdyby tu jeszcze chodziło o stały termin ekspozycji, na przykład wiosennej. Tymczasem z zegarmistrzowską precyzją ekspozycje te dostosowane są nie do stałych pór roku, ale do...ruchomego kalendarza liturgicznego w Kościele Katolickim ! Jeśli ktoś nie wierzy, niech sprawdzi. Nie trzeba być aż nadto bystrym obserwatorem, no chyba że zdemaskowani gorszyciele zmienią plany. Ateiści praktyczni śledzą rozkład świąt i wydarzeń religijnych, sami swoich przecież nie mają. Oby to jednak czynili ze zbożną intencją nawrócenia, a nie niszczenia moralności i Wiary.
A jeśli ktoś sądzi, że to „spiskowa teoria dziejów”, przywołam jeszcze jeden przykład działań pewnej firmy reklamowej, przed kilkunastu laty, związanej niegdyś z Unią Wolności. Tuż przed rozpoczęciem Adwentu na jej billboardach umieszczono ogromne trzy słowa: „Nawracanie, oswajanie, tresowanie”. Nic więcej.
Widocznie zbyt łopatologiczne ateizowanie w mniemaniu obecnych zleceniodawców okazało się mało skuteczne. Ale nauka nie idzie w las i historia lubi się powtarzać – przecież na przykład hitlerowcy demoralizowali Polaków treściami zmysłowymi i pornografią. Deptanie moralności miało zniszczyć Wiarę i patriotyzm okupowanego Narodu. Czy to przypadek, że za obecną akcją demoralizacji stoi niemiecka firma Ströer, z prezesem polskiego oddziału - Januszem Malinowskim, viceprezesem Adamem Tkaczykiem i viceprezes Ewą Wiejas-Lipiecki na czele, jak można sprawdzić na stronie firmy ? Warszawa jest upstrzona nieobyczajnymi treściami zamieszczanymi na jej billboardach, a wyklejonymi w tym roku...tuż przed Popielcem. Przed Adwentem firma zamieszczała dla odmiany reklamy „bielizny”. Zero taktu, nawet rzecz czysto po ludzku biorąc. Obecne akcje masowej demoralizacji są prowadzone z tą jednak różnicą, że ówczesne okupacyjne pisma o porno proweniencji wydawać się mogły nobliwe w porównaniu z obecnymi plakatami, narzucanymi wszystkim z przywłaszczeniem przestrzeni publicznej. O niemieckim, polskojęzycznym brukowcu „Fakt” już nie wspomnę.
Oto jakie obrazy, tworzone przez „plastyków” o ograniczonej wyobraźni, mają zaprzątać wzrok dzieci, młodzieży, dorosłych Polaków, zwłaszcza w okresach skupienia i nawrócenia. Cynizm i deptanie godności ludzkiej - czy to wartości europejskie ?
A śledzić poczynania deprawatorów warto. Warto je demaskować, bo wtedy ich skompromitowane plany stają się mniej skuteczne. Przy tym jedno jest pewne – efekt swoich niecnych działań będą próbowali racjonalizować i tłumaczyć na przykład „regułami marketingowymi”, czy magicznymi „prawami rynku”, z pominięciem moralności. Nic to dla nich, że Warszawa oblepiona wciąż dostawianymi billboardami wygląda jak skład makulatury, złomowisko i dom publiczny.
I jeszcze jedno na potwierdzenie, że owi gorszyciele dokładnie wiedzą o czym tu mowa. Może część z nas pamięta, gdy na czas wizyty Ojca Świętego, Jana Pawła II, poznikały wszystkie billboardy dwuznacznie reklamujące kosmetyki, „bieliznę”, nie mówiąc o jawnej pornografii. Czysto było również na krótko w okresie żałoby po śmierci Papieża, bo firmy reklamowe nie chciały się wtedy kompromitować. Szkoda jednak, że minimalnego szacunku nie przejawiają wobec zwykłych Polaków. To jeden z powodów, aby produkty przez nie reklamowane bojkotować. A jest nas wielu i musimy się przecież bronić.
Andrzej Lewandowicz




Komentarze
Pokaż komentarze (19)